24 czerwca 2014

13

Londyn, The Groucho Club

       Jedno muszę przyznać- podziwiam Kate G. Mimo, że nie lubimy ze sobą pracować, a od niedawna ona stara się mnie unikać jak tylko może, uważam ją za kogoś wyjątkowego. Gdy ją poznałam wiedziałam, że jest to osoba, której nie obchodzą błahostki. Gdy już się za coś weźmie to zrobi to od początku do końca. 
 Pamiętam jak spotkałyśmy się pierwszy raz. Sztokholm, maj zeszłego roku. Debatowałam z Maxem Martinem na temat piosenkarza, którego przejęłam od innego menadżera pod swoje skrzydła, kiedy do gabinetu weszła ona- średniego wzrostu, szczupła dziewczyna z ciemnobrązowymi lokami opadającymi na ramiona. Ubrana w dopasowane czarne spodnie i idealnie wykrojoną marynarkę zasłaniającą jedwabną koszulę, pewnym krokiem zmierzała w moim kierunku. Jej twarz emanowała spokojem, a z oczu biła niesamowita pewność siebie. "Nie dość, że ładna to jeszcze z charakterem"- pomyślałam, kiedy wyciągnęła do mnie swoją drobną dłoń i przywitała mocnym jej uściskiem.
- Dzień dobry. Nazywam się Kate G i podobno chciała się pani ze mną widzieć- odezwała się swoim niskim, ale zarazem wyjątkowo kobiecym głosem. Wtedy zdałam sobie sprawę, że do odczuć, które mną zawładnęły odkąd ją zobaczyłam powinnam dodać zazdrość. Nie chodziło o wygląd czy ogólne wrażenie. Ta bezczelna dziewczyna doskonale wiedziała na co ją stać i ile jest warta. To sprawiało, że była niebezpiecznym przeciwnikiem. O ironio! Nieświadomie już wtedy zdawałam sobie sprawę, że nasze zawodowe relacje nie ułożą się po mojej myśli.
- Witam. Miło mi w końcu poznać kogoś kto tak zafascynował Maxa- skinęłam w kierunku producenta, który wpatrywał się w nią jak w upragniony rower zamknięty za szklaną taflą wystawy sklepowej- To rzadkie zjawisko. 
- W tym wypadku uwielbienie działa w dwie strony. Musi pani przyznać, że jest to niezwykle utalentowany i znający się na rzeczy człowiek- odparła, posyłając mu delikatny uśmiech- Praca z nim to sama przyjemność.
- W takim razie przejdźmy do sedna naszego spotkania- zaproponowałam.
- Zamieniam się w słuch.
Usiadła na skórzanym fotelu, założyła nogę na nogę i w pełni skupiona wysłuchała tego co miałam jej wtedy do zaoferowania. 
 Na początku wszystko szło świetnie, aż nie nastało pewne czwartkowe popołudnie. Kate pracowała nad utworem, który miał znaleźć się na najnowszej płycie mojego podopiecznego, a ja właśnie zatwierdziłam datę jej wydania. Pozostawało jedynie nagrać ostatnie piosenki i dopiąć wszystko na ostatni guzik. Oszacowałam, że z tempem w jakim kompozytorka uwijała się z kolejnymi piosenkami nie zajmie nam to dłużej niż dwa tygodnie. Wtedy nauczyłam się, że nigdy nie można być niczego pewnym na sto procent. 
- Witam panie!- do studia wszedł mój nieposkromiony artysta, nad którym nie umiałam zapanować- Mamy wielki problem- oznajmił ciskając w tekściarkę błyskawicami, ale ta ze słuchawkami w uszach zupełnie nie zwracała na niego uwagi, pochłonięta swoim zajęciem. Bardzo mu się to nie spodobało, gdyż dla niego to ona stanowiła źródło problemu, dlatego też podszedł do niej i bez ostrzeżenia wyrwał ją z jej małego świata. 
- Ej!- dziewczyna krzyknęła, mierząc go zabójczym wzrokiem- Zwariowałeś? Co ci odbiło?
- Mi?!- wskazał na siebie palcem, po czym nachylił się w jej stronę, niemal przypierając ją do oparcia fotela- To z tobą jest coś nie tak!
- Odsuń się- warknęła, odpychając go od siebie.
- Możesz nam na spokojnie wyjaśnić o co chodzi?- poprosiłam, chcąc dowiedzieć się co się takiego stało.
- Przesłuchałem propozycję singla, którą wczoraj od niej dostałem- wymierzył długi palec w Kate, która wstała i wysłuchiwała jego niezadowolenia z rękami założonymi na piersi- Chyba ją pojebało jeśli myśli, że będę się promował takim gównem!
- Słucham?- brunetka, otworzyła szeroko oczy by za chwilę zmrużyć je gniewnie.
- Powiedziałem, że nie będę śpiewać żadnych pierdolonych ballad!- krzyknął.
- Myślę, że wszyscy powinniśmy się uspokoić i spokojnie porozmawiać- próbowałam załagodzić sytuację, ale komuś tu zdążyła sodówka uderzyć do głowy i ani myślał pójść za moją radą. Z przerażeniem patrzyłam jak złość zaczyna kipieć z kompozytorki, która od samego początku domagała się należytego szacunku. Takie zachowanie było dla niej czymś nie do pomyślenia.
- Co ci się konkretnie nie podoba?- wysyczała przez zęby, kurczowo trzymając się resztek swojego opanowania. 
- Wszystko. To co tworzysz jest do bani i nawet głuchy nie chciałby tego słuchać, a co dopiero śpiewać. Jesteś do niczego i nie wiem za co płacę.
 - Po pierwsze- podeszła do niego bliżej i choć była od niego niższa o dobre piętnaście centymetrów nie dała się zastraszyć jego napiętą posturą- Nie pozwalaj sobie, a po drugie czytałeś kontrakt przed jego podpisaniem. Trzeba było wtedy składać wnioski i zażalenia. 
- Może zmieniłem zdanie po tym jak próbowałaś mi wcisnąć chłam dla głupich nastolatek? Lepiej bierz się do roboty i pisz nowy materiał albo cię zniszczę- zagroził jej, łapiąc ją za ramię i to przelało czarę goryczy. 
Kate obróciła się na pięcie i podeszła do swojego tymczasowego biurka. Z hukiem zamknęła laptopa i wrzuciła papiery do torebki. Opuściła studio trzaskając z impetem drzwiami. Nie pozostało mi nic innego ja iść za nią i postarać się wszystko naprawić. 
- Zaczekaj!- wołałam, ale dopiero za trzecim razem poskutkowało. Odwróciła się w moją stronę, a wściekłość biła od niej na kilometr.
- Możesz powiedzieć swojemu pupilowi, że już nigdy więcej mnie nie zobaczy. Lepiej żeby zaczął szukać sobie nowego kompozytora.
- Nie możesz nas teraz zostawić- oznajmiłam- Mamy umowę.
- Którą w każdej chwili mogę zerwać- zaznaczyła i niestety miała rację.
- Nie zrobisz tego.
- Jeszcze się przekonamy- odparła gniewnie- Wycofuje się. Wszystko co do tej pory napisałam nie ma prawa ujrzeć światła dziennego, a już na pewno nie z jego nazwiskiem obok. 
- Zdajesz sobie sprawę, że będziesz musiała zapłacić odszkodowanie?
- Prześlij mojemu prawnikowi numer konta. Skontaktuje się z tobą, gdy tylko spotkam się z nim w Londynie. 
- Będziesz tego żałować- zacisnęłam dłonie w pięści, czując jak ja również zaczynam tracić nad sobą kontrolę. 
- Jedyne czego żałuję to, że zgodziłam się na podpisanie z wami czegokolwiek. Więcej nie popełnię tego błędu.
I tym oto sposobem moja współpraca z Kate G zakończyła się wielką porażką. Nienawidzę przegrywać. Zawsze dostaję to czego chcę i nikt nie jestem mnie w stanie powstrzymać przed osiągnięciem wyznaczonego celu. Nikt oprócz niej. Straciłam przez nią mnóstwo kasy i dobrze rokującego artystę. Wszystko przez to, że nie potrafiła zapomnieć i skupić się na pracy, a nie na budowaniu swojej stabilnej pozycji. Dałam jej ostatnio szansę na naprawienie tej sytuacji lecz jej nie wykorzystała. Ponownie mi odmówiła, a jak już wspomniałam w stosunku do mnie się tego nie robi. Dlatego zemszczę się i zrujnuję ją tak samo jak ona zrujnowała mnie. Mam plan idealny i nie zawaham się go użyć. Pora żeby ktoś ją nauczył, że nie należy mi się sprzeciwiać. Laura Marin zawsze wygrywa. Zawsze. 

- Spóźniłaś się- obdarzyłam mój nowy nabytek, w postaci długonogiej blondynki lodowatym spojrzeniem.
- Nie dramatyzuj. To tylko piętnaście minut- wywróciła oczami, zarzucając swoje proste jak druty włosy na bok- Straszne korki w tym Londynie.
- Skup się!- uderzyłam pięścią w stolik, co przywołało niechciane zerknięcia osób siedzących obok nas w restauracji- Mamy ważną sprawę do załatwienia. 
- A co ja mam do tego?
- Chcesz odnieść sukces czy nie?- spytałam, na co skinęła głową- Dalej spotykasz się z tym całym Zaynem?
- Tak. Mamy się spotkać gdy wróci z trasy- oznajmiła, oglądając swoje paznokcie- Rozgrywam wszystko tak jak kazałaś.
- Nastąpiła mała zmiana planów.
- To znaczy?
- Pojedziesz jeszcze dzisiaj do Manchesteru- poinformowałam ją, podając jej bilet na pociąg- Gdy już tam będziesz, masz niepostrzeżenie wkraść się do komputera Kate i zgrać piosenkę, której pierwotną wersję mam na kartce, którą zabrałam jej ze Sztokholmu.
- Niby jak mam to zrobić?- popatrzyła na mnie z niedowierzaniem- Nie taki była umowa!
- Czas zmienić nieco jej warunki- odparłam- Zależy ci na sławie czy nie?
- Tak, ale nie tak to miało wyglądać. Miałam tylko wydobyć z Malika kilka informacji. Nie godziłam się na kradzież!
- Zapamiętaj sobie to co ci teraz powiem, ponieważ nie mam zamiaru się powtarzać- pochyliłam się w jej stronę żeby tylko ona mogła mnie usłyszeć- Po trupach do celu. Albo to zrobisz albo możesz wracać na tą swoją prowincję i wieść życie zwykłej wieśniaczki.
Dziewczyna zacisnęła usta w wąską linię. Rozejrzała się dookoła jakby chciała się upewnić, że nikt nas nie obserwuje, po czym przystała na moją propozycję nie do odrzucenia.
- Dobra. Zrobię to. Jak ona wygląda?
- Nie potrzebny ci jej opis. Gdy tylko znajdziesz się w pobliżu od razu się zorientujesz, że to ona. 
- Wcale nie ułatwiasz mi tego zadania- burknęła pod nosem- Skąd mam wiedzieć, którą piosenkę mam zgrać? Pewnie ma ich miliony.
- Szukaj podobnego tytułu. Jeśli taki znajdziesz odsłuchaj kawałek i jeśli tekst będzie się chociaż trochę zgadzał, wybierz tą. 
- Nie łatwiej byłoby zgrać wszystko co ma?- spytała, a ja wywróciłam oczami.
- Może i łatwiej, ale jak sama zauważyłaś ma ich dużo i długo by zajęło kopiowanie. O wiele szybciej znajdziesz ją po tytule. Wciśniesz odpowiednie przyciski na klawiaturze, wpiszesz słowo kluczowe i gotowe.
- A co jeśli mnie przyłapią?
- Masz to zrobić tak, żeby nikt się nie zorientował- odparłam sfrustrowana jej kolejnymi dylematami- Zdobędziesz to co trzeba i wracasz z powrotem. 
- Jasne...- westchnęła, upijając łyk wody- Coś jeszcze?
- Nie zapomnij, że słyszała nagranie jak śpiewasz. Postaraj się mówić nieco innym tonem. Wolę nie ryzykować, że rozpozna twój głos.
- Chyba aż tak dobra nie jest- wątpiła w zdolności tekściarki, ale nie znała jej tak dobrze jak ja. Co jak co, ale ucho ma świetne. 
- Żebyś się nie zdziwiła. Rób to co mówię, a niedługo staniesz się gwiazdą.
- Czemu to robisz?- zmarszczyła brwi po raz kolejny- Nie prościej byłoby z nią jeszcze raz porozmawiać.
Popatrzyłam na jej niemądrą twarzyczkę i pokręciłam z politowaniem głową. Jeszcze dużo musi się nauczyć.
- Ten rynek jest okrutny. Najwyższa pora żeby ktoś nauczył ją pokory. Poza tym...- chwyciłam w dłoń kieliszek wypełniony białym winem i upiłam jego mały łyk- Nic tak nie poprawia humoru jak zemsta. 

Manchester 

       Podejmowałem się w życiu wielu trudnych zadań. Nigdy jednak nie sądziłem, że kłótnia z kobietą może okazać się czymś ponad moje siły. Jest to zdecydowanie najbardziej wyczerpująca rzecz jaką w życiu zrobiłem.
- Nie zrobię tego!- upierała się przy swoim postanowieniu Danielle. Przetarłem dłonią zmęczoną twarz ale obiecałem sobie, że tym razem nie poddam się tak łatwo.
- Nie masz żadnego powodu ani prawa traktować Kate tak jak robisz to teraz- wyciągnąłem z rękawa kolejny argument- Taka była jej decyzja i nie pozostawało mi nic innego jak ją uszanować. Gdybyś ty była na moim miejscu pewnie też byś tak postąpiła.
- Żartujesz sobie?- spojrzała na mnie zaskoczona- Nigdy nie zmusiłabym kogoś żeby okłamywał wszystkich dookoła.
- Wcale nas do tego nie zmusiła. Nie przyłożyła nam pistoletu do głowy. Przedstawiła warunki na jakie musimy się zgodzić, a my na nie przystaliśmy. Koniec tematu.
- To był szantaż- odburknęła.
- Przestań zachowywać się jak dziecko!- warknąłem, gdy przestawałem panować nad moim stoickim spokojem- Masz w tym momencie iść i ją przeprosić za twoje bezpodstawne zarzuty oraz wczorajsze poniżanie na każdym kroku.
- Ja ją poniżałam?- oburzyła się- To ona przyparła mnie do muru zachowując się jak zimna i niedostępna bizneswoman. Musiałam się bronić.
- Nie przeginaj.
- Ale Liam....- jęknęła załamana widząc, że nic nie wskóra.
- Żadnego "ale". Pójdziemy teraz do niej i ładnie ją przeprosisz. Bez krzywienia się czy zbędnych komentarzy. Nawet jeśli działasz pod przymusem masz udawać, że sprawia ci to radość, a jej wybaczenie ulgę. Albo to zrobisz albo możesz wracać do Londynu już dzisiaj.
- Słucham?!- wytrzeszczyła na mnie swoje piękne oczy. Nie wierzę, że to mówię...
- Decyduj.
Dziewczyna stała w miejscu osłupiała. Zapewne nie spodziewała się po mnie takiej stanowczości. Szczerze powiedziawszy sam byłem zaskoczony tym jak twardo stawiałem dzisiaj warunki. Byłem nieugięty. Może nie tylko lepszego śpiewania nauczyłem się od naszej tekściarki?
Ostatecznie, po obdarzeniu mnie spojrzeniem z serii "Jeszcze się na tobie odegram!", moja ukochana z rękami założonymi na piersi ruszyła w stronę pokoju gdzie według otrzymanego od Louisa smsa znajdowała się Kate. Ku rozpaczy dziewczyny nie była ona sama. Razem z resztą siedziała przy wielkim stole i jadła śniadanie. Spoglądając na mnie błagalnie jeszcze raz próbowała się wymigać od swojego zadania, ale na nic się to nie zdało. Wystawiając swoją dumę na upokorzenie przed publiką zacisnęła zęby i podeszła do tekściarki, która akurat sięgnęła po kubek z gorącą herbatą. Gdy tylko zauważyła Danielle by swoim boku, zrezygnowała z zaspokojenia swojego pragnienia.
- Jeśli masz zamiar znów mi dokuczyć, zrzuć na mnie to co mam na talerzu, ale daruj mi bliskie spotkanie z wrzątkiem- odezwała się G.
- Nie po to tu przyszłam.
- A po co panno Peazer?
- Chciałam...- zawahała się, ale gdy zobaczyła jak ponaglam ją ruchem ręki, westchnęła głęboko i zrobiła to co do niej należało- Chciałam cię przerosić za moje wczorajsze zachowanie.
- No nie!- krzyknął nagle Niall sprawiając, że wszyscy wokół nie wiedzieli co się dzieje. Na początku myślałem, że może dostał rogalika, w którym nie było marmolady. Jak bardzo się myliłem...- Już myślałem, że zobaczymy jakąś walkę między wami, a ty przyszłaś ją przeprosić. 
- Zamknij się Horan- palnąłem go w ten blond łeb.
- Ja tylko chciałem żeby nasze śniadanie było nieco ciekawsze. Same nudy...
- Lepiej sprawdź czy Gaba nie dzwoniła żeby się spytać czy się najadłeś- poradziła mu kompozytorka, choć nawet na niego nie spojrzała- Czyli chcesz żebym ci wybaczyła, tak?- popatrzyła beznamiętnie na Dani.
- Tak. Zachowałam się nierozsądnie i nie przemyślałam tego co mówiłam i robiłam. Nie powinnam była ulegać emocjom tylko rozpatrzyć to wszystko na spokojnie. Przepraszam.
Dziewczyny wpatrywały się w siebie bez końca. Dan przestępowała z nogi na nogę czekając na werdykt podczas gdy kompozytorka nie dała po sobie nic poznać. Ani czy to wyznanie zrobiło na niej jakiekolwiek wrażenie, ani czy choćby w minimalnym stopniu udało się ją udobruchać. Mimo, że wczoraj przekonywała mnie, iż nic się takiego nie stało wiedziałem, że w głębi duszy musiało ją to choćby odrobinę zdenerwować. 
- Zróbmy tak...- odezwała się po chwili trwającej całą wieczność- Udawajmy, że nasze wczorajsze spotkanie nie miało miejsca i zacznijmy wszystko od nowa, tak jak należało to zrobić na początku- wyciągnęła do niej rękę- Jestem Kate.
- Danielle- dziewczyna uśmiechnęła się do niej przyjaźnie i odwzajemniła gest.
- Od razu lepiej- zaśmiała się pod nosem tekściarka- A teraz pozwól, że dam ci do podpisania klauzulę poufności, dzięki której będę miała pewność, że nie zdradzisz nikomu czym się zajmuję, chyba że będziesz chciała następnym razem spotkać się ze mną na sali sądowej.
Wszyscy (bez wyjątku) otworzyli szeroko usta. Kątem oka dostrzegłem jak Malikowi wypada z niej kawałek kanapki. Nawet Paul wydał się zaskoczony tym co usłyszał, ale jak na mądrego człowieka przystało, postanowił się nie wtrącać. Moja ukochana zaczęła rozglądać się dookoła, mając nadzieję, że zaraz wyskoczy ktoś zza drzwi z bukietem kwiatów i ogłosi, że znalazła się w programie "Ukryta Kamera", ale nic takiego nie nastąpiło. Sam zacząłem szukać po kieszeniach długopisu, którym mogłaby złożyć podpis, gdy ni stad ni zowąd Kate wybuchła gromkim śmiechem.
- Powinniście zobaczyć swoje miny!- zasłoniła dłonią usta aby stłumić odgłosy swojego rozbawienia. 
- To był żart?- Dani, nie mogła uwierzyć w to co się wydarzyło.
- Raczej zemsta- odparła G- Chyba nie myślisz, że tak po prostu bym ci wybaczyła? Zemsta jest słodka, a w tym wypadku bardzo zabawna.
- To wcale nie było śmieszne...
- Owszem, było. Żałujcie, że nie widzieliście swojej reakcji!- znów musiała się nieźle postarać żeby się opanować- Wszystko bym oddała by móc zobaczyć to jeszcze raz. A tak na poważnie...- wróciła do swojego bardziej oficjalnego tonu- Jeśli komuś zdradzisz czym się zajmuję to inaczej pogadamy, jasne?
- Oczywiście!- zgodziła się bez zbędnych negocjacji brunetka.
- To świetnie. A teraz idź i naciesz się swoim chłopakiem, bo zaraz zaczynają próbę i do wieczora będziesz zdana tylko i wyłącznie na mnie.

       Byłam zaskoczona postawą dziewczyny Liama mimo tego iż wiedziałam kto stoi za jej nagłą zmianą nastawienia w stosunku do mnie (i na pewno nie było to ona sama). Mimo tego, wszystko wskazywało na to, że być może nasze relacje wrócą na normalne tory i biedny Payne nie będzie się już musiał tak przejmować. Jeszcze nigdy mi go nie było tak szkoda jak ostatnio. Wolałabym żeby Danielle zwyzywała mnie od najgorszych, ale żeby on miał spokój. Odkąd go poznałam uważałam, że jest on najbardziej odpowiedzialny i poukładany w porównaniu do reszty swoich przyjaciół. Nawet do Savana. Właśnie dzięki temu jako pierwszy skradł moje serce. W pewnym sensie oczywiście.
 Korzystając z ostatnich chwil przerwy między przygotowaniami do kolejnego koncertu chłopaków, siedzieliśmy wszyscy razem w hotelowej sypialni Nialla i Zayna. Każdy dzielił się dotychczasowymi wrażeniami z trasy. Z wszystkich historii jakie było mi dane usłyszeć, opowieść Louisa jak to z Harrym zatrzasnęli swój pokój, znajdując się na zewnątrz w samych ręcznikach najbardziej mi się spodobała. 
- A pamiętasz jak ta babcia się na nas patrzyła?- zwrócił się do Stylesa Tommo, który był tak podekscytowany tym co im się przytrafiło, że omal nie zrzucił ze swoich kolan Eleanor.
- Ona jak ona, ale jej mąż?- przypomniał mu przyjaciel- Ten to dopiero miał minę!
- Mogłabym się po was spodziewać wielu rzeczy, ale żeby zgorszyć w ten sposób dwoje staruszków?- popatrzyłam na nich z udawanym obrzydzeniem- Powinniście się wstydzić!
- Czemu mnie tam nie było? Zrobiłbym wam zdjęcie!- odezwał się niezadowolony z faktu, że nie przyłapał swoich kolegów na takiej wpadce Malik.
- To by dopiero była pamiątka!- dodała Dani, która od kilkunastu minut zwijała się koło mnie ze śmiechu- Wydrukowałabym sobie tą fotkę na pamiątkę i powiesiła nad łóżkiem.
- Chyba powinienem się obrazić- zmierzył ją surowym wzrokiem Li.
- Czemu?
- Chcesz zawiesić w swojej sypialni zdjęcia moich półnagich przyjaciół? Czy to nie wydaje ci się odrobinę niestosowne?
- Dałbyś mi swoje to bym nie miała takiego problemu- wzruszyła ramionami.
- No Liam...- zaklaskał w dłonie Horan jakby chciał go popędzić- Szoruj do łazienki, a ja zaraz przyjdę z telefonem.
- Jesteście nienormalni i odrażający- skwitowałam ich rozmowę- Pamiętacie, że niedawno jedliśmy obiad?
- Nie udawaj Kate- mrugnął do mnie okiem Louis- Na pewno marzysz o tym, aby zrobić to samo ze zdjęciem Hazzy.
- O tak! Nie rozumiem czemu nie dałeś mi go na urodziny? Zrobiłabym sobie z niego fototapetę na całą ścianę- wywróciłam oczami, ale najwyraźniej nie wszyscy dostrzegli sarkazm mojej wypowiedzi.
- Jeszcze nic straconego- poruszył wymownie brwiami Loczek- Zaraz możemy naprawić jego błąd.
- Nie, dziękuję. Już i tak śnicie mi się po nocach i zapewniam was, że takich koszmarów to ja jeszcze nie miałam.
- Ale musisz przyznać, że jestem w nich zabójczo przystojny.
- Owszem- potwierdziłam jego domniemania- Tak bardzo, że w każdym śnie muszę cię z tego powodu zniszczyć.
- Uuuuu!- jak zwykle skorzy do nabijania się z każdej możliwej okazji kumple, nie mogli nie skomentować naszej jakże uprzejmej wymiany zdań. Dzięki Bogu na moją korzyść.
Zastanawiałam się jak odpowiem na następną ciętą ripostę Styles'a, przewidując różne scenariusze, kiedy do pokoju wszedł zmieszany Paul, kierując pytanie do jednego ze swoich podopiecznych. 
- Zayn, znasz niejaką Chloe?- spytał, marszcząc przy tym czoło.
- Wysoką i zgrabną blondynkę?- Higgins zerknął przez swoje ramię, po czym przytaknął- Znam. Co w związku z tym?
- Czeka na ciebie w drugim pokoju- poinformował go menadżer, na co chłopak wytrzeszczył ze zdziwienia oczy. 
Kiedy się otrząsnął z pierwszego szoku, bez słowa wstał i udał się za mężczyzną aby przywitać swojego gościa, w czasie gdy ja poczułam na moim nadgarstku mocny uścisk. Gdy opuściłam wzrok, zobaczyłam zaciśniętą na nim dłoń Danielle, do której zaraz dołączyła El. Zaczęły ciągnąć mnie do niedomkniętych drzwi. 
- Co wy wyprawiacie?!
- Musimy ją zobaczyć!- szepnęły najciszej a zarazem najgłośniej jak się dało- Nie mów, że nie jesteś ciekawa kogo poderwał. 
- Już wiem, że jest blondynką...
- No chodź!
Zaciągnięta siłą do naszego punktu zwiadowczego (czytaj- futryny, do której zostałam przygnieciona przez moje dwie kompanki), obserwowałyśmy jak Malik wita się z jakąś dziewczyną. Była dość wysoka, o długich nogach i nienaturalnie prostych włosach. Miałam wrażenia, że gdy rusza głową to zachowują się jak hełm, były takie sztywne.
- Nie podoba mi się- stwierdziła po wstępnych oględzinach Calder.
- Mi też nie- podzieliła jej opinię Peazer- Wdaje mi się taka...
- Wredna?- podpowiedziałam, na co skinęły twierdząco głową- Chyba jednak mamy coś ze sobą wspólnego- zaśmiałam się zerkając na Dan.
W pewnym momencie para odwróciła się w naszą stronę. Szybko się wycofałyśmy, choć i tak pewnie zdążyli nas zauważyć. Po chwili Zayn wrócił do pokoju wraz z nieznajomą przy swoim boku.
- Chciałbym wam przedstawić Chloe- wskazał ruchem ręki na blondynkę, która wyszczerzyła się do nas, ukazując rząd idealnie równych i wybielonych zębów.
- Cześć!- odezwali się wszyscy chórem, oprócz mnie i moich nowych koleżanek, wyznających tą samą prawdę- coś z tą dziewczyną jest nie tak.
- Bardzo miło mi was poznać- odpowiedziała zbyt uprzejmie, a ja nie mogłam zrozumieć czemu odnoszę wrażenie, że powinnam ją skądś kojarzyć. Nieświadomie wypowiedziałam na głos słowa, które ku memu zaskoczeniu przeraziły dziewczynę. To dało mi jeszcze więcej do myślenia.
- Znam cię.

       Włosy stanęły mi dęba. Ciarki przechodziły po plechach, powodując nieprzyjemne uczucie chłodu, a oczy domagały się chociaż kilku mrugnięć. Niestety ich błagania nie mogły zostać spełnione. Bałam się nawet drgnąć. Jakim cudem Kate wie kim jestem? Przecież nigdy w życiu mnie nie widziała. Może Laura miała racje i rozpoznała mój głos? Skąd ja wiem, że to ona? Tak jak mówiła Marin- bije od niej niesamowita energia i jeśli miałabym obstawiać która ze znajdujących się w pokoju osób to słynna w muzycznych kręgach tekściarka, postawiłabym na nią.
- Czyżby?- spojrzałam na nią zaskoczona, jednocześnie próbując zapanować na drżącym głosem, aby nie podsuwać jej kolejnych powodów do podejrzeń- Nie przypominam sobie żebyśmy się kiedykolwiek spotkały.
- Szczerze to ja też nie, ale mam nieodparte wrażenie, że skądś cię kojarzę- upierała się przy swoim przeczuciu- Jesteś z Londynu?
- Tak- przyznałam, choć było to kłamstwo. Tak naprawdę pochodzę ze Szkocji- Być może widziałaś mnie gdzieś na mieście i zapadłam ci w pamięć.
Brunetka o kręconych włosach przechyliła na bok głowę, mierząc mnie intensywnym spojrzeniem, ale nic już się nie odezwała.
- Dołącz do nas- zaprosił mnie do towarzystwa jedyny blondyn w grupie. To musiał być Niall Horan.
- Bardzo chętnie.
- Czemu tak nagle przyjechałaś?- spytał mnie szeptem Malik- I skąd wiedziałaś gdzie się zatrzymamy?
- To nie jest wielka tajemnica odkąd wzięliście udział w talent show- uśmiechnęłam się do niego łobuzersko- Wystarczyło poszperać trochę w internecie- albo zgarnąć te informacje od Laury. Jak kto woli.
- Zaskoczyłaś mnie- odparł oschle, a z jego twarzy dało się wyczytać coś na kształt złości.
- Gniewasz się?- wzruszył ramionami- Obiecuję, że wieczorem ci to wynagrodzę.
Mężczyźni... Wystarczy w zawiły sposób wspomnieć o jednym, a oni już szczerzą się jak głupi od ucha do ucha. Muszę jednak przyznać, że w wykonaniu Zayna jest to wyjątkowo piękne zjawisko. Gdybyśmy poznali się w innych okolicznościach...
Musiałam jak najszybciej wyzbyć się tych myśli i zagłuszyć poczucie winny, które zaczynało we mnie narastać choć jeszcze nic takiego nie zrobiłam. Zbeształam w duchu samą siebie po raz setny przypominając sobie czemu się na to zdecydowałam. Musiałam przystąpić do działania. Według informacji przekazanych mi od menadżera chłopaków znajdowałam się w pokoju Malika. Oczywistym było, że tutaj nie znajdę tego czego szukam. Rozejrzałam się dookoła aby ocenić sytuację. Wszyscy pogrążeni byli w rozmowie na jakieś nudne tematy. Skupiłam swój wzrok na kompozytorce, która bawiła się kartą od swojego pokoju, przekładając ją między palcami. Gdy tylko przenosiła na mnie swoje spojrzenie starałam się odwracać wzrok w drugą stronę lub delikatnie się do niej uśmiechać. Dobrze wiedziałam, że ma na mnie oko, dlatego też musiałam szybko działać. Muszę mieć ten klucz- pomyślałam. Gdy oznajmiła, że idzie do łazienki, zostawiając plastikowy kartonik na półce przy wyjściu dziękowałam niebiosom za pomoc. Dziewczyna zniknęła za drzwiami, a ja informując siedzące najbliżej mnie osoby, że muszę iść się przebrać po podróży, udałam się w tym samym kierunku co ona. Po drodze niepostrzeżenie podmieniłam nasze klucze. Sądząc po numerze widniejącym na białej karcie, czym prędzej udałam się na trzecie piętro, gdzie znajdował się jej pokój. Serce waliło mi jak szalone. Wstrzymywałam oddech jakby miało mi to pomóc w uniknięciu kary w razie gdyby ktoś nakrył mnie na gorącym uczynku. Ku memu zadowoleniu korytarz okazał się być kompletnie pusty, więc nie musiałam się martwić o jakichkolwiek świadków. Włożyłam kawałek plastiku do zamka, a po chwili zapaliło się zielone światełko. Popchnęłam drzwi i znalazłam się w niewielkim, pomalowanym na beżowo pokoju. Lustrując wzrokiem pomieszczenie doszłam do wniosku, że Kate nie zdążyła się jeszcze rozpakować, ale jej laptop leżał otwarty na łóżku. Szybkim krokiem podeszłam do niego i przyklęknęłam obok. Zdecydowanie miałam dzisiaj więcej szczęścia niż rozumu. Gdy tylko przejechałam palcem po padzie ekran rozświetlił się, ukazując zdjęcie Kate i jakiejś dziewczyny jako tło pulpitu. Najwyraźniej musiała zapomnieć go wyłączyć nim wyszła. Wzięłam kilka głębokich oddechów, a następnie drżącymi dłońmi najechałam kursorem na folder o nazwie "Projekty". Pośród setek plików znalazłam nagranie, które wydawało mi się być roboczą wersją piosenki, której tekst ukradła Marin. Po kilku nieudanych próbach włożenia przenośnej pamięci w port USB udało mi się w końcu trafić i skopiować to po co tu przyszłam. Gdy wychodziłam z pokoju obejrzałam się za siebie, aby upewnić się czy wszystko jest na swoim miejscu. Zatrzaskując drzwi odetchnęłam z ulgą, ale napięcie towarzyszące mi podczas całej akcji niewiele zmalało. Czułam, że postępuję źle, ale jakie miałam inne wyjście? Mogłam to zrobić i stanąć przed szansą rozwinięcia wielkiej kariery albo wrócić do domu jako wielka przegrana. Wybór był prosty. 
- Nie przebrałaś się- przywitał mnie oskarżycielskim tonem Zayn, gdy wróciłam z powrotem. Przez chwilę wydawało mi się, że o wszystkim wie, ale postanowiłam zignorować to uczucie.
- Wiem- odparłam najpewniej jak mogłam- Stwierdziłam, że będziesz chciał osobiście pomóc mi pozbyć się ubrania- szepnęłam mu na ucho, a na jego twarzy pojawił się kolejny tajemniczy uśmiech. Nim się zorientowałam posadził mnie na swoich kolanach, mrucząc pod nosem co będziemy robić gdy już wszyscy pójdą do siebie.

61 komentarzy:

  1. Jeest <3
    Lecę czytać!

    Liv

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak zwykle niesamowity!
    Uuuu... Marin coś knuje... Ciekawe co z tego wyjdzie. Mam nadzieję, że Kate na tym nie ucierpi zbyt bardzo...
    Z niecierpliwością czekam na next! <3

    Liv ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Genialny ale za krótki i want more :((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiem :( Musiał być jakiś przejściowy.
      Xx.

      Usuń
  4. super rozdział ;) podłe zdziry z tej Chloe i Laury ;/ ciekawe czy Kate się domyśli tej zamiany klucza i ukradnięcia piosenki?? czekam na nexta :D pzdr ruda ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może dowiemy się w następnym rozdziale :)
      Xx.

      Usuń
  5. No nie wierzę... co za suka! Ale jaja... to co się stało, to jest po prostu... NIEMOŻEBNE xD
    Coś mi od poczatku w niej nie pasowało, ale nie wiedziałam, że aż tak bardzo. Miałam przez cały rozdział nadzieję, że El, razem z Danielle przyłapią przypadkiem tą laskę na gorącym uczynku... tak się dobrze zapowiadało! Ciekawa jestem, czy prawda wyjdzie na jaw, zanim będzie za późno... A Zayn... pomyślałby czasem mózgiem (jeśli go ma) a nie... no. Wszyscy wiedzą, o jaką część ciała mi chodzi ;p
    Yay! Posłuchałaś mnie i Danielle przeprosiła Kate! :D No i jestem prze szczęśliwa i Danielle jak na razie jest cała i zdrowa, a ja nie muszę nikogo zabijać. Wszyscy są happy! ;D
    Liam taki stanowczy... no nie wierzę po raz kolejny! To było piękne Liam, naprawdę! Gratki za postawienie się dziewczynie!
    Kate i Styles... co prawda nie było ich oszałamiająco dużo, ale ich wymiana zdań zupełnie naładowała pokłady shipu i nieźle się uśmiałam wyobrażając to wszystko ;D
    Nie mniej jednak, nie mam zielonego pojęcia, czemu nienawidzisz tego rozdziału. Według mnie był bardzo sensowny i treściwy! A poza tym, w końcu stało się coś, poza kłótniami Kate i Harry'ego (ZAPISZĘ TO NORMALNIE W KALENDARZU! NIE POKŁÓCILI SIĘ! YAAAYYY!!! :D) Mi osobiście bardzo się podobał, nutka tajemniczości, nutka dramatyzmu, szczypta Karry'ego, podmuch konspiry i wyszedł taki oto rozdział, który bardzo fajnie się czytało :D Masz moje shipperskie słowo, że nie jest zły!
    Czuję, że ten komentarz jest mało zrozumiały, ale mam nadzieję, że sobie z nim poradzisz... W końcu, jak nie Ty, to kto? Wybacz, ale jestem zmęczona, wkurzona, dobita, i jeszcze raz zmęczona, więc dziś tyle i jeszcze raz dziękuję za rozdział :*
    Kocham! <3 Xx.

    sis.

    PS. Czuję, że miałam coś dopisać, ale zapomniałam... wybacz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niemożebne- słowo na ten tydzień. Czekam jakim mnie zaskoczysz następnym razem.
      Lubię jak okazuje się, że napisałam coś innego niż sądziłaś, że się wydarzy. To takie... fajne :D.
      Nie posłuchałam Cię. To od zawsze było w planach.
      Liam: Dzięki ;)
      Nie było, bo niedługo... zresztą. Niedługo się dowiesz. Szykuj sprzęt, bo wkrótce będzie się działo.
      Już wcześniej się nie kłócili! Nie narzekaj!
      Ja bym sobie nie poradziła? Ja?! JA?! Nie obrażaj mnie!

      Xx.

      Usuń
  6. Genialny rozdział ♥ Życzę weny :) Czekam na nexta Zapraszam: nadzieja-jestzawsze.blogspot.com przypadek-niesadze.blogspot.com Pozdrawiam I niech moc będzie z Tobą ;*

    OdpowiedzUsuń
  7. MAŁA PIZDA ! Genialny <3 ale miałam nadzieję że będzie trochę więcej Katy i Harrego :c ale i tak genialnie piszesz <3 życzę weny :**** z niecierpliwością czekam na nexta <3 :* xoxoxo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że to nie do mnie z tą pizdą ;)
      Xx.

      Usuń
  8. idealnie na koniec sesji :) lecę czytac :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak możesz przerywać w takim momencie? Rozdział cudowny chcę więcej :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Co za gnida! Wiedziałam, że z nią coś jest nie tak bo to nie Perrie!!! UGH!
    Cieszę się, że Dan i Kate się pogodziły! Mam wrażenie, że dziewczyny się nieźle będą dogadywać :)
    Jakże miłą niespodzianką był dla mnie ten rozdział :) DZIĘKUJĘ :)
    Uwielbiam przekomarzanki Kate i Hazzy, zwłaszcza kiedy mój Louis je tak pięknie prowokuje, och i ach! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nagle wszyscy wiedzieli ;D
      Zdradzę Ci sekret, ale nikomu nie mów! *szepcze* Będzie więcej Louisa w następnym rozdziale ;)
      Xx.

      Usuń
  11. Super, super i jeszcze raz super!!!!!! Kocham to opowiadanie. Zapraszam do mnie http://polishfriends216.blogspot.com/?m=1
    Ps. Pozdrawiam, wen i czekam na nexta Dominika :*

    OdpowiedzUsuń
  12. O kurde... Niezła akcja. Tylko czemu mam przeczucie, że ta cała Chloe zgarnęła nie ten kawałek, co trzeba? ;P
    Czekam na nexxxt :*

    Zapraszam też do mnie:
    onedirection1d-pain-and-payne.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każde przeczucie może okazać się prawdziwe. Albo i nie ;)
      Xx.

      Usuń
  13. Ojeeeeej. Ile tu się dzieje xD wiedziałam, że Chloe okarze się jakąś tępą dzidą. Ale żeby aż kraść piosenki? Masakra... Nie ukrywając tego, że brakuje mi Harr'ego i Kate w tym rozdziale, jednak wiem, że nie można za bardzo z ich "miłością" przesadzać ;) ten rozdział był inny pd pozostałych, ale... podobał mi się :)
    Pozdrawiam! Xx.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja i moja polszczyzna...
      Okaże się *
      Wybacz xD

      Usuń
    2. Miłość, miłość, miłość... Cisza przed burzą :)
      Xx.

      Usuń
  14. Świetny rozdział :*
    Mam nadzieje, że Chloe zgrała inną piosenke :D
    Czekam na next :D :*
    Całuje :*******
    Patrycja :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Genialny ugh juz nie lubie tej calej Chloe strasznie wredna oby zgrala nie ta piosenke. Szkoda ze tak malo Kate i Harrego w tym rozdziale

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz mniej, później będzie więcej. Dajmy innym dojść do głosy, żebym miała o czym pisać.
      Xx.

      Usuń
  16. Super rozdział ! Jak zwykle z resztą ! <3 nie mogę się doczekać nexta, mam nadzieję, że będzie więcej scen Z Harrym i Kate ! :) pozderki xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się podobało :)
      Xx.

      Usuń
  17. Jejki, jejki xD
    Super rozdział ;)
    Stanowczy Liam mnie zaskoczył :D
    Obawiam się tej Chole..
    No ale jakaś drama musi być :D
    Super.! :D

    Ps. Kiedy możemy się spodziewać kolejnego.? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dramy są fajne ;D
      Xx.

      PS. W przyszłym tygodniu.

      Usuń
  18. Więc tak, przeczytałam już wczoraj ale nie chciało mi się już komentować xd
    Oki zacznijmy od Chloe.. wkurzyla mnie mega.. wiem że można zrobić dużo rzeczy żeby mieć kasę czy tak jak w jej przypadku być sławnym no ale przepraszam ukraść najlepszej teksciarce piosenkę i to jeszcze pewnie (tam mi się wydaje lol ) piosenke dla 1D ?!? No sory ale to już trzeba być przepraszam za wyrażenie ale suką.. mam jednak taką małą nadzieję że albo sama się przyzna albo Kate ja zdemasmuje hehe
    Dobra następny Zayn.. nasz kochas lmao xd na początku się cieszyłam ze poznał kogoś fajnego i ze bedzie szczęśliwy itp ale nie sądziłam ze ta jego miłość okaże się taka zdrajczynią, (o.O Idk czy jest takie słowo lol ) jak może wykozystywac naszego kochanego Zayna do takiego czegoś i dlaczego on jest taki naiwny?? Boże chyba nigdy nie zrozumiem facetów.. laska mu powiedziała ze nie przebrała się bo chciała żeby on to zrobił wieczorem a on od razu banan na twarzy i podniecony.. Dobra zostawmy już go xd
    Następna będzie Dani hehe. bardzo podobało mi się jak Liam postawił jej warunek ze albo przeprosi Kate albo jedzie do Londynu hehe to było dobre haha wyobrażam sobie jej minę jak Kasia powiedziała ze ma podpisać ta klauzulę poufności czy coś tam hehe musiała być bezcenna :)) a potem jak razem z El zaciagny Kasie do drzwi i podgladaly Zayna i Chloe haha
    Dobra dalej. Szkoda że tak mało było Karry (?) momentów ale mam nadzieję że w następnym rozdziale będzie ich więcej :)
    Na temat Laury to się nawet nie będę wypowiadać... Zwykła suka i tyle, koniec tematu..
    Dobra ale się rozpisalam hehe a znając życie i tak o kimś albo o czymś zapomniałam lol
    Dziękuję ci za ten rozdział, jak zwykle ZAJEBISTY :*
    Ps. Masz może twittera ? Bardzo chciałabym cię zaobserwować ❤

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lol.. zapomialam się podpisać..
      Więc pozdrawiam
      @malpunia

      Usuń
    2. Przyznaję się. Ja też wcześniej przeczytałam komentarz, ale byłam zbyt zmęczona żeby odpowiadać.
      Po trupach do celu. Zobaczymy co z tego wyniknie.
      Mężczyźni- ich nie można zrozumieć.
      Żałuję, że nie mogłam wynająć aktorów i nagrać opisane reakcje żeby wam pokazać jak ja to sobie wyobrażałam. Było to bardzo zabawne w mojej głowie.
      Niedługo będzie ich znacznie więcej.
      Popieram.
      Xx.

      PS. Mam :) Napiszę do Ciebie

      Usuń
    3. Jej super to czekam na wiadomość :))
      @malpunia

      Usuń
  19. To się porobiło O.o
    Ja tu się nastawiam na szatańskie plany Gaby i Lou, a tu taki zaskok. Wiedziałam od początku, że obu pań (czytaj Laury i tej jak-jej-tam-dziewczyny-Zayna), ale żeby aż taki numer wykręcić to się szczerze nie spodziewałam. I jeszcze, że ze sobą współpracują to już w ogóle... Niemniej głęboko wierzę, że Kate zorientuje się iż coś w jej pokoju jest nie tak i kamery w hotelu (bo nie wierzę, żeby X-Factor Tour zatrzymywało się w jakimś motelu jak w amerykańskich filmach ;p) wskażą winnego (czy raczej winną).
    Nie wiem sama czy się cieszę, że dziewczyny tak szybko zakopały topór wojenny, ale może z drugiej strony to i lepiej, bo Liamowi będzie lżej. A propos Liam jaki stanowczy się zrobił. Aż jestem z niego dumna :)
    Nie mogę się już doczekać następnego rozdziału :)
    Love <3
    Xx.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaskoczenie- jest. Plan zrealizowany.
      Właśnie w takim się zatrzymali ;p Albo nawet gorszym. Cięcia w budżecie.
      Chyba wszystkich dumna rozpiera. Zobaczymy na jak długo.

      Love <3
      Xx.

      Usuń
  20. Coś mi się wydaje, że przez to co zrobiła ta Chloe - chłopcy będą miec wielkie kłopoty, a Kate będzie BAAAAARDZO wściekła!
    Już nie mogę doczekac się następnego rozdziału!! :)
    Buziaki
    G x

    OdpowiedzUsuń
  21. Yay, kocham, juz chce następny, przepraszam

    OdpowiedzUsuń
  22. kiedy next ??
    Xx JAGada

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie chcialam tego mowic ale : Chloe ty suko !
    Chyba nie wie do konca w co sie wpakowala . Jak Kate sie dowie to przeciez ją zabiję gołymi rękoma . A Laura bedzie miala jeszcze bardziej przekichane.
    Nie moge sie doczekac nastepnego rozdziału . Bedzie sie dzialo :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie w następnym, ale będzie ;)
      Xx.

      Usuń
  24. Najlepsza <3 rozdział jak zwykle świetny :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Kiedy nowy? Bo ja dzisiaj o 18 wyjeżdżam na obóz i przez 2tygodnie będę odcięta od internetu. A bardzo bym chciała przeczytać nowy rozdział przed wyjazdem.

    OdpowiedzUsuń