23 lipca 2014

16

Mieszkanie Kasi i Gaby

       Mój świat wywrócił się do góry nogami. A może to ja leżę w niewłaściwej pozycji? Byłoby mi łatwiej to ocenić gdybym czuła cokolwiek innego niż ból głowy, który z każdą kolejną minutą zamiast maleć przybiera na sile. Dwa razy odważyłam się otworzyć oczy, ale pomimo zasuniętych zasłon w oknach i tak było dla mnie zbyt jasno. Szybko zdiagnozowałam u siebie światłowstręt, po czym postanowiłam zbadać cała resztę. Próbowałam unieść do góry ręce, ale wszelkie próby poszły na marne. Przez chwilę myślałam, że amputowano mi je w nocy bez mojej zgody, ale czując ich ciężar odrzuciłam taki przebieg wydarzeń. Były jak z ołowiu, dlatego też wpadłam na jakże genialny pomysł, że być może jakaś nieznana zwykłemu śmiertelnikowi agencja rządowa poszukiwała ochotników do stworzenia armii niczym w filmie "X-Man" i nie do końca świadomie, pod wpływem alkoholu, zgodziłam się aby wszczepić mi w dłonie srebrne sztylety. Jednak gdy tylko powtórzyłam sobie tą historię jeszcze raz w głowie, akcentując słowo "alkohol" doszłam do wniosku, że muszę być dalej pijana skoro wymyślam takie głupoty.
 Niemniej jednak, pomijając uczucie ciężkości moich kończyn, czułam również permanentny ucisk na klatce piersiowej, zwłaszcza po lewej stronie. Wzbierając w sobie wszystkie siły, starałam się wybadać dłonią co takiego na mnie przygniata. Po kilku niezdarnych ruchach w górę i w dół stwierdziłam, że jest to czyjaś głowa, najprawdopodobniej męska. Gdybym była w stanie to uśmiechnęła bym się sądząc, że należy ona do Harry'ego, ale za nic nie mogłam sobie przypomnieć jakim cudem znalazłabym się z nim w jednym pomieszczeniu. Ostatnie co pamiętam to jak wdrapywałam się po schodach do mieszkania Tomka. Tomka?!
 Głowa zaczęła mnie boleć sto razy bardziej na samą myśl o tym co się wydarzyło, a co musiało mi umknąć. Czułam się jakby dopadła mnie amnezja. Wszelkie wspomnienia wczorajszego wieczoru były lekko zamazane, a gdy już byłam bliska połączenia jednej sceny z drugą wszystko nagle znikało i zostawała jedynie czarna dziura. Nim podjęłam kolejną próbę walki z własnym mózgiem, usłyszałam niesamowity huk. Na początku wydawało mi się, że cała kamienica się zaraz zawali, ale jak się okazało było to tylko pukanie do drzwi. Wzrok mi nawali, ale słuch wyostrzył się sto razy. Nie widzę tu żadnej sprawiedliwości. 
- Co się tutaj stało?!- ktoś nie zwracając uwagi na mój zły stan podniósł głos, za co miałam ochotę go zabić.
- Mówiłam ci, że źle to wygląda- rozpoznałam głos przyjaciółki, która zapewne stała z rękami założonymi na piersiach, z posępną miną zupełnie jak moja mama gdy pierwszy raz wróciłam z imprezy. Dopiero teraz cieszę się, że oślepłam.
- Jest gorzej niż myślałem.
Po krótkiej analizie barwy głosu, który towarzyszył Gabie, rozpoznałam Styles'a. Przeklinałam się w duchu za to jak się załatwiłam poprzedniej nocy, przez co widzi mnie teraz w opłakanym stanie. Nigdy więcej nie piję. Przynajmniej dopóki Alex znów nie pozna jakiegoś przystojniaka, który rzuci go dla innego. Alex!
 Nagle doznałam olśnienia. Moje ramie wcale nie było przygniatane przez mojego chłopaka (czy tylko dla mnie dalej to dziwnie brzmi?), ale przez przyjaciela, który najprawdopodobniej wcale nie był w lepszej formie ode mnie. 
- Mógłby go ktoś ze mnie ściągnąć?- wychrypiałam, ledwo będąc w stanie powiedzieć cokolwiek, ale na szczęście nie musiałam dwa razy powtarzać. Ktoś odbarczył moją zdrętwiałą rękę, co przyniosło niesamowitą ulgę. Gdy tylko dojdę do siebie, podziękuję jej osobiście za uwolnienie. Sądząc po niewyraźnym marudzeniu przyjaciel wcale nie chciał opuszczać mojego ciepłego łóżka, ale z obietnicą złożoną przez Gabę, że zaraz znów się położy dotoczył się do salonu. Przynajmniej tak mi się wydaje.
 Miałam nadzieję, że zostałam sama dzięki czemu mogłabym w spokoju dalej skupić się na cierpieniu mojej doli, ale jak wszystkim powszechnie wiadomo nadzieja matką głupich.
Ni stąd ni zowąd do moich nozdrzy dostał się cudowny zapach męskich perfum, które rozpoznałabym zawsze i wszędzie. Nareszcie przestałam czuć nieświeży zapach alkoholu, a zamiast niego mogłam zaciągać się powiem świeżości i pożądania, gdyż właśnie z tym kojarzył mi się ten aromat. 
- Jak się wczoraj bawiłaś?- Harry zadał mi pytanie, które było oznaką naśmiewania się ze mnie- Wyglądasz na zrelaksowaną i wypoczętą, więc pewnie było bosko.
- Możesz ciszej?- poprosiłam, choć chciałam aby zabrzmiało to jak rozkaz- Głowa mnie boli.
- Nie możliwe! Naprawdę? Jesteś chora?
- Zamknij się- mruknęłam pod nosem, gdyż na nic więcej nie było mnie stać. 
- Och Kate...- westchnął nade mną, całując w czoło- Co ja mam z tobą zrobić?
- Dać mi spokój?- zaproponowałam- Byłoby miło.
- Musisz ponieść karę za swoje zachowanie- odparł rozbawiony- Nie spodobał mi się widok, który tu zastałem po przekroczeniu progu.
- Jak bardzo jest źle?- spytałam, chociaż prawdę mówiąc nie chciałam znam odpowiedzi.
- W skali od jeden do dziesięciu? Sto- stwierdził- Twój pokój śmierdzi jak stara gorzelnia, a ty jakbyś wykąpała się w wannie z piwem. Do tego masz podkrążone oczy, potargane włosy, a Alex zaślinił ci kawałek sukienki.
- Fuj!- jęknęłam. Mógł sobie darować takie szczegóły.
- Nie przejmuj się. Mimo wszystko i tak uważam, że wyglądasz pociągająco.
- Masz nie po kolei w głowie. Może ty też coś piłeś?
- Rano herbatę, ale nie przypominam sobie żeby ktoś dolał mi rumu.
 Mogłam sobie wyobrazić jak uśmiecha się triumfalnie po swojej ciętej ripoście, na którą nie miałam ochoty odpowiadać. Zamiast tego próbowałam się wtulić w jego bok i na szczęście bezbłędnie odczytał moje zamiary. Wspomagając mnie swoim silnym ramieniem, przyciągnął mnie bliżej siebie. Pomimo tego, że nie należałam do najpiękniej prezentujących się z rana dziewczyn, nawet jeśli nie poprzedza go żadna zakrapiana impreza, on dalej chciał być blisko mnie i nie zważał na wszelkie... niedogodności. Czy mogłam lepiej trafić? Nie sądzę.
- Kate...
- Hm?- westchnęłam, modląc się aby nie zapytał się gdzie wczoraj byłam. Gdyby dowiedział się, że kompletnie pijana poszłam do Tomka nie byłby zadowolony. Tym bardziej, że nie pamiętam po co tam poszłam.
- Często wracasz do domu w takim stanie?
Nie wiedziałam czy mam się śmiać czy wręcz przeciwnie, skoro przyszło mu na myśl, że może to stanowić swego rodzaju tradycję. Ostatecznie uznałam, że ma więcej szczęścia niż rozumu, dlatego postanowiłam nie drążyć tego tematu.
- To była wyjątkowo sytuacja- odpowiedziałam głosem podobnym do Garou*- Gdzieś czytałam, że złamane serce najlepiej zalać alkoholem.
- Nie wiem skąd masz takie informacje, ale definitywnie nakazuję ci zmienić źródło porad- poinformował mnie, że muszę wyrzucić wszystkie miesięczniki Gaby. Już widzę jej radość z tego powodu- Jeszcze jedno pytanie.
- Tak?- udawałam, że go słucham, gdy tak naprawdę byłam skupiona na jego opuszkach palców, które delikatnie gładziły moje gołe ramię. Tak bardzo chce mi się spać...
- Kto to jest Nicole?
- Jaka Nicole?- zmarszczyłam brwi, nie wiedząc o co mu chodzi.
- Ta, której numer masz zapisany na dłoni- wyjaśnił- Powinienem się zacząć martwić?
Resztki mojej energii spożytkowałam na przypomnienie sobie o kogo pyta, aż w końcu przypomniałam sobie o kim mowa. Wysoko blondynka, zapalniczka. Wszystko pomału wracało na swoje miejsce.
- To nikt ważny. Poznałam ją wczoraj w barze.
- I?
- I tyle- w swojej podświadomości wzruszyłam ramionami- Opowiem ci jak się obudzę, dobrze?
Ułożyłam się wygodniej, a Harry naciągnął na nas zrzuconą na bok łóżka kołdrę. Po tym jak po raz kolejny obiecałam sama sobie, że już więcej nie wezmę alkoholu do usta zaczęłam odpływać w spokojny świat snów, pożegnana przez delikatny pocałunek złożony na moich ustach. 

Studio nagraniowe

       Uwielbiam swoją pracę. Tylko czy to co robię mogę tak nazwać? To bardziej hobby, coś co kocham od zawsze i zrezygnowałem ze wszystkiego co miałem abym mógł spełnić swoje marzenie. Po czterech latach nieposiadania niczego, bez stałego lokum i dochodów w końcu los się do mnie uśmiechnął. Siedzę sobie teraz w wypasionym studiu i nagrywam kolejne kawałki. Żyć nie umierać! Ale skoro o umieraniu mowa... 
 Nie wiem czy coś mnie ominęło, ale z tego co pamiętam to Halloween obchodzi się w październiku. Przynajmniej tak mi się wydawało do czasu kiedy nie zobaczyłem Kate. Bez ostrzeżenia weszła do środka, a ja na jej widok omal nie dostałem zawału. Przez chwilę myślałem, że ktoś próbuje wywinąć mi jakiś głupi żart, po czym zacząłem wierzyć w duchy. Potargane włosy, które zdecydowanie nie przypominały jej brązowych loków, podkrążone oczy i wyciągnięty sweter. Do tego przetarte jeansy i rozwiązane buty za kostkę z czarnej skóry. Wyglądała jakby całą noc szlajała się po lesie. Otworzyłem szeroko oczy nie mogąc uwierzyć w to co widzę. 
- Cześć...- zawahałem się, gdyż nie do końca byłem przekonany czy to na pewno ona- Co ci się stało?
- Zła noc, zły dzień, złe życie...- wymieniała po kolei to co doprowadziło ją do takiego stanu. Jak dla mnie to musiało się stać coś poważniejszego.
- Czyli generalnie masz przerąbane?
- No- odpowiedziała, krótko siadając obok mnie na obrotowym krześle. Wydawało mi się, że usnęła, ale gdy jej telefon zaczął dzwonić, wyjęła go z kieszeni i nie patrząc na to kto dzwoni rozłączyła się.
- Nie odbierzesz?- spytałem zaskoczony. Z reguły sprawdza kto próbuje ją złapać.
- Biorę miesięczny urlop. Jestem dla wszystkich nieosiągalna.
- Ale przyjedziesz jutro do mnie na imprezę?- spytałem z miną smutnego kotka, ale nie mogła jej zobaczyć gdyż miała zamknięte oczy.
- Nie używaj przy mnie tego słowa- zastrzegła- Właśnie przez tego typu wydarzenia wyglądam dzisiaj jakbym zmartwychwstała po zakopaniu żywcem.
- Uwierz mi, że jest gorzej- poprawiłem ją, na co odpowiedziała pokazując mi środkowy palec.
- Naprawdę świetny z ciebie przyjaciel Sheeran. Lepszego nie mogłam sobie wymarzyć- mruknęła, zwijając się w kulkę na fotelu. Zawsze chciałem być taki mały. Mógłbym spać w każdym dowolnym miejscy.Wszędzie bym się mieścił. To by było ekstra!
- Przyszłaś się tu wyspać? Gaba wyrzuciła ci łóżko przez okno, czy jak?
- Miałam plan coś napisać, ale za bardzo boli mnie głowa- odparła zmęczona- Może jak dasz mi dwie minutki to uda mi się sklecić coś co nadawałoby się do słuchania.
- Gdy byłaś chora nic nie stawało ci na przeszkodzie w tworzeniu. Nawet silne leki.
- Od tamtego czasu wiele się zmieniło.
- To znaczy?- spytałem zaciekawiony.
Kate nie była skora do dzielenia się ze mną ostatnimi nowinkami, dlatego musiałem być bardziej stanowczy. Zwłaszcza dlatego, że zaczynała już pochrapywać.
- Odnoszę wrażenie, że nie ma to nic wspólnego z twoim dzisiejszym złym samopoczuciem- ciągnąłem ją dalej za język. Gdy znów odpowiedziała mi cisza, klepnąłem ją w ramię żeby się obudziła.
- Auć! Co chcesz?!- zmarszczyła brwi niezadowolona, że przeszkadzam jej w ucinaniu sobie drzemki.
- Mów natychmiast co się takiego wydarzyło.
- A bo ty nic nie wiesz...- zmieniła pozycję na fotelu na półleżącą- Jestem w związku- oznajmiła bez zbędnych ceregieli.
- Co takiego?!- niemal krzyknąłem, ale w ostatniej chwili udało mi się powstrzymać. Stwierdzenie, że byłem zaskoczony to mało powiedziane. Szczerze powiedziawszy to sądziłem, że już nigdy się z nikim nie zwiąże jeśli nie będzie to Tomek- Z kim?
- Niejaki Harry Styles.
Zaskoczony? Zszokowany? To mało powiedziane! Gdybym akurat coś jadł albo pił na pewno bym się zakrztusił i umarł na miejscu. Styles?! Nie ma mowy! To nie może być prawda. Dobra, może i bym uwierzył gdyby mi powiedziała, że się raz przespali albo coś w tym stylu, ale żeby zaraz... Nie, to niemożliwe. 
- Jesteś pewna, że to on?- spytałem podejrzliwie. Może się jednak pomyliła albo mi coś padło na słuch.
- Wszyscy go tak nazywają, więc raczej tak. Nie sprawdzałam jego dokumentów.
- To nie jest zabawne Kate- odparłem całkiem poważnie- Wiesz z czym to się wiąże?
- Mów jaśniej- poprosiła.
- On jest osobą publiczną, a ty nie. Przynajmniej na razie. Myślisz, że ludzie nie zainteresują się jego życiem osobistym w tym tobą?
Dziewczyna pierwszy raz odkąd przyszła otworzyła szeroko oczy i spojrzała na mnie. Wydawało mi się, że dopiero teraz dotarło do niej na co się zgodziła. Po jej minie mogę spokojnie stwierdzić, że nie podobała jej się wizja nadchodzącej przyszłości.
- Jeszcze trochę i nie będę się musiała o to martwić- oświadczyła z posępną miną.
- Czemu znów mam wrażenie, że mówimy o czymś zupełnie innym?
- Bo tak jest- odparła- Przyszłam tu ponieważ w domu nie mogę się skupić. Cały czas myślę tylko o jednym.
- O nim?- spytałem, na co skinęła głową.
- Nie rozumiem co się ze mną dzieje- kontynuowała- Napisałam tyle piosenek o miłości i radości bycia z kimś dla nas ważnym, a gdy w końcu sama znalazłam się w takiej sytuacji nie potrafię opisać tego co czuję. Zawsze lepiej wychodziło mi komponowanie niż mówienie na głos tego co powinnam i co inni chcieliby usłyszeć, a teraz...- schowała twarz w dłoniach. Przez chwilę myślałem, że płacze, ale to nie w jej stylu- Czuję wewnątrz blokadę, której nie umiem obejść z żadnej strony. 
Popatrzyłem na jej zatroskaną minę i zrobiło mi się jej żal. Sam też przechodziłem podobny etap w moim życiu, gdzie wena opuściła mnie na kilka ciągnących się w nieskończoność dni. Było to okropne uczucie, ale mogę się założyć, że ona odczuwała to sto razy mocniej. Nie dlatego, że jest kobietą i teoretycznie jest uważana za płeć słabszą. Wszyscy którzy ją znają doskonale zdają sobie sprawę jaka jest silna. Uważam po prostu, że jest niesamowitą artystka i jest wyjątkowo podatna na wszystko co dzieje się wokół niej. Teraz znalazła się w nowej dla niej sytuacji i dopóki się do niej nie przyzwyczai, nie zdoła poprawnie zagrać nawet zwykłej gamy.
- Jeśli tak już będzie zawsze to jestem skończona- odezwała się, gdy ja nie wiedziałem jak mam ją pocieszyć.
- Nie przejmuj się- ująłem jej dłoń i uśmiechnąłem się ciepło- Przejdzie ci. Każdy kiedyś miał mały zastój. Innym udało się to przetrwać to ty też dasz radę.
- Obyś miał rację...

       Po zapewnieniach Eda, że wszystko się jakoś ułoży i moja wena prędzej czy później wróci z urlopu, o którym nie raczyła mnie poinformować, nie pozostało mi nic innego jak wrócić do domu i zająć się czymś, co pozwoli mi zapomnieć o tej małej zdrajczyni. Zanim jednak dotarłam do ciepłego i pustego mieszkania, ktoś po raz kolejny próbował się ze mną skontaktować. Tym razem jednak zamiast odruchowo odrzucić połączenia, spojrzałam na wyświetlacz, na którym widniało zdjęcie mojego kochanego braciszka.

- Nareszcie!- krzyknął do słuchawki gdy odebrałam- Już miałem dzwonić na policję i zgłaszać zaginięcie.
- Aktualnie i tak nie jestem zbyt przydatna, więc nie miałbyś mnie po co szukać- odparłam.
- O czym ty mówisz? Stało się coś?- spytał od razu chcąc przejść do sedna sprawy. 
Co miałam odpowiedzieć? Może coś w stylu- "Wiesz zaczęłam się spotykać z moim byłym podopiecznym i od tego czasu straciłam swój talent. Co u ciebie?".
- Nic takiego. Po prostu mam zły dzień- uspokajałam go, mówiąc połowę prawdy. 
- Gdzie jesteś?
- Wracam ze studia. 
- Wpadnij do mnie- zaproponował- Razem z Aną chciałem z tobą porozmawiać na pewien temat. Byłoby dobrze gdybyśmy mogli się spotkać. To nie jest rozmowa na telefon- zaznaczył, przez co teraz ja zaczynałam się martwić. 
- Zawsze jak ktoś chce odbyć ze mną taką poważną rozmowę źle się to kończy- przypomniałam sobie kilka sytuacji, w których dokładnie tak było. Chyba z natury jestem pechowym człowiekiem, tylko teraz mój brak szczęścia osiągnął punkt kulminacyjny. Przecież gorzej być nie może, prawda?
- Nie denerwuj się. To nic strasznego- zapewnił, a w tle usłyszałam jak jego narzeczona popiera jego opinię- To jak? Za ile będziesz?
Westchnęłam ciężko, zawracając. Najchętniej zakopałabym się w łóżku pod kołdrą i nie wychodziła do czasu aż moje natchnienie wróci gdziekolwiek ono teraz jest, ale podejrzewam, że niewiele by mi to pomogło. 
- Złapię taksówkę i powinnam przyjechać za dwadzieścia minut.
 Pożegnałam się i skręciłam w stronę najbliższego postoju taksówek. Nie przypuszczałam, że spotka mnie taka niespodzianka kiedy skręcę w mało uczęszczaną uliczkę żeby przejść na skróty. Na drewnianej ławeczce pod mała kawiarenką, która wyróżniała się na tle ceglanej ściany starej kamienicy swoimi pomalowanymi na biało drzwiami wejściowymi i framugą okna siedział ktoś kto nigdy w życiu nie chciałby mnie spotkać. Przynajmniej nie teraz.
 Zastanawiałam się czy wrócić stamtąd skąd przyszłam, czy zrobić to na co miałam ochotę odkąd serce moja przyjaciela zostało złamane. Gdybym wiedziała, że jego widok sprawi, że w momencie wytrzeźwieję już dawno wybrałabym się na poszukiwania tej zdradzieckiej świni.
- Proszę, proszę...- podeszłam do niego bliżej- Witaj Logan.
Chłopak podniósł do tej pory spuszczony wzrok, który utkwiony był w przybrudzonych czubkach jego skórzanych butów. Na początku musiał mnie nie poznać przez to jak wyglądałam po pijackim tournee, które urządziłam sobie z jego byłym chłopakiem i to wszystko przez niego. Gdy tylko zdałam sobie sprawę, że to jego wina, iż całą noc przytulałam się do deski sedesowej mój poziom wściekłości znacznie się podwyższył.
- Kate- szepnął, nie spuszczając mnie z oka- Co tu robisz?
- Bardziej powinno cię interesować co za chwilę z tobą zrobię za to jak potraktowałeś Alexa- skrzyżowałam ręce na piersi obmyślając w jaki sposób będę go torturować. 
- Rób co chcesz- odparł zrezygnowany ponownie skupiając całą swoją uwagę na wybrukowanej drodze.
Byłam zaskoczona. Nie spodziewałam się takiej reakcji. Myślałam, że będzie się bronił, przekonywał, że to nie jego wina czy nawet zrzucał całą odpowiedzialność na Alexa, ale było wręcz odwrotnie. Cholera. Może gdybym potrafiła dzisiaj nieco trzeźwiej myśleć wiedziałabym co zrobić. Ostatecznie postanowiłam dać mu szansę się wytłumaczyć.
- Jak mogłeś?- spytałam przez zaciśnięte zęby- On cię tak kocha.
- Kocha?- na te słowa iskierki, które dostrzegłam w jego oczach przy naszym pierwszym spotkaniu znów rozświetliły się w czarnych jak smoła źrenicach- Dalej mnie kocha?
- Nie ciesz się tak- chciałam ugasić jego radość jeszcze w zalążku. Nie zasługiwał na chociażby cień jakiekolwiek nadziei na lepsze jutro. Tym bardziej przy boku mojego przyjaciela- Nawet jeśli dalej coś do ciebie czuję już ja dopilnuję żebyście się nigdy więcej nie spotkali.
- Nie możesz tego zrobić!- zezłościł się i stanął na równe nogi- To nie twoja sprawa!
- Mogę i zrobię. Wierz mi, że ta sprawa dotyczy mnie bardziej niż ci się wydaje. Złamałeś mu serce, a świat zrównałeś z ziemią bez żadnego powodu! 
- Nie wiesz czemu to zrobiłem. Nic nie rozumiesz!
- Wytłumacz mi- zasugerowałam mu kolejny krok, który mógł podjąć. Co prawda istniały marne szanse, że w jakikolwiek sposób mu to pomoże, ale czasami warto spróbować. W ostatnim czasie złamałam tyle własnych reguł, że ta jedna nie będzie miała większego znaczenia.
Chłopak, który wyglądał jak chodzące zombie przyjął poprzednią pozycję na ławce i poklepał wolne miejsce koło siebie. Przez chwilę wahałam się czy usiąść koło zdrajcy, ale jak się powiedziało A to teraz kolej na B. Niestety podwórkowy mebel był na tyle wąski, że nie mogłam odsunąć się od niego na większą odległość i byłam zmuszona zrównać się z nim ramię w ramię.
- Sam do końca nie wiem jak to się stało- zaczął opowiadać swoją wersję wydarzeń- Wszystko było wręcz idealne. Widywaliśmy się codziennie, spędzaliśmy miło czas, rozumieliśmy się bez słów. Każdy dzień był inny i wyjątkowy. A jego pocałunki...
- Nie wnikajmy w takie szczegóły jeśli nie mają bezpośredniego związku ze sprawą- wtrąciłam się mu w zdanie. Nie miałam ochoty wysłuchiwać jak bardzo uzdolniony jest w tym kierunku chłopak, z który spędził noc w moim łóżku.
- Ogólnie rzecz ujmując było cudownie. Aż za dobrze.- kontynuował z coraz bardziej przygnębioną miną. Gdy zaczynało mi się robić go szkoda, musiałam się mentalnie spoliczkować i przypomnieć czemu jeszcze przed chwilą chciałam aby spłonął żywcem- Tego feralnego wieczoru mieliśmy małą sprzeczkę. Nie jestem w stanie zrozumieć czemu zareagowałem na nią tak impulsywnie. To była błahostka. Tak właściwie nawet nie pamiętam o co się pokłóciliśmy, ale w tamtym momencie wydawało mi się, że to koniec- głos mu się załamał, a mnie coś ścisnęło w sercu. "Nie pocieszaj go, nie pocieszaj!"- Wybiegłem od niego z domu i udałem się do najbliższego baru. Czułem, że to nienajlepszy pomysł, ale nie byłem w stanie się powstrzymać. Po kilku kieliszkach zaczął patrzeć na świat w zupełnie inny sposób. Wszystko wydawało mi się takie szare i ponure kiedy nie było go obok. Patrzyłem na wolny stołek obok i płakałem w duchu, że go przy mnie nie ma. 
 Nie zdawałam sobie sprawy, że wstrzymuję oddech. Zupełnie jakbym czekała na ujawnienie największej tajemnicy świata i to była jedyna okazja aby o niej usłyszeć. Czemu ostatnio zrobiłam się taka... uczuciowa?
- Wypiłem jeszcze kilka setek, a moją głowę opanowały same czarne myśli. Skoro było tak idealnie, a teraz nie jest to co dobrego może mnie jeszcze spotkać? Przynajmniej tak wmawiał mi alkohol- prychnął pod nosem, wkurzony na wynalazek, który ktoś wymyślił aby dobrze się bawić i zapijać smutki. Też go nie lubiłam- Byłem idiotą. Zamiast wrócić do siebie i poczekać na to co przyniesie poranek, wparowałem do sypialni facetowi, którego imienia nawet nie pamiętam. Gdy tylko ocknąłem się następnego dnia wiedziałem, że nawaliłem. Od razu poszedłem do Alexa i powiedziałem mu całą prawdę mając nadzieję, że mi wybaczy. Resztę historii już znasz- zakończył swój jakby nie było poruszający monolog i ukrył twarz w dłoniach.
 Siedziałam jak skamieniała. Powoli wypuściłam z płuc zalegające w nich od dłuższego czasu powietrze i zastanawiałam się co powinnam zrobić z nawałem nowych informacji. Próbowałam postawić się na jego miejscu. Co ja bym zrobiła gdybym pokłóciła się z Harry'm? Czy też zalałabym się w trupa i puściła z pierwszym lepszym napotkanym kolesiem? A może taka jest natura mężczyzn i on by tak postąpił? 
 Po moich plechach przeszły lodowate ciarki na samą myśl, że mogłoby mnie spotkać coś takiego. Zapewniałam się, że nigdy by do czegoś takiego nie doszło. Powiedział mi to wprost, kiedy załamana odkryciem podwójnego życia Tomka, szukałam pocieszenia w jego ramionach. "Ja w życiu bym czegoś takiego nie zrobił. Na pewno nie tobie"- powtarzałam jak mantrę słowa, które wypowiedział w Szwecji. Kurczowo się ich uczepiłam i za żadne skarby nie chciałam puścić. Nie dopuszczałam do świadomości faktu, że przecież kiedyś mogą okazać się kłamstwem. 
Mojej wewnętrzne rozterki przerwał cichy i niepewny głos Logana:
- Teraz to już na pewno koniec?- spytał, choć nie byłam przekonana czy skierował to pytanie do mnie.
- Nie wiem- odpowiedziałam zgodnie z prawdą- Wydaje mi się, że on dalej cię kocha, ale nie jestem w stanie cię zapewnić, że wszystko będzie tak jak dawniej.
- A ty? Co byś zrobiła?- popatrzył na mnie przekrwionymi od płaczu oczami.
- Ja to nie Alex. Gdyby ktoś kogo naprawdę kocham zrobiłby mi coś takiego, już dawno pożegnałby się z tym światem.
- Dobrze, że jestem gejem- odparł uśmiechając się lekko. Czy to co powiedziałam było zabawne? Nie miało tak zabrzmieć- Inaczej pewnie bym do ciebie zarywał i w bardzo młodym wieku skończył swój żywot.
- Faktycznie masz szczęście- prychnęłam pod nosem, słysząc jego gdybania. 
 Wstałam z miejsca i ruszyłam w wyznaczonym wcześniej kierunku. Miałam zamiar bez słowa zostawić go w tej udręce, aby jeszcze trochę pocierpiał, ale on miał inne plany.
- Co mam zrobić?!- krzyknął za mną gdy zbliżałam się do skrzyżowania dwóch niewielkich alejek. Zatrzymałam się w miejscu i obróciłam aby ostatni raz na niego spojrzeć.
- Nie jestem dobra w doradzaniu w tego typu sprawach- wzruszyłam bezradnie ramionami- Jak chcesz to mogę tylko napisać o twoim losie smutną piosenkę.
Choć teraz to już nawet tego nie potrafię.  

Dom Savana

- O Boże!- popatrzyłem zszokowany na Kate- Bawiłaś się gniazdkiem elektrycznym, że ci się tak włosy nastroszyły?
- Ale ci się dowcip wyostrzył braciszku- pokazała mi język, wchodząc do salonu i uderzając mnie przy tym lekko w brzuch- Też cieszę się, że cię widzę.
- Witaj kochana!- Ana przytuliła ją na przywitanie i pociągnęła za rękę do kuchni- Czego się napijesz? Tak dawno cię nie widziałam.
- Poproszę herbatę- uśmiechnęła się do niej lekko, a następnie wdrapała się na wysokie krzesło stojące przy wyspie kuchennej- Byłam bardzo zajęta. Obiecuję poprawę!
- Oby, bo musimy omówić kilka rzeczy.
- Widzę, że od razu przechodzimy do sedna- zaśmiała się pod nosem- Może zacznij od: jak się masz? Co słychać? Masz chłopaka?
- Masz chłopaka?- spytałem beznamiętnie, święcie przekonany, że znam odpowiedź. Przynajmniej tak mi się wydawało.
- Mam- odparła bezprecedensowo, spokojnie upijając łyk świeżo zaparzonej earl grey. Ja nie miałem tyle szczęścia i znaczna jej część wylądowała na mojej koszulce.
- C-co takiego?- zakrztusiłem się gorącym napojem. Nie wiedziałem co mam zrobić z językiem, który w momencie zrobił się czerwony i zaczął nieprzyjemnie szczypać. 
- To co słyszałeś- uśmiechnęła się tajemniczo- Nie powiem ci kto to, bo się wkurzysz. 
- Kto to?!
- Myślę, że jak się zastanowisz to sam do tego dojdziesz- rzuciła mi wyzwanie, dzięki któremu zapomniałem o piekącym uczuciu w ustach.
Wpatrywałem się w nią uważnie próbując wyczytać cokolwiek z jej wyrazu twarzy, ale ona siedziała sobie spokojnie i gdy tylko Ana postawiła na marmurowym blacie talerz z ciasteczkami, od razu sięgnęła po jedno. Jak ja w niej nie lubię tej obojętności.
- Proszę cię Savan...- moja narzeczona podeszła do mnie i ucałowała w policzek zadowolona z siebie. Oczywiście nie wiedziałem czemu jest taka rozpromieniona- Udowodnij mi, że wychodzę za inteligentnego człowieka. Nawet ja wiem o kim mowa.
- Wiesz?- spojrzałem na nią zaskoczony- O kogo?
- O jednego z twoich nowych przyjaciół- mrugnęła do mnie okiem i zajęła miejsce na przeciwko Kate. 
Na początku dalej nie rozumiałem o kim mowa, kiedy nagle dostałem olśnienia.
- Harry- szepnąłem niedowierzając- To on?
Siostra unikała moje wzroku i gdyby tylko mogła schowałaby się w glinianym kubu, aż w końcu zerknęła na mnie kątem oka.
- Wiedziałam, że się wkurzysz.
- Nie jestem zły. Ja tylko...- zastanawiałem się co tak właściwie czuję- Chyba jestem zaskoczony.
- Chyba?- powtórzyła, unosząc do góry brwi- Spodziewałam się innej reakcji.
- Cóż...
- To świetna nowina!- moja narzeczone uścisnęła ją mocno z radości- Teraz przynajmniej będziesz miała z kim przyjść na nasze wesele. 
- Tak. To był główny powód podjęcia przeze mnie takiej a nie innej decyzji- pokręciła z politowaniem głową- Możemy teraz wrócić do omawiania tego o czym chcieliście ze mną porozmawiać?
 Ana zaczęła wdrażać Kate w całe to przedślubne szaleństwo, a ja bawiłem się splecionymi palcami. Nie mogłem uwierzyć w to usłyszałem. A może dzisiaj jest prima aprilis tylko o tym zapomniałem? Spojrzałem na kalendarz, ale nie pokazywał on daty pierwszego kwietnia. W takim razie jak to się stało? Kto za tym stoi i w jaki sposób przekonał ją do zmienienia zdania? Być może Harry jednak jest aż tak czarujący na jakiego wygląda, choć w głębi serca czułem, że stoi za tym ktoś jeszcze. Na myśl przyszedł mi od razu taki jeden chłoptaś o imieniu Louis. Już ja sobie z nim jutro pogadam.
- A teraz najważniejsze!- klasnęła w dłonie moja ukochana, gdyż najwyraźniej wszystko szło zgodnie z planem- Mam do ciebie wielką prośbę.
- Czuję, że zwali mnie to z nóg- brunetka opierająca głowę na dłoni spojrzała na mnie zmęczonym wzrokiem.
- Ja się w to nie mieszam- uniosłem do góry ręce w geście obronnym.
- Jak to nie? W końcu to też twoje wesele.
- Ja chcę tylko usłyszeć twoją piosenkę- oznajmiłem- Dla mnie będzie to najważniejsza część tego dnia. Oczywiście oprócz samych zaślubin- uśmiechnąłem się szeroko do mojej przyszłej żony, ale ta już zdążyła zmierzyć mnie groźnym wzrokiem. Weź tu się człowieku odezwij... Nikomu nie dogodzisz.
- Więc o co chodzi?
- Chcę żebyś została moją druhną- powiedziała prosto z mostu, a wszelkie oznaki niewyspania zniknęły z twarzy Kate.
- S-słucham?- zamrugała powiekami kilka razy- Chyba się przesłyszałam.
- Proszę cię!- Ana zarzuciła jej ręce na szyję- Musisz to dla mnie zrobić.
- Że niby mam się wystroić w jakąś kiecką? I w dodatku chodzić na przymiarki?
Wraz z każdym pytaniem, otrzymywała ożywione skinienie głową. Może jednak zaśpiewanie tego co napisała nie będzie najtrudniejszym zadaniem? 
- Błagam cię! Zrobię co tylko zechcesz!
- Nie wierzę, że w ogóle rozważam taką propozycję.
Po chwili napięcia dziewczyna zgodziła się ku uciesze mojej ukochanej. W obawie, że wkręcimy ją w coś jeszcze poinformowała nas, że musi jeszcze załatwić parę spraw po drodze do domu, dlatego musi się zbierać. Odprowadziłem ją do drzwi, ale zanim wyszła musiałem uspokoić swoje sumienie żebym mógł dzisiaj zasnąć.
- Mam pytanie- zacząłem gdy zakładała na siebie kurtkę- Jesteś tego pewna?
- Czego?- podniosła torbę z podłogi i przerzuciła ją przez ramię.
- Wiesz o co mi chodzi- popatrzyłem na nią wymownie, a ona głośno westchnęła.
- Tak. To znaczy wciąż trochę się boję co może się zdarzyć, ale jeśli nie spróbuję to się nie dowiem.
- Prawda- przyznałem jej rację. Wziąłem ją w ramiona na pożegnanie i ucałowałem w czubek głowy- W razie czego wiesz gdzie mnie znaleźć siostrzyczko.
- Wiem braciszku.

Mieszkanie Tomka

 Wczorajsze słowa Kasi ciągle zaprzątały moją głowę.

Ja go kocham.
Ja go kocham.
Ja go kocham.

 Nie mogłem pojąć czemu się tak tym przejąłem. Przecież wiedziałem, że kiedyś to nastąpi. Musiało. Ale czemu akurat on? Gdy tylko przypomniałem sobie naszą rozmowę, kiedy przeszedł z nią do mnie na kolację, miałem ochotę walnąć głową w ścianę. Co ja najlepszego narobiłem? Może to moja wina?
 Kolejna rozterka, kolejny łyk piwa i tak w kółko. Cieszyłem się samotnością, wykorzystując ją do analizowania wszystkiego i niczego zarazem, kiedy podobnie jak wczoraj ktoś niespodziewanie zapukał do mych drzwi i tak samo jak zeszłego wieczoru ujrzałem za nimi tą samą dziewczynę.
- Cześć- przywitała się z delikatnym uśmiechem na ustach- Mogę wejść?
- Jasne- przepuściłem ją w progu i zaprosiłem do salonu- Widzę, że całkiem nieźle się czujesz.
- Rano było gorzej- przyznała z grymasem na twarzy- Wpadłam tylko na chwilę.
- Rozgość się- zatoczyłem ręką krąg po pokoju, aby wybrała sobie dowolne miejsce. Jak zwykle postawiła na fotel stojący w rogu- Sprowadza cię do mnie jakaś konkretna sprawa czy chciałaś mnie po prostu odwiedzić.
- Raczej to pierwsze- oznajmiła- Przyszłam żeby cię przeprosić za wczoraj. Nie powinnam była tu przychodzić w takim stanie.
- Nic się nie stało- zapewniłem- Lepiej, że trafiłaś tutaj niż jakbyś miała spać na ławce w parku.
- Tak czy inaczej taka sytuacja nie powinna mieć miejsca- upierała się przy swoim. Jak zwykle z resztą- Tym bardziej, że kompletnie nie pamiętam co się działo.
- Mam ci opowiedzieć co się wydarzyło?- spytałem retorycznie, ale mimo to dziewczyna przytaknęła- Nie byłaś w stanie stać o własnych siłach, więc musiałem cię podtrzymywać- zacząłem opisywać po kolei przebieg zdarzeń- Gdy zapytałem co tu robicie, ponieważ był z tobą Alex, oświadczył mi, że masz dla mnie nowinę. Następnie dowiedziałem się, że umawiasz się z...- nie było mowy żeby jego imię przeszło mi przez gardło- Sama wiesz kim, a potem powiedziałaś, że go kochasz. Na koniec uparłaś się, że wracasz do domu, dlatego odwiozłem was bezpiecznie do twojego mieszkania i przekazałem bezpiecznie pod opiekę Gabie.
Kasia otworzyła szeroko oczy. Próbowała też coś powiedzieć, ale nie potrafiła znaleźć odpowiednich słów. Chyba do końca nie wierzyła w to co usłyszała.
- Co powiedziałam?
- Że go kochasz- powtórzyłem po raz kolejny. Było to dla mnie niczym tortura. Za każdym razem kiedy sobie o tym przypominałem coś ściskało mój żołądek i powodowało mdłości.
- Ja...- urwała niepewna co powinna teraz zrobić- Musze iść. Jeszcze raz przepraszam za wczoraj. To się już więcej nie powtórzy- pośpiesznie wstała i wyszła do przedpokoju.
- Zaczekaj!- zawołałem za nią i w ostatniej chwili zatrzasnąłem jej przed nosem drzwi- Mówiłaś to szczerze?
- Co?
- Nie udawaj, że nie wiesz o co mi chodzi- zwróciłem jej uwagę żeby nie robiła ze mnie głupka- Chcę wiedzieć.
- Nie powinno cię to interesować- odgryzła się ciągnąc za klamkę.
- A jednak- odpowiedziałem poirytowany, blokując jej przejście- Chcę usłyszeć to teraz. Kiedy jesteś świadoma tego co mówisz.
- To nie ma żadnego znaczenia.
- Właśnie, że ma!- krzyknąłem- Mów!
- Nie wiem! Czemu cię to tak interesuje?!- ona również podniosła głos. Przeczesała nerwowo palcami włosy, które dzisiaj wyjątkowo się jej nie słuchały- Skąd mam to wiedzieć skoro nie wiem co znaczy kochać?!
- To czemu z nim jesteś?!
- A czemu byłam z tobą?!
Nasze oddechy były przyspieszone i nierównomierne ze zdenerwowania. Kasia mierzyła mnie lodowatym spojrzeniem, a ja odpłacałem się jej tym samym. Nie wiedziałem co we mnie wstąpiło. Miałem ochotę przemówić jej do rozumu, nawet gdybym musiał użyć co tego siły. Nawet nie wiem kiedy podjąłem taką decyzję. 
Bez ostrzeżenia przeparłem ją do ściany i zacząłem zachłannie całować. Docisnąłem ją swoim ciałem, a dłońmi złapałem za biodra. Na początku była w szoku, ale kiedy przeniosłem swoje pocałunki na jej szyję oprzytomniała i odepchnęła mnie z całych sił, a później spoliczkowała.
- Pozdrów Caroline.
I wyszła.



*Jakby ktoś nie wiedział o kogo mi chodziło ;)- https://www.youtube.com/watch?v=6wB7k9SopIA

50 komentarzy:

  1. Genialny rozdział ♥ Czekam na nexta Zapraszam: nadzieja-jestzawsze.blogspot.com http://maranor5story.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz pozdrowienia Caroline zaczyna się robić zajebiście powodzenia tomek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę namieszałam, co?
      Xx.

      Usuń
    2. Tylko troszeczkę😂 😂 😂 ale to ty wiec to normalne😂 nie byłabyś sobą gdybyś nie namieszala😂

      Usuń
  3. Super rozdział! Kiedy mogę się spodziewać next?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdy wrócę ze szpitala. Nie wiem dokładnie kiedy.
      Xx.

      Usuń
  4. wow..takiego zakończenia to się nie spodziewałam..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie. Jak zwykle moja wena wymknęła się spod kontroli.
      Xx.

      Usuń
  5. Jak bardzo złą czytelniczką będę, jeśli powiem że pierwsze co zrobiłam to przeczytanie końcówki rozdziału?
    Mamy Eda, chodź muszę przyznać, że liczyłam na jakiś jego dłuższy występ w rodziale. No ale mam nadzieję, że nie zniknie znów na jakiś czas i wróci w następnym.
    Zdaję mi się tylko czy ślub Savanna i Anny zbliża się coraz bardziej? No i Kasia jako druhna... to może być ciekawe, zwłaszcza jeśli Harry też tam będzie.
    Muszę przyznać, że jakoś dużo się nie działo w tym rozdziale, ale i tak z wielką chęcią go przeczytałam. Chodź nie będę ukrywać, że liczę na jakiś rozwój akcji w kolejnym.

    Patricia. x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze się przyznam, że gdy ja czytam książkę to też zawsze najpierw czytam ostatnią stronę, dlatego Ci wybaczam ;p
      Wszystko po trochu ;)
      Będzie ślub, wszyscy będą szczęśliwi! No. Prawie wszyscy.
      Postaram się.
      Xx.

      Usuń
  6. Super :). Pozdrawiam Kat

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny, niesamowity, cudowny, superowy itd. nie wiem co jeszcze. :) Bardzo podoba mi się ten rozdział. To zakończenie mnie powaliło. Czyżby Tomek ciągle coś do niej czuł? Chyba tak. To po pierwsze, po drugie: Savan i Ana biorą ślub. Awwwwww <3 jak ja ich uwielbiam. Jak powiedział, że ma ważną sprawę, to myślałam, że Ana jest w ciąży hahaha, ale potem uświadomiłam sobie, że to raczej było głupie. Ale można pomarzyć. :) Po trzecie Kate i Harry. Oni są super. Harry jest taki opiekuńczy :* Po czwarte Ed. Jego reakcja najlepsza. Śmiałam się jak nienormalna :) Po piąte... nie wiem już :) Rozdział genialny czekam na nexta Dominika :*
    Zapraszam do mnie: http://polishfriends216.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, dziękuję, dziękuję i jeszcze raz dziękuję :) Skąd ja mogę wiedzieć? Zapytaj się Tomka ;p
      Ciąża? Nie brnijmy aż tak daleko!
      Xx.

      Usuń
  8. Ugh, Tomek ;-; nie ma to jak zdradzić po raz drugi swoją dziewczynę i to jeszcze, kiedy ich role się odwróciły.
    Kate jako druhna? Czekam na ślub.
    Awww Edzio <3 tak bardzo go kocham xD Harry opiekuńczy chłopak (jejku, to słowo mogłabym w ramkę oprawić i powiesić nad łóżkiem kompozytorki) Kate, pomaga gdy ma kaca xD
    Ciekawa jestem jak to bedzie z Alexem i Loganem...
    Ciekawska ja pozdrawiam :) Xx.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widocznie niektórzy nie uczą się na błędach.
      Tylko kto ją wciśnie w kieckę?
      Wszystkiego się dowiesz. Kiedyś ;)
      Xx.

      Usuń
    2. Samo potwierdzenie, że dowiem się co między nimi będzie jest pocieszające! :)
      Och, myślę, że wspólnymi siłami Ana, Gaba i Harry jakoś ją wcisną w sukienkę.
      Poza tym, przecież na ukartowane spotkanie z Harrym też byla ubrana w kieckę :p

      Usuń
  9. Tak jak się tego spodziewałam...
    Kate nic nie będzie pamiętać.
    Harry wymiata.. jest słodki i złośliwy za jednym razem :D
    Miszcz!
    Po raz kolejny mnie zaskoczyłaś..
    Reakcja Tomka.. :o Serio musiał ją całować.?
    Chyba Kate teraz będzie go unikać.

    Rozdział jest niesamowity.! Jak za każdym razem.! :D :3

    Ps. Kiedy będzie tutaj dodany kolejny niesamowity rozdział napisany przez Ciebie.? :D
    x
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli jednym słowem stałam się przewidywalna. Kurde!
      Xx.
      PS. Jak wrócę ze szpitala. Nie wiem kiedy to dokładnie będzie.

      Usuń
    2. W SZPITALU.?
      Co Ci się stało.? :o

      Usuń
    3. A musiałam mieć operację, ale nie ma co panikować ;)
      Xx.

      Usuń
  10. Brawo dla Kate! Boziu zawsze Tomek mnie wnerwia kurde. Ja wiem że on chce dobrze i w ogóle źle jej nie życzy i jest przyjacielem, ale niestety jestem na nie!
    Za to jestem fanką Savana i Anny no i oczywiście cudownego Sheerana! :))) <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zobaczymy czy wszyscy będą jej bić brawo ;)
      I Louisa!
      Xx.

      Usuń
  11. Pojebało go?! :O Wdech wydech... Czy Tomek nie myśli? ...Nie. Jednak nie. Mało Harrego w tym rozdziale :( I Gaby, A o reszcie 1D nie wspominając..Dzieje się... ;D To dobrze ale czemu taki krótki rozdział?! Ja chcę więcej... :D Pozdro :D Weny życze :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może on też za dużo wypił tego piwa? Krótki, bo nie miałam za bardzo czasu wymyślić więcej ze względu na różne osobiste sprawy. Mam nadzieję, że teraz będzie lepiej i więcej :)
      Xx.

      Usuń
  12. O nie Tomek nie nie nie 😱 lapy precz od Kasi, ona ma Harrego przeciez 😍 slyszales jak mowila ci, ze go kocha

    (przepraszam, musialam w tym komentarzu "wyzyc" sie na Tomku 😂 wkurzyl mnie bardzo, bo pokomplikowal sprawy 😓)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pijani wiele rzeczy mówią. Wiem z autopsji ;)
      Xx.

      Usuń
  13. Kocham Twoje opowiadanie ♥
    Tomkowi już podziękujemy, ona ma Harry'ego. I b. dobrze chociaż wiem, że wymyślisz coś, od czego będą łzy w oczach, bo się rozstaną albo znowu pokłócą .____.

    Zapraszam do mnie http://charm-fanfiction.blogspot.com/ <-- 14 rozdział szybciej z okazji tys. wyświetleń! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. <3
      Kto tu sobie podziękuje to jeszcze zobaczymy ;)
      Xx.

      Usuń
  14. To opowiadanie jest fenomenalne :) Znalazłam go przez przypadek i przeczytałam w ciągu dwóch dni :) Historia jest bardzo wciągająca, nie ma w niej nic na siłę, czyta się luźno i z niecierpliwością czeka się na obrót wydarzeń. Jestem bardzo mile zaskoczona i cieszę się, że wchodząc na tego bloga mogę poprawić sobie humor tak genialnym opowiadaniem. Życzę Ci żebyś nie straciła weny i żebyś dalej dostarczyła wszystkim czytelnikom mnóstwo emocji :P PS. Lubię tą dramaturgię :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szybko Ci poszło :) Cieszę się, że to nie były zmarnowane dwa dni i mam nadzieję, że kolejne rozdziały też Cię zadowolą :)
      Xx.

      Usuń
    2. Na pewno :)

      Usuń
  15. natalielady.blogspot.com
    sorry za spam ale może wejdziecie

    OdpowiedzUsuń
  16. Hej, gratuluje, Twój blog został nominowany do Liebster Blog Award przez http://charm-fanfiction.blogspot.com/ Więcej szczegółów znajdziesz w poście na blogu :)

    Roksana xx

    PS. Czekam na szybki next c:

    OdpowiedzUsuń
  17. zapraszam!! SPAM!
    onedirectionandmylove.blogspot.com
    blog opowiada o początkującej projektantce mody Natalie która obiecała sobie że nigdy się nie zmisni dla kogoś kto jwj nie akceptuje i dlatego powiedziała sobie że się nigdy niw zakocha ale czy dla tego jednego zrobi wyjątek? zapraszam opowiadanie o 1D dopiero zaczynam /Nat

    OdpowiedzUsuń
  18. Boże, kocham twoje opowiadanie. Chyba po raz pierwszy mam odwagę skomentować, bo przy tobie to ja nawet słów nie potrafię znaleźć by opisać jak się czuję czytając twoje rozdziały. Normalnie orgazm xD. Wiem, że przy tobie moje to nic, ale bardzo chciałabym abyś zajrzała do mnie i powiedziała co o tym sądzisz. Oczywiście jeśli nie chcesz to nie zmuszam i tak historię Kate będę czytała dalej. Kocham i czekam na nexa

    fuck-u-i-love-u-xxx.blogspot.com
    because-i-m-happy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odwagę? Nie ma się czego bać ;) Dziękuję za zaproszenie :)
      Xx.

      Usuń
  19. świetny! *o*
    w wolnej chwili zapraszam do siebie http://wind-onedirection-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  20. Kiexy next ? Xd

    OdpowiedzUsuń
  21. [spam]
    Na moim blogu piszę opowiadania o One Direction, każde ma 9-15 rozdziałów, każde jest i będzie inne. Dopiero zaczęłam pisać tego bloga i liczę na opinię.
    http://pokonac-grawitacje.blogspot.com
    Miłego dnia
    x

    OdpowiedzUsuń