9 kwietnia 2013

7

Klub "27"

       Uwielbiam tego człowieka. Jeden z niewielu artystów, którzy pomimo tego, że odnieśli sukces pozostali "sobą". Coś rzadko spotykanego w tym biznesie. Do tego jest cholernie zabawny i najnormalniej w świecie nie można się z nim nudzić.
- Ed, proszę Cię! Już nie mogę...- wydusiłam przez łzy, które spływały mi po policzkach. 
- Ale ja nie żartuję!- szturchnął mnie w ramię- To jest poważna sprawa! Kaśka nie nabijaj się ze mnie!-  Sheeran sam nie mógł się powstrzymać od śmiania, ale bardzo starał się zachować powagę. On i powaga? To jest dopiero żart!
- Chyba nie chcesz mi powiedzieć, że pomyślałeś o odmowie? Chłopaku! Dziewczyna Ci się oświadcza na środku ulicy w LA, a Ty się jeszcze zastanawiasz?!- krzyknęłam oburzona. 
- Przestań!- ponownie oberwałam w to samo miejsce- Wiesz jaki byłem przerażony?! Ona mi nawet bukiet kwiatów dała!
Gdy tylko to usłyszałam wybuchłam jeszcze większym śmiechem, tracąc resztki zdolności do oddychania.
- Hahahaha! No nie mogę...-nabierałam łapczywie powietrze- Jakie to romantyczne!
- Bardzo... Dobrze, że chociaż ładna była.
- Ed! Wracaj tam! Ale to już! Może jeszcze na Ciebie czeka!- wskazałam mu palcem drzwi na co on wstał i zaczął iść w tamtym kierunku. W ostatnim momencie odwrócił się i powiedział "Może jutro!" po czym wrócił na swoje stare miejsce obok mnie.
       Słuchając przygód z jego podróży, czasami wydaje mi się, że może faktycznie taka trasa koncertowa to coś fajnego. Na szczęście po chwili wraca mój zdrowy rozsądek i zaczynam myśleć racjonalnie. Ciągłe wywiady, na których odpowiada się po raz setny na te same pytania, wrzeszczący fani... Masakra. Przynajmniej według mnie, bo jakoś Ed nie podziela mojej opinii na ten temat, zresztą tak samo jak inni moi znajomi... i cały świat. 
       W trakcie opowiadania przez Rudego kolejnej historii zadzwonił mój telefon. SAVAN. Pokazałam chłopakowi żeby chwilę zaczekał bo muszę odebrać.
- Co tam?- spytałam dalej rozbawiona usłyszaną przed chwilą historią.
- Cześć Kasia. Jesteś bardzo zajęta?
- Hmmm... To zależy co ode mnie chcesz. Teraz jestem w "27" z Ed'em, a później umówiłam się z Tomkiem. Stało się coś?
- Jest mały problem.- "Tylko nie problem."- Pamiętasz tą piosenkę, którą nagrałaś dwa tygodnie temu?
Ostatnio dość dużo utworów wychodziło spod moich rąk, więc musiałam się chwilę zastanowić, który konkretnie miał na myśli.
- Ten duet dla Rihanny i Drake'a?
- Tak, właśnie tą.
- Pamiętam. I co w związku z tym?- o co mu chodziło? Ten projekt jest już dawno zakończony.
- Bo widzisz... Poprosiłaś mnie żebym ją sprawdził i wysłał...- Savan zaczął przeciągać swoją wypowiedź co nie mogło oznaczać nic dobrego.
- I co? Odesłali ją? Trzeba coś poprawić?- ponaglałam go.
- Tak w sumie to... Musisz ją jeszcze raz nagrać.
- Że co? Jak to jeszcze raz nagrać?- zdziwiłam się. Przecież wszystko było w porządku.
- Po tym jak ją przesłuchałem, chciałem ją zgrać i przez przypadek mi się... usunęła.
"Usunęła? Jak to usunęła?" Dalej do końca nie rozumiałam, co do mnie mówił. Przecież to już dawno powinno być wysłane.
- A czemu mówisz mi o tym dopiero teraz? Demo miało być u RiRi w zeszłym tygodniu. Nie dostała go?
- Szczerze, to nie wiem czemu do Ciebie nie zadzwonili, że go nie ma.- stwierdził również zaskoczony Kotecha.  
- Ja też nie.- moja zdziwiona mina musiała wyglądać komicznie, ponieważ siedzący obok mnie Ed zaczął chichotać. Wiem, że mam "orginalną" mimikę twarzy, ale mógłby się w końcu do tego przyzwyczaić.- Dobra, nie ważne. Poczekaj, muszę chwilę pomyśleć co teraz.
Zacisnęłam oczy i zaczęłam drapać się po głowie. Próbowałam pozbierać myśli i przypomnieć sobie czy mam jeszcze jakieś materiały z tego zlecenia. Naglę mnie olśniło.
- Ok. Zrobimy tak.- zaczęłam informować brata o moim planie- Ja mam większość podkładu i wokal Alex'a. Pojadę do mieszkania, zabiorę mojego laptopa i przyjadę do wytwórni. Jest jakieś wolne studio?
Po odgłosach dochodzących z drugiej strony wywnioskowałam, że Savan zaczął sprawdzać w komputerze grafik, żeby odpowiedzieć na moje pytanie.
- Tak. O 19 "B" będzie wolne.- oznajmił.
- Świetnie.  To widzimy się o 19.
Rozłączyłam się i ciężko westchnęłam, opierając czoło o ramię przyjaciela.
- Obowiązki?
- Taa...- podniosłam głowę i zeskoczyłam z blatu baru, na którym siedziałam- Muszę jeszcze raz coś nagrać, bo mój kochany braciszek nie umie posługiwać się komputerem.- dodałam z irytacją w głosie- Rozumiem gdybym to ja nie wiedziała co znaczy "Delete", ale on?- Ed zaczął się śmiać.
- I pomyśleć, że ma narzeczoną nauczycielkę, nie?
- Dokładnie. Paranoja jakaś.- wzniosłam ręce do góry, pokazując moje oburzenie. 
Sięgnęłam po leżącą na krześle kurtkę i zaczęłam się ubierać.
- Muszę się zbierać. Fajnie było Cię spotkać. Strasznie się za Tobą stęskniłam.
- Ja za tobą też.- podszedł do mnie i zamknął w niedźwiedzim uścisku- Może wpadniesz do mnie w przyszłym tygodniu?
- Jasne. Daj znać kiedy i o której.
Rozglądałam się jeszcze dookoła czy niczego nie zapomniałam. Upewniwszy się, że wszystko mam zaczęłam kierować się do wyjścia. 
- A! Jeszcze jedno!- obróciłam się i zrobiłam najsłodszą minę jaką tylko potrafiłam. - Zamkniesz?
Chłopak tylko pokręcił głową i wyciągnął rękę w moim kierunku.
- Pewnie. Daj mi tylko swoje klucze, bo moje zostawiłem w domu.
- Trzymaj.
Rzuciłam kluczami w jego stronę i pomachałam mu na pożegnanie. Wyszłam na dwór, złapałam taksówkę i pognałam do domu po materiały, których na szczęście się jeszcze nie pozbyłam.

Studio nagraniowe

- Przepraszam, ale nie dam rady się dzisiaj spotkać. Savan jak zwykle musiał narozrabiać.- próbowałam wytłumaczyć mojemu chłopakowi czemu nie mogę się z nim dzisiaj zobaczyć.
- Nie ma problemu.- na te słowa kamień spadł mi z serca. Wydawało mi się nawet, że słyszę ulgę w jego głosie. Chyba wczorajszy "zły dzień" się jeszcze nie skończył.
- Czyli... nie jesteś zły?- chciałam się upewnić.
- Nie.
- To super!- ucieszyłam się- Może przełożymy to na jutro?
- Dobry pomysł. Zadzwonię rano i dokładnie się umówimy.
- Świetnie. W takim razie do usłyszenia. 

      Schowałam telefon do kieszeni i jak zwykle weszłam tylnym wejściem do budynku, gdzie mieściły się studia nagraniowe Syco Music. Pokonałam parę zakrętów i po chwili znalazłam się w głównym holu, gdzie w recepcji zmianę odbywał mój ulubiony portier:
- Cześć Max!- podbiegłam do niego i się przywitałam.
- Kate! Cześć!- wyszedł zza lady, żeby mnie uściskać.- A co ty tu robisz?- spytał zaskoczony moim widokiem. 
- Wiesz jak to jest. Jak człowiek sobie coś zaplanuje, to go zawsze wezwą w ostatniej chwili, żeby mu popsuć wieczór.- wzruszyłam bezradnie ramionami- Taki już mój los...
- Skoro zadzwonili po Ciebie, to musi być to coś poważnego.
- Oj tam bez przesady...- niektórzy ludzie naprawdę mnie przeceniają- Jutro też tu wpadnę bo mam spotkanie, więc możesz liczyć na coś pysznego.- uśmiechnęłam się do niego i puściłam oczko. Mężczyzna rozejrzał się dookoła, żeby sprawdzić czy nikt nie podsłuchuje. Po upewnieniu się, że jesteśmy sami szepnął mi do ucha:
- Czyżbyś mówiła o twoich przepysznych babeczkach z malinami?- zachichotałam pod nosem, jednak moja odpowiedź była równie "poważna" i wypowiedziana konspiracyjnym głosem:
- Ciii...- przyłożyłam palec do ust- Nie mogę powiedzieć. To tajemnica, ale obiecuję, że będzie Ci smakowało.- odsunęłam się od niego i uśmiechnęłam- A teraz wybacz, ale praca czeka. Idę ratować świat!
Stanęłam na baczność, po czym z ręką wyciągniętą przed siebie pobiegłam w kierunku windy niczym jakiś Superman, słysząc za sobą śmiech portiera. Jadąc na górę wyciągnęłam z kieszeni telefon i napisałam sms'a do Savana:

"Gdzie jesteś?"

"Poszedłem dla nas po kawę :) Będę za 10 minut"

"OK. Czekam w studiu X."

Wysiadłam na drugim piętrze i skręciłam w prawo. Szłam długim, jasnym korytarzem, aż dotarłam do wielkich drewnianych drzwi, obok których przywieszona była tabliczka "STUDIO B". Pociągnęłam za klamkę, weszłam do środka i zamarłam. To co zobaczyłam (a właściwie kogo) kompletnie mnie zaskoczyło przez co odruchowo przestawiłam się na mój ojczysty język i powiedziałam " O cholera!"


       Siedzieliśmy i dyskutowaliśmy na temat naszego jutrzejszego spotkania z Kate G, gdy nagle drzwi się otworzyły, a w progu stanęła jakaś młoda dziewczyna. Wszyscy zrobiliśmy zdziwione miny, których i tak nie można było nawet w najmniejszym stopniu porównywać z wyrazem twarzy brunetki. Dodatkowo skomentowała nasz widok słowem, którego nikt z nas nie zrozumiał. Stała jak osłupiała nie mogąc nic z siebie wydusić. Mogę się założyć, że przez chwilę nawet nie oddychała. 
- Szukasz kogoś?- Liam podszedł do niej i praktycznie wepchnął do środka.
- Yyy... Ja...- zaczęła się jąkać. Odetchnęła głęboko kilka razy, dzięki czemu odzyskała zdolność mowy- Tak. Szukam Pana Savana Kotechy. 
- Niestety nie ma go tutaj.- odpowiedział jej grzecznie Li.
Usłyszałem jak Harry mówi do Louisa "Niezła jest" na co ten uśmiechnął się i niemym gestem przyznał przyjacielowi rację. Faktycznie jest bardzo ładna, ale "moja" Gaba...
- Hmm... Jestem pewna, że kazał mi tu przyjść. To studio "B", prawda?- zapytała rozglądając się po pomieszczeniu.
- Zgadza się.- potwierdził chłopak- Może mamy mu coś przekazać?
- Mam dla niego przesyłkę, ale niestety muszę ją dostarczyć osobiście. Rozumiecie... Mój szef by się wkurzył, gdybym zawaliła...
- Rozumiemy...- odezwał się Zayn- Nawet nie wiesz jak dobrze...
Dziewczyna spuściła wzrok i uśmiechnęła się sama do siebie. Zapadła niezręczna cisza, którą przerwał głos Harrego:
- Skoro to takie ważne- wstał i podszedł do nastolatki. "Chyba nie ma zamiaru jej tu teraz podrywać?! Dopiero co zaczęła oddychać!"- To może zostaniesz z nami i poczekasz tutaj na niego? Skoro kazał Ci TU przyjść- zatoczył ręką krąg pokazując jej całe studio- To na pewno za chwilę się zjawi.
Dziewczyna odsunęła się od niego. "Ha! Nie da się tak łatwo. Dawaj Hazza, próbuj dalej" zaśmiałem się w myślach, ale Loczek tylko uśmiechnął się zuchwale. "Boże jemu się to podoba!"
- Raczej nie...- odparła- Nie chcę robić problemu.- odwróciła się i już chciała wyjść, ale Styles w ostatniej chwili złapał ją za ramię i zatrzymał. Dziewczyna spojrzała niezadowolona na jego dłoń, przez co chłopak od razu ją puścił i schował ręce za siebie.
- To żaden problem! Prawda chłopaki?- usilnie chciał ją zatrzymać.
- Jasne. Siadaj.- potwierdził Louis. "Kompan się znalazł..."
- Widzisz? Jest OK. Niczym się nie przejmuj, zaraz Cię ze wszystkimi zapoznam.
       Harry przedstawił nas po kolei, a w trakcie informowania jej o tym jak on sam ma na imię, obdarzył ją jednym z tych swoich spojrzeń, od których dziewczynom uginają się kolana i niemal błagają go o kolejne, ale ona zamiast tego zaczęła się śmiać na co chłopak zrobił posępną minę. Nie chcąc go jednak urazić zakryła usta ręką tłumiąc swoją reakcję. "Tak! Moja dziewczyna! Już przegrałeś przyjacielu...". Hazza wskazał jej jedno z krzeseł, a sam usiadł obok i cały czas lustrował ją wzrokiem. "Uparty typ"

       Zająłem miejsce obok nieznajomej dziewczyny i dokładnie jej się przyglądałem. Miała brązowe, kręcone włosy, które sięgały nieco za ramiona, jasną karnację i delikatne rysy twarzy. Ciężko powiedzieć, jaki kolor miały jej oczy bo nie miałem okazji im się lepiej przyjrzeć, ale wydawało mi się, że są zielone. Policzki miała lekko zaróżowione, zapewne od mroźnego powietrza na dworze, ale jej dodawało to tylko uroku. Usta były małe i blado różowe, ale za to idealnie zarysowane. "Ciekawe czy są równie miękkie i delikatne na jakie wyglądają..." Moje myśli od razy pognały w stałym kierunku, przez co odruchowo przygryzłem dolną wargę. Nie mogłem określić dokładnie kształtu jej sylwetki, ponieważ nadal miała na sobie zimową kurtkę, a wokół szyi owinięty szalik, który szczelnie zakrywał klatkę piersiową "Cholera!". Sądząc jednak po obcisłych rurkach, które ściśle przylegały do jej nóg, była szczupła. Pomimo grubej warstwy ubrań, która okrywała jej ciało i tak mnie pociągała. "I to bardzo!" dodała moja podświadomość.Musiałem przyznać jej rację. Jakby tego było mało, miała niezły charakterek. Widząc jej grymas na twarzy po tym jak złapałem ją za ramię, wiedziałem, że muszę użyć silniejszej broni, ale nie sądziłem że nawet moje "uwodzicielskie spojrzenie numer trzy" nie podziała. Wydaje się taka delikatna i niewinna, a tu proszę! Będzie ciekawie...
- To może nam powiesz jak masz na imię?- zapytałem, mając nadzieję, że dziewczyna odwróci się w moją stronę, ale musiałem się rozczarować.
- Kate.- odpowiedziała twarzą zwrócona do reszty chłopaków. "Trzeba było usiąść naprzeciwko."
- Piękne imię.- próbowałem dalej zmusić ją żeby jeszcze raz na mnie spojrzała, ale ona odpowiedziała tylko "Dziękuję" i uparcie patrzała się przed siebie. Odniosłem nawet wrażenie, że uważnie obserwuje Nialla. Miałem ochotę krzyknąć "Ej! Tu jestem!".
- A to zabawne.- stwierdził Blondyn.
- Co w moim imieniu jest takiego zabawnego?- spytała zaintrygowana.
- Masz dokładnie tak samo na imię, jak kobieta z którą mamy się jutro spotkać.- wyjaśnił jej.
- Chyba nie masz na myśli Kate G...
- Właśnie ją!- odparł dumny Horan z tego, że jutro pozna owianą legendą postać.
- Serio? Słyszałam o niej różne plotki...
- Ja też.- dołączył się Louis- Podobno ma jakieś czterdzieści lat i jest strasznie gruba. Jej piosenki o nieszczęśliwej miłości są takimi hitami bo sama jest stara panną z dwunastoma kotami.
- Weź Lou jak ty coś powiesz...- skomentował jego wypowiedź Zayn- Ciekawe kto Ci to powiedział, co?
- Nikt. Tak ludzie mówią i tyle.- wzruszył ramionami Tommo.
- To co takiego musisz przekazać Savanowi, że ściągnął Cię tu o tej godzinie?- Liam przejął inicjatywę zmieniając temat. Brunetka skierowała twarz w jego stronę, przez co miałem na nią jeszcze gorszy widok. Wychyliłem się zza niej i posłałem przyjacielowi zabójcze spojrzenie, na co ten przewrócił oczami.
- Przykro mi, ale nie mogę powiedzieć.- nachyliła się lekko w jego kierunku i dodała- To tajemnica. Gdybym Ci powiedziała musiałabym Cię zabić.
Widząc minę Liama wszyscy zaczęliśmy się śmiać, a dziewczyna wróciła do swojej dawnej pozycji, która dalej za bardzo ograniczała mi widoki. Po kilku komentarzach na temat wyrazu twarzy przyjaciela uspokoiliśmy się i tym razem to ona zaczęła zadawać pytania.
- A wy co tu robicie?
- Mieliśmy lekcję śpiewu i spotkanie z naszym menadżerem, który poszedł "na chwilę" po jakieś papiery i do tej pory nie wrócił.- ten to umie zwięźle przekazywać informacje.
- Hmm...- delikatnie zmarszczyła czoło- Czyli jesteście jakimś zespołem, czy coś w tym rodzaju, tak?
- Dokładnie.- ponownie wtrącił się Louis- Nazywamy się One Direction.
- Nie znasz nas?- zapytałem zdziwiony.
- Jakoś nie kojarzę.- minimalnie odwróciła się w moja stronę, ale nie przyniosło to ukojenia dla moich oczu- Zanućcie jakąś swoją piosenkę to może coś mi zaświta.
- Niestety to nie wchodzi w grę.- ciągnął dalej Lou- Dopiero zaczynamy i jeszcze nic nie wydaliśmy.
- A nie oglądałaś czasem X Factora? Byliśmy w finale.- Niall dumnie wypiął pierś do przodu.
- Przykro mi, ale nie oglądam za dużo telewizji.
       Uśmiechnęła się do nich (mnie nie spotkał ten zaszczyt gdyż jej twarz dalej zwrócona była w przeciwnym kierunku) przepraszająco i skierowała wzrok na swoje buty. Zauważyłem, że Zayn uważnie się jej przypatruje. Szturchnąłem go w kostkę, dając do zrozumienia, żeby sobie darował, ale on w ogóle nie zareagował i zamiast tego oparł łokcie na kolanach i zwrócił się do dziewczyny:
- Czy my się już czasem nie spotkaliśmy?- zmrużył oczy i jeszcze dokładniej zaczął jej się przyglądać. Reszta momentalnie zaczęła robić to samo, włączając w to również mnie. Kate uniosła tylko lekko wzrok i wzruszyła ramionami. Faktycznie było w niej coś znajomego. Tylko co? Może ja też ją już kiedyś widziałem. Próbowałem sobie przypomnieć, gdy nagle Niall nas oświecił.
- Wiem!- krzyknął uradowany- Wszyscy Cię widzieliśmy. Poniedziałek. Wsiedliśmy do windy na parterze, a Ty zjechałaś na minus jeden!
Blondyn praktycznie krzyczał i ciągle wskazywał na nią palcem, na co ona tylko się zaśmiała i powiedziała, że to możliwe, gdyż faktycznie była tu w poniedziałek. Od razu przywołałem jej obraz z tamtego dnia. Wyglądała zupełnie inaczej niż dzisiaj, przynajmniej jeśli chodzi o strój. Wtedy była ubrana bardzo elegancko, a teraz zwyczajnie i na luzie. Reszta pozostawała bez zmian. Jak to się stało, że wcześniej tego nie zauważyłem? "Bo wtedy patrzałeś się tylko na jej tyłek!" Tak. To prawidłowa odpowiedź. Chciałem coś powiedzieć, ale nim zdążyłem się odezwać do pomieszczenia wkroczył Savan z dwoma kubkami kawy. Gdy tylko nas zobaczył jego twarz od razu pobladła, a Kate zaczęła się śmiać.
- Chłopaki...- zaczął niepewnie- Co wy tu robicie? To studio miało być puste.
- Czekamy na Paula. Skończyliśmy już dawno, ale on gdzieś zniknął i kazał tu na siebie czekać.
Mężczyzna nic już nie mówił tylko przyglądał się dziewczynie, która była bardzo rozbawiona całą sytuacją. "O co tu chodzi?" Podeszła do niego, wzięła kubki z kawą i odstawiła na stół. 
- Dobry wieczór Panie Kotecha. Mam dla Pana przesyłkę.
Uśmiechnęła się szelmowsko i podeszła do kanapy, na której siedział Zayn. Grzecznie go przeprosiła i zabrała mu poduszkę, o którą opierał się do tej pory. Wszyscy obserwowaliśmy tą scenę ze zdziwieniem na twarzy. Żaden z nas nie wiedział co jest grane. Nagle dziewczyna wzięła wielki zamach i rzuciła poduszką w Savana. Ten zasłonił się rękami, aby nie oberwać w twarzy. Oniemieliśmy, a Liam jako jedyny wstał i podbiegł do brunetki łapiąc ją za ręce.
- Nie, Li... W porządku. Wszystko gra. Chyba...- Kotecha schylił się po poduszkę i rzucił ją z powrotem na kanapę.- Kate...- zwrócił się do dziewczyny.
- Tak. Jest OK.- uspokoiła go- Wiesz co, to że usunąłeś piosenkę to powiedzmy, że jestem jeszcze w stanie zrozumieć, ale żeby nie umieć sprawdzić głupiego grafiku... Chyba Ana powinna Cię przyjąć do swojej szkoły, bo widzę, że masz duże zaległości.
Oboje zaczęli się śmiać, gdy tymczasem my siedzieliśmy jak wryci, nie mając pojęcia o czym o oni mówią. Nie mogłem już dłużej wytrzymać:
- Chwila, chwila.- wstałem z krzesła- Wy się znacie?
- Tak- kiwnęła głową Kate.
- I wcale nie  jesteś jakimś kurierem czy kimś takim?
- Nie- zaprzeczyła, a ja podrapałem się po głowie nic z tego nie rozumiejąc.
- Nie powiedziałaś im?- Savan spytał dziewczynę, na co ona przecząco pokręciła głową i znowu zaczęła się śmiać.- Mogę?
- Jasne. Jutro i tak by się dowiedzieli.- wróciła na swoje krzesło i patrzała na nas jakby zaraz miało wydarzyć się coś ciekawego. 
- Harry lepiej żebyś usiadł.- złapał mnie za ramię i posadził koło Zayna- W takim razie, skoro mam twoje pozwolenie...- zerknął jeszcze raz na dziewczynę, a ona przymknęła powieki potwierdzając swoją zgodę na "nie wiadomo na co"- Przedstawiam wam, najlepszą, najwspanialszą, naj...
- O proszę Cię! Daj spokój! Zobacz, że oni zaraz zwariują jak się nie pośpieszysz.- wskazała na nas ręką- Po prostu to powiedz.
Kotecha podszedł do niej i objął ją ramieniem.
- Jeszcze tylko to. Jedyną i niepowtarzalną... KATE G!
Nikt się nie odezwał. Byliśmy w kompletnym szoku. Czy on sobie robi z nas jaja? Nie możliwe żeby to była ona. Przecież ona jest mniej więcej w naszym wieku, a już na pewno nie jest starsza od Louisa. Siedzieliśmy osłupiali, aż Zayn się w końcu odezwał.
- To jest żart, tak? Jaja sobie z nas robisz?- dopytywał się nie wierząc, tak samo jak ja w to co przed chwilą usłyszał.
- Nie, Panie Malik. Nikt nie robi sobie z Pana i Pańskich kolegów jaj.- uśmiechnęła się, ale tym razem był to o wiele "poważniejszy" uśmiech- Chociaż to prawda, że moje prawdziwe imię nie brzmi Kate G. Jest to mój pseudonim artystyczny, pod którym piszę utwory dla innych artystów. 
Nie musiała nic więcej mówić. Uwierzyliśmy, a Zayn'owi wyrwało się nawet ciche "O kurwa..." Pomyślałem tak samo, ale wcześniej ugryzłem się w język. "Szkoda, że nie zrobiłeś tego, zanim zacząłeś ją podrywać!" odezwało się moje drugie Ja i dopiero teraz dotarło do mnie co zrobiłem! Podrywałem samą Kate G!
- Wiesz braciszku, wiedziałam, że dopilnujesz żeby byli na czas ale nie spodziewałam się, że każesz im tu przyjechać dzień wcześniej. Chyba trochę przesadziłeś...
- Chwila!- odezwał się Liam- Czyli chcesz powiedzieć, że przez cały ten czas, kiedy my zgadywaliśmy jak Kate G- na chwilę się zatrzymał szybko się poprawiając- Yyy... To znaczy jak Ty wyglądasz i jaka jesteś, tak po prostu sobie tu siedziałaś i tego słuchałaś?
- Tak.- przyznała- To było nawet zabawne.- spojrzała na Savana w międzyczasie wskazując głową Louisa- Wiesz, że Pan Tomlinson myślał, że mam czterdzieści lat, dwanaście kotów i w dodatku jestem grubą starą panną?- przeniosła swój wzrok na Lou, na co on spalił takiego buraka jakiego jeszcze w życiu nie widziałem. Gdyby mógł to schowałby się cały za Horanem. O dziwo on jako jedyny szczerzył się niemiłosiernie i wydawał się być zadowolony. Chyba go porąbało. Właśnie obraziliśmy dziewczynę... Kobietę... Dziewczynę... CZŁOWIEKA z którym mieliśmy się jutro spotkać żeby omówić naszą współpracę. "A Ty ją podrywałeś" O zamknij się!
- Naprawdę?- Savan uniósł zdziwiony brwi- Pokaż no się.- złapał Kate za podbródek i obrócił jej twarz w swoją stronę.- Nie no... Na czterdzieści nie wyglądasz, kotów nie masz, przynajmniej jak ostatni raz byłem u ciebie to żadnego nie widziałem. Gruba też nie jesteś, ale panna to na pewno!
- Ufff... To dobrze!- odetchnęła z udawaną ulgą i razem zaczęli się śmiać. Nie miałem wątpliwości, że głównie z nas. - To powiem Ci jeszcze lepszy numer!- odwróciła głowę i spojrzała na mnie" Teraz to się na mnie spojrzałaś, tak?" Po tym jak dziewczyna uważnie się we mnie wpatrywała dotarło do mnie co zaraz powie "O nie... Błagam! Tylko nie mów, że..."
- Wiesz, że Pan Styles, o ile dobrze pamiętam...- czekała aż potwierdzę swoją tożsamość, ale ja tylko nerwowo przeczesałem włosy, oparłem się o kanapę i zakryłem dłonią oczy, żeby nie widzieć niczyjej reakcji na jej słowa.- Tak dobrze pamiętam...- pewnie się właśnie szyderczo uśmiechnęła "Szkoda, że nie możesz tego zobaczyć" Wcale nie chcę!- Próbował mnie uwieść?
Kotecha zakrztusił się kawą, którą właśnie skosztował i zaczął przeraźliwie głośno się śmiać, a po dołączyli do niego Niall, Zayn, Liam i Louis "Przyjaciele..." pomyślałem wkurzony. Tylko Kate się nie śmiała. Ostrożnie uniosłem rękę i spojrzałem na nią. Dalej uparcie się we mnie wpatrywała tym swoim przeszywającym wzrokiem. Nie mogę powiedzieć, że nie było to przyjemne, ale wolałabym żeby odbywało się to w innych okolicznościach...
- A to dobre! A powiedziałaś mu że masz chłopaka?- "Co?! Jak to?!"
- Myślę, że dotarło do niego, że nie jestem nim zainteresowana. Prawda Panie Styles? 
Dalej mi się przyglądała, ale ja nic nie odpowiedziałem. Niespodziewanie do studia wszedł nasz menadżer, który od razu ją rozpoznał.
- O Jezu!- cofnął się wpadając na ścianę obok drzwi. Zareagował jakby co najmniej ducha zobaczył.
- Jaki tam znowu Jezu...- dziewczyna wstała i podała mu rękę- Wystarczy Kate.
Paul odwzajemnił jej uścisk.
- Miło mi Panią... To znaczy Ciebie widzieć, Kate.-jeszcze nie widziałem go takiego zakłopotanego.
- Ciebie również Paul. Jak zdrowie?- spytała wesoło.
- Dobrze. Chociaż przy nich...- pokazał na nasza piątkę-  To długo nie pociągnę.
- Ej!- oburzył się Niall- Nie jesteśmy tacy źli!
- Lepiej wykup sobie jakiś ubezpieczenie zdrowotne. Może Ci się przydać.
Poklepała go po ramieniu i usiadła z powrotem na krześle. 
- Przepraszam, że zająłem wam studio. Nie sądziłem, że tak długo mi zejdzie z szukaniem tej umowy na jutro.
- Nic się nie stało.- uspokoił go Savan- Prawda chłopaki?
Pokiwaliśmy lekko głową, chociaż nie do końca się z tym zgadzaliśmy. Zapewnienie Kotechy i nasze mu nie wystarczyło. Prawdę mówiąc nasze zdanie wcale go nie obchodziło. Wolał to usłyszeć od niej:
- Kate...- przyglądał jej się wyczekująco.
- Jasne, że nie.- trzy słowa, a menadżer od razu się rozluźnił- Pogadaliśmy sobie, co nieco się o sobie dowiedzieliśmy, a z niektórymi nawet bardzo zbliżyliśmy.
Znowu przeniosła swoje spojrzenie na mnie przez co zacząłem się rumienić. "I kto tu ma kogo w garści Styles?" - A co do umowy...- sięgnęła po plik kartek, które mężczyzna trzymał w ręce- To trzeba było zadzwonić do mnie to bym Ci ją przesłała. Masz mój numer z tego co wiem.
- Tak. Simon mi dał.
- No właśnie.- przejrzała szybko kilka stron i oddała je menadżerowi- Nie potrzebnie się tak natrudziłeś. Będziemy musieli nieco ją zweryfikować. 
- Jak to?- spytał zdziwiony Kotecha.
- Daj spokój.- machnęła ręką- Naprawdę chcesz dzisiaj o tym rozmawiać? Taki miły wieczór... Nie psujmy go oficjalnymi rozmowami. W sprawach biznesowych jesteśmy umówieni na jutro, więc jeszcze wszystko na spokojnie ustalimy. Nie przejmuj się. Nie zmieniłam decyzji.
- Dzięki Bogu...- odetchnął z ulgą Liam kładąc dłoń na sercu, na co Kate cicho się zaśmiała.
- Spokojnie Panie Payne. Proszę się nie martwić. Ja też nie chcę jeszcze raz oglądać Pana twarzy, która w wyniku stresu potrafi zmienić swój kolor z prędkością światła.- chłopak spojrzał na nią zaskoczony- Tak. Dokładnie tak Pan wyglądał w poniedziałek. Nie mam zamiaru doprowadzić Pana do takiego stanu, ale za kolegów to nie ręczę...
Nerwowo popatrzyliśmy po sobie, a przyjaciel zapewnił, że tym razem go nie zawiedziemy.
- Cóż...- Kate sięgnęła po swoją wielką torbę- Musimy się już zbierać, prawda Savan? Ktoś musi wypić piwo, które naważyłeś. Zadzwoniłam już do RiRi i powiedziałam, że mieliśmy małą awarię systemu...- mówiąc o jakiejś usterce zrobiła w powietrzu cudzysłów- Dlatego jeszcze nie otrzymała swojej piosenki. Uwierzyła, więc nie popsułeś sobie dobrej opinii.- poklepała go po ramieniu- Szczęście w nieszczęściu, że i tak na razie nie może nic nagrywać bo jest chora. Jednakże...- założyła ręce na piersi i spiorunowała go wzrokiem- Obiecałam, że jutro wyślę demo, zatem zabierz stąd wszystko co potrzebne i idziemy nagrać to co trzeba. Nie mam zamiaru tu siedzieć do rana. Już i tak popsułeś mi plany na wieczór.- przełożyła torbę przez głowę i czekała aż mężczyzna pozabiera to co będzie im potrzebne.
- Możecie zostać tutaj.- powiedział Paul- My już wychodzimy.
- Nie trzeba. Pójdziemy do studia "A". Jakoś wolę tam nagrywać. Poza tym wytwórnia zakupiła nowe mikrofony i chciałabym je wypróbować.- uśmiechnęła się do naszego menadżera i nacisnęła klamkę w drzwiach.
- Moment!- krzyknął Niall i podbiegł do niej- Będziecie teraz coś nagrywać?
- Tak. Właśnie to powiedziałam Panie Horan.- tym razem to jego obdarzyła uśmiechem."Ty nawet na to nie licz!" Nie wierzę, że nawet sam dla siebie jestem taki wredny!
- A nie moglibyśmy pójść z tobą?- jego pytanie kompletnie wszystkich zaskoczyło.
- Niestety. Nie możecie usłyszeć tej piosenki przed jej oficjalnym wydaniem.- tłumaczyła Blondynowi na co on wyraźnie posmutniał. Widać było, że bardzo chciał zobaczyć ją w "akcji"- Chyba nie chciałby Pan żeby wasze piosenki ktoś usłyszał przed wami, prawda?- spytała.
- Nie. Oczywiście.
- Tak też myślałam.
Gdy Savan skończył zbierać potrzebny im sprzęt, oboje z Kate pożegnali się z Paulem. Do nas Kotecha rzucił koleżeńskie "Cześć", natomiast ona użyła dyplomatycznego "Do widzenia". Nim drzwi się za nimi zamknęły, wychyliła się jeszcze przez próg i zawołała:
- Panie Styles...- szybko odwróciłem się w jej stronę.
- Tak?
- Dziękuję, za poniedziałkowy komplement na temat mojego tyłka.
Chłopaki cicho zachichotali pod nosem, a mój menadżer posyłał mi pytające spojrzenie. Stałem jak wryty nie wiedząc co odpowiedzieć, ale nim zdążyłem cokolwiek wymyślić jej już nie było. 



~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
OGŁOSZENIE!!!
Z racji tego, że chciałabym was trochę zaangażować w tą historię mam pewną propozycję :) Zadanie jest proste. Należy wcielić się w jednego z chłopaków (jeśli ktoś chce postawić się na miejscu wszystkich będę jeszcze bardziej szczęśliwa ;)) i zadać Kate jedno pytanie. Możecie zapytać o cokolwiek, mając na uwadze to co do tej pory o niej wiedzą. Pytania z imieniem członka zespołu możecie zostawiać w komentarzach pod tym postem, albo przysyłać na twittera (@KateG277). Nikogo oczywiście do niczego nie zmuszam! Mam nadzieję, że zobaczę ciekawe i śmieszne pytania, które będą idealnie oddawały osobowość NASZYCH chłopaków :D Z góry dziękuję za wasze pomysły! Xx.








       

15 komentarzy:

  1. Hahahahaha.. zajebisty rozdział! :D
    Fajne okoliczności spotkania, i Harold.. nieźle go Kate zgasiła xDD
    A co do Tomka, to dziwnie się zachowuje ...
    Nie mogę się doczekać następnego! ;DD
    Całuję xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trafił swój na swego :D Przyczyna zachowania Tomka wyjdzie w końcu na jaw, ale nie wiem czy będzie to miało tylko negatywny skutek. Według mnie nie ;) Jednak na to trzeba jeszcze trochę poczekać :)
      Cieszę się, że Ci się podobało i bardzo dziękuję za Twoją opinię!
      Pozdrawiam! Xx.

      Usuń
  2. Rozdział miał być pod koniec tygodnia, ale jest teraz. Nie jesteście źli? Po prostu już nie mogłam wytrzymać! Nawet nie wiecie jaka jestem podekscytowana opublikowaniem tego rozdziału! Naprawdę się starałam, żeby dobrze wyszedł i mam nadzieję, że mi się udało. Ponieważ jest to rozdział SIÓDMY, a jak wszyscy dobrze wiemy siedem jest szczęśliwą liczbą, chłopcy w końcu spotykają Kate! :D Co prawda nie wiem czy np. Louis uznałby takie spotkanie za "szczęśliwe", ale jednak :P
    Wierzę, że domyśliliście się kto jest narratorem w pierwszej części sceny w studiu (jeśli nie to podpowiem, że pewnie Irlandczyk ;)). Co do drugiego to chyba nie było już takiego problemu.
    Wprowadziłam postać Ed'a Sheeran'a gdyż przyda mi się on w późniejszych rozdziałach ;) O klubie "27" też więcej dowiecie się w dalszej części tej historii. Mogę jedynie powiedzieć, że to ciekawe miejsce ;)
    Z niecierpliwością czekam na wasze opinie!
    Miłej i SZCZĘŚLIWEJ lektury! Xx.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojej! Nie spodziewałam się takiego spotkania, ale pozytywnie mnie zaskoczyłaś :)
    Rozdział bardzo mi się spodobał, zresztą jak wszystkie do tej pory. Lubię zmianę narracji, więc to też na plus ;)
    Ciekawie to zaplanowałaś z tym 'oficjalnym' tonem Kate. Przez to scena stała się tak zabawna, że nie mogłam się powstrzymać od wybuchnięcia śmiechem :D
    Uwielbiam docinki Kate, ale to już wiesz. Podobają mi się też 'wewnętrzne głosy' bohaterów i ich kłótnie same ze sobą.
    Z niecierpliwością czekam na następny :)
    A! I mam nadzieję, że Kate zostawi tego Tomka w cholerę ;p
    Całuję :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię zaskakiwać w pozytywnym sensie :) Ja sama jak przeczytałam ten rozdział przed publikacją to zaczęłam się śmiać, zwłaszcza po kolejnym wyobrażeniu sobie min chłopaków ;p
      "Biedny" Tomek, nikt go nie lubi... Może kiedyś zmienicie zdanie :)
      Dziękuję za Twoją opinię! Xx.

      Usuń
  4. Świetny rozdział, pośmiałam się i już nie mogę doczekać się następnego.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak mogłabym być na Ciebie zła? :D
    Rozdział świetny, ale to już pewnie wiesz :p
    Nie mogę się doczekać następnego! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po prostu trochę mi głupio, że wprowadziłam niektórych w błąd :) Cieszę się, że znowu Ci się podobało :D
      Pozdrawiam Xx.

      Usuń
  6. Super! Kocham takie rozdziały! Są najfajniejsze!
    Co do zadawania tych pytań to aktualnie nie mam pomysłu, ale się zastanowię...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) mam nadzieję, że wpadniesz na jakiś fajny pomysł ;)
      Xx.

      Usuń
  7. Ten Tomek robi się coraz bardziej podejrzany O.o . Rozdział bisty ! :-)
    Czekam na nn spotkanie Kate z 1D .
    Całuję , Wiki xx

    OdpowiedzUsuń
  8. [SPAM]
    Szkoła Muzyczna w Coulsdon Town jest zwykłym budynkiem z niezwykłymi osobami we wnętrzu. Pełnymi pasji, motywacji i marzeń. Sarah Elmer jest jedną z uczennic tego nadzwyczajnego miejsca, prowadzi normalne życie, w którym najważniejszy jest taniec. Jednak z czasem niektóre sytuacje zaczynają się komplikować.. pojawia się uczucie, którego nie potrafi do końca zidentyfikować. Pojawiają się nowe osoby, które nieodwracalnie komplikują jej dotychczasowe życie. Czy uda jej się dojść do celu?

    http://breath-of-blue.blogspot.com/

    Opowiadanie z udziałem niesławnych One Direction :)
    Mam nadzieję, że wpadniesz, każdy czytelnik jest dla mnie niezwykle ważny <3 z resztą, Ty wiesz o co chodzi, bo również masz bloga.
    Jeśli zaobserwujesz moje opowiadanie i poinformujesz mnie o tym w zakładce "SPAM", ja również zaobserwuję Twoje :) Zachęcam do czytania i komentowania! Całuję, Pluton <3

    Pamiętaj, liczysz się dla mnie TY.

    + zachęcam do obejrzenia zwiastunu - kto wie, może Cię zainteresuje? http://breath-of-blue.blogspot.com/p/zwiastun.html

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny ten odcinek bardzo się uśmiałam

    OdpowiedzUsuń