20 maja 2014

11

Liverpool, Hotel Hampton

       Obudziłem się z uśmiechem na ustach, który prawdopodobnie nie był tak urzekający jak zwykle. Dalej bolała mnie głowa, a mięśnie wciąż  bardziej przypominały galaretowatą papkę niż muskuły Herkulesa, ale czułem, że dzisiejszy dzień będzie o niebo lepszy.
- Nasza królewna wstała! Nareszcie!- usłyszałem głos Louisa, który siedział przy moim boku. Gdy otworzyłem oczy zobaczyłem jego roześmianą twarz- Witamy wśród żywych Harry!
- Cześć- przeciągnąłem się chcąc rozruszać zastane kości- Która godzina?
- Siódma wieczorem. Tym razem spałeś dłużej niż Zayn i Niall razem wzięci- odpowiedział, okazując swoje uznanie, dla pobicia nowego rekordu.
- Miałem tak piękny sen, że równie dobrze mógłbym się w ogóle nie obudzić- odparłem.
- O! A co ci się takiego śniło?- spytał wyraźnie zainteresowany.
Założyłem ręce za głowę przypominając sobie moje cudowne fantazje. Dzięki nim nie traktowałem mojej choroby jako kary za wydurnianie się. W końcu to nic złego kompletnie odpłynąć na kilka godzin i żyć przez chwilę w idealnym świecie. Szkoda tylko, że rzeczywistość nie jest taka piękna.
- No mów, a nie szczerzysz się jak mysz do sera!- szturchnął mnie w ramię z niecierpliwiony przyjaciel.
- Śniło mi się, że jakimś cudem Kate przyjechała. Martwiła się o mnie. Oprócz tego rozmawialiśmy i obiecała, że do mnie wróci... niby nic takiego, ale mi się podobała taka wizja- odpowiedziałem. Lou popatrzył na mnie z głupim wyrazem twarzy, po czym przygryzł wargę starając się ukryć rozbawienie- Co w tym śmiesznego?
- Wiesz, czasami marzenia się spełniają- odparł, wskazując ruchem głowy na fotel stojący niedaleko mojego łóżka. Gdy spojrzałem w tamtym kierunku, zobaczyłem śpiącą na nim brunetkę, jakby żywcem wyjętą z mojego snu. Te same obcisłe jeansy, biała bluzka i beżowa marynarka z dzianiny. Jak to możliwe?- Przyjechała dzisiaj rano z Gabą, po tym jak Paul do niej zadzwonił- odpowiedział na moje niewypowiedziane na głos pytanie.
Uniosłem się na łokciach żeby się jej lepiej przyjrzeć. Po grymasie na jej ustach mogłem jednoznacznie stwierdzić, że było jej niewygodnie, pomimo iż zamszowy mebel nie był aż tak mały. Nogi zwisały jej luźno na podłokietniku, a twarz zwrócona była w naszą stronę. Pierwszą moją myślą było to aby wstać, wziąć ją na ręce i położyć na miękkim materacu koło siebie, ale niestety moje ciało nie było na tyle silne w tym momencie. 
- Widzę, że jesteś w szoku- odezwał się Tommo, o którego obecności zdążyłem już zapomnieć.
- Trochę- przyznałem- Sądziłem, że to tylko sen...
- Jak tak ciężko ci w to uwierzyć, to możemy przyjąć, że śnisz na jawie- mrugnął do mnie okiem.
- Powinniśmy ją przenieść na łóżko. Gdy się obudzi będzie ją wszystko boleć.
- Mówiłem jej żeby poszła do siebie a ja z tobą zostanę, ale obaj dobrze wiemy, że jak się uprze to nawet najlepszy negocjator nie przemówi jej do rozsądku. Zapewniała, że nie zmruży oka, ale gdy wróciłem po dwóch godzinach oboje spaliście jak zabici- opisał przebieg wydarzeń, które do tej pory były dla mnie wymysłem mojej chorej (w dosłownym tego słowa znaczeniu) wyobraźni.
Nie mogłem oderwać od niej wzroku. Naprawdę przyjechała tu dla mnie? A może Paul powiedział jej coś jeszcze, co skłoniło ją do opuszczenia Londynu? Te i dziesiątki innych pytań zaczęły kumulować się w mojej głowie, co tylko sprawiło mi większy ból. Nie byłem do końca przekonany czy chcę znać na nie wszystkie odpowiedzi. Wolałem cieszyć się jej widokiem i wykorzystać fakt, że jest znów blisko mnie. Dopiero kiedy ją zobaczyłem zdałem sobie sprawę jak bardzo za nią tęskniłem. Za tym nieodgadnionym wyrazem twarzy, przeszywającymi na wskroś zielonymi tęczówkami i nieśmiałym uśmiechem, który od czasu do czasu wypływał na jej bladoróżowe usta. Dziwne jak czasami będąc dosłownie obok kogoś dla ciebie ważnego, najbardziej odczuwamy jego brak wiedząc, że nigdy nie będzie twój. Smutne, ale prawdziwe.
Dziewczyna próbowała przewrócić się na bok, ale nie miała na to aż tyle miejsca. Szepcząc pod nosem niezrozumiałe dla nas słowa, otworzyła oczy i spojrzała na nas przez przymrużone powieki.
- Możecie przestać się tak na mnie gapić?- poprosiła, przeczesując ręką włosy- Nie jestem żadnym duchem.
- Harry może mieć na ten temat inne zdanie- odparł Louis.
- Jest chory. Nie oczekuj od niego oznak pełnej świadomości.
Mało zgrabnie, zmieniła swoją pozycję na siedzącą, opierając łokcie na kolanach. Popatrzyła na mnie zmęczonym wzrokiem, po czym wstała i podeszła bliżej łóżka- Jak się czujesz?
- Lepiej- odpowiedziałem krótko.
- To dobrze.
W pokoju nastała niezręczna cisza. Obdarzyłem wymownym spojrzeniem Louisa, mówiącym "Idź sobie!", ale nie od razu załapał jaką wiadomość chce mu przekazać. Dopiero kiedy mało konspiracyjne szturchnąłem go nogą, oprzytomniał i zaczął gadać jakieś głupoty. A podobno to ja nie ogarniam tego co się dzieje...
- Właśnie sobie przypomniałem, że miałem iść z Liamem na miasto!- uderzył się otwartą dłonią w czoło, odgrywając swój teatrzyk. Sam miałem ochotę mu przywalić- Jak moglibyśmy opuścić Liverpool bez małego zwiedzania?
- Szkoda zmarnować taką szansę- stwierdziła Kate, która dobrze wiedziała co się święci i czemu ma to wszystko służyć. Widocznie nie tylko mi zależało na tym aby sobie poszedł. 
- Dokładnie!- zgodził się z nią, ale nie podjął się zrobienia kolejnego ruchu. Co za pacan...
- Nie powinieneś już iść?- zasugerowałem, na co przytaknął wpatrując się w nas uważnie. Dopiero po chwili wstał i zniknął za drzwiami zostawiając nas samych- Może usiądziesz?- zaproponowałem dziewczynie, która dalej stała nade mną bez ruchu. Powoli przysiadł na skraju łóżka, praktycznie na samym jego końcu. Zmarszczyłem brwi nie rozumiejąc jej zachowania. Czemu kobiety są takie skomplikowane? 
- Chyba nie boisz się, że się zarazisz?
Brunetka pokiwała przecząco głową, skupiając całą uwagę na swoich butach, które najwyraźniej były dla niej najciekawszą rzeczą w tym pokoju. Przegrać z parą pantofli? To dopiero porażka!
- Czemu przyjechałaś?- spytałem w prost, decydując, że jednak chcę rozjaśnić nieco sytuację. 
- Paul do mnie zadzwonił.
- Tylko dlatego?- po raz kolejny zaprzeczyła, bez słowa wyjaśnienia- Więc czemu?
- Chciałam ci się odwdzięczyć za czas, który mi poświęciłeś gdy ja byłam chora- odparła, wciąż na mnie nie patrząc.
- Nie musiałaś tego robić.
- Nie chcesz żebym tu była?- nawiązała ze mną kontakt wzrokowy, czekając na odpowiedź. Starałem się wyczytać z jej sylwetki o czym teraz myśli, ale była to niemożliwe. Kiedy ciężko westchnęła, kręcąc nad czymś głową z rezygnacją i odsuwając się ode mnie jeszcze bardziej, złapałem ją za rękę udaremniając jej próbę- Byłam głupia myśląc, że to dobry pomysł.
- Wcale nie. Cieszę, że tu jesteś.
- Doprawdy?- prychnęła pod nosem nie wierząc w moje słowa.
- Tak. Jestem po prostu zaskoczony- wyjaśniłem- Nawet się z nami nie pożegnałaś gdy wyjeżdżaliśmy, a teraz budzę się i widzę jak śpisz na fotelu w moim pokoju.
- Przepraszam, że cię nie uprzedziłam...
- Możesz przestać się dąsać?- poprosiłem, gdy moje nerwy zaczęły wymykać się spod kontroli. Już dawno nie straciłem przy niej opanowania i wolałem żeby tak zostało- Czemu ty zawsze masz jakiś problem?
- Ja mam problem?- popatrzyła na mnie z niedowierzaniem- To tobie znowu coś nie pasuje. Nie pożegnałam się, ponieważ w ostatniej chwili kiedy wychodziłam z mieszkania wpadł do mnie Alex, który potrzebował mojego wsparcia. Przykro mi, ale w takim wypadku pomoc przyjacielowi była dla mnie ważniejsza.
- Mogłaś chociaż napisać- odparłem zdenerwowany.
- Mogłam też zostać w Londynie i starać się o tobie zapomnieć, a zamiast tego zmusiłam Gabę, aby wsiadła w nocy do auta i mnie tu przywiozła. Mogłam się porządnie wyspać zamiast gnieść się na tym cholernym fotelu. Mogłam też udawać, że się o ciebie nie martwię, ale aż tak dobrą aktorką nie jestem.
Otworzyłem szeroko oczy słysząc jej wyznanie. Moje serce urosło dziesięć razy kiedy sama przyznała, że niepokoiła się o mnie, ale z drugiej strony fakt, że przez ostatnie dwa tygodnie chciała wyrzucić mnie z pamięci nie był zbyt pokrzepiający. Nim zdążyłem coś odpowiedzieć, ona dalej utwierdzała się w przekonaniu, że popełniła kolejny błąd.
- Postąpiłam bezmyślnie. Ubzdurałam sobie, że ucieszysz się na mój widok, a tymczasem nie chciałeś żebym dowiedziała się co się z tobą dzieje.
- Skąd taki pomysł?- spytałem oburzony.
- Gdy był wczoraj u ciebie lekarz zastrzegłeś, że nie chcesz aby cokolwiek mówił niejakiej Kate. Ostatecznie i tak wszystkiego się dowiedziałam, bo Louis wypalił, że jestem twoją siostrą.
- Podałaś się za Gemmę?
- To nie był mój pomysł- zaznaczyła- Niemniej jednak to nie jest teraz ważne. Wolę żebyś mi wyjaśnił czemu to zrobiłeś. Czemu chciałeś zataić przede mną prawdę?
Spoliczkowałem się w duchu kilka razy. Dopiero teraz przypominałem sobie wydarzenia z dzisiejszego ranka. Choć wszystko było zamazane, a większość stanowiła tylko urywki, to akurat pamiętałem doskonale. Nie chciałem się narzucać skoro nie miała czasu wysłać chociażby głupiego smsa życząc nam w ten sposób powodzenia podczas trasy. Gdybym wiedział, że Kate jest już drodze, w życiu bym o coś takiego nie poprosił, ale to zrobiłem. Jak miałem się teraz z tego wykręcić?
- Po tym jak nie dawałaś znaku życia, stwierdziłem że nic cię już nie obchodzę. Pogodziłem się z tym i nie chciałem ci zawracać głowy swoją osobą. Na wypadek jednak gdybyś jakimś cudem się o tym dowiedziała, nie chciałem abyś znała żadnych konkretów. Niczemu by to nie służyło.
- Czyli to moja wina?- wskazała na siebie palcem, biorąc odpowiedzialność za moje nie do końca świadome czyny.
- Oczywiście, że nie! Ja też nie jestem w tym wypadku świętym.
- Zaczynam się gubić- przyznała, opadając ciężko na łóżko. Zakryła twarz dłońmi i westchnęła głęboko.
- Nie tylko ty- chciałem ją pocieszyć lecz sam wiedziałem, że lepiej by było gdyby chociaż jedno z nas rozumiało co się dzieje między nami. Zabrałem jej ręce, ujmując je w swoje i kładąc się obok niej.
- Tęskniłem- mruknąłem jej do ucha, całując jego płatek- Nawet nie wiesz jak bardzo. 
- Skoro tak, to czemu się kłócimy?- popatrzyła na mnie smutno- Przyjechałam tu po to żeby cię wesprzeć, a nie dobić. Za to drugie miałam się wziąć dopiero jak poczujesz się lepiej.
- Pocieszające...- zaśmiałem się pod nosem.
- Nie może być tak, że tylko twoi koledzy z zespołu dostają reprymendę za bezmyślne zachowanie. Musi być jakaś sprawiedliwość na tym świecie, więc ciebie też to nie ominie.
- Już nie mogę się doczekać. Lubię patrzeć jak się złościsz. Jesteś wtedy tak niebezpiecznie seksowna.
Kate wywróciła oczami, a następnie chciała się podnieść, ale jej na to nie pozwoliłem. Przytrzymałem ją, przyciągając bliżej siebie. Na szczęście nie stawiała oporu, co było dla mnie wielkim ułatwieniem.
- Gdzie się wybierasz? Dopiero co wyznałem ci, że umierałem z tęsknoty, a ty że się o mnie martwiłaś. Moim zdaniem powinnaś dobrze sprawdzić czy aby na pewno wszystko ze mną w porządku.
- Pochorowałeś się, bo długo się nie widzieliśmy?- uniosła do góry brew pokazując swoje zaskoczenie.
- Zdecydowanie to jest jeden z głównych powodów.
- Ale widzę, że jedna kłótnia postawiła cię na nogi, więc mogę już sobie iść- odparła zadowolona.
- Nie ma mowy!- zacieśniłem uścisk wokół jej talii- Musimy nadrobić te stracone dwa tygodnie.
- Chyba sobie żartujesz!
- Ani trochę- zapewniłem poważnym tonem.
- Przykro mi, ale to wszystko co ubzdurałeś sobie w swojej małej główce nie wchodzi w grę- oznajmiła.
- Niby czemu?
- Bo od kilku godzin jestem twoją siostrą, a kazirodztwo mnie nie interesuje- puściła do mnie oczko, zaciskając mocno usta i ukrywając rozbawienie, wywołane moją niezadowoloną miną- Wszelkie skargi i zażalenie kieruj do Louisa. To był jego pomysł.
- Zabije go!- warknąłem sam do siebie. Gdzie ten frajer się podział?!
- Na szczęście znalazłam już sobie pocieszenie.
- Jak to?!- otworzyłem szeroko oczy. O czym ona mówi?!
- Twój lekarz wydawał się być zainteresowany bliższym poznaniem mojej osoby. Tak na marginesie to niesprawiedliwe, że mój doktor podchodził pod sześćdziesiątkę i był tak łysy, że mogłam się przejrzeć w jego wypolerowanej czaszce. 
- Nie spotkasz się z nim- odparłem, tonem nieznoszącym sprzeciwu.
- Dał mi swój numer- wyjęła kartkę z kieszeni marynarki i przystawiła mi ją pod nos- Szkoda żeby się zmarnował.
Wyrwałem mały kartonik z jej ręki i zgniotłem zaciskając pięść. Kate próbowała odebrać zniszczoną wizytówkę, sięgając po nią ponad moim ciałem, ale jej się to nie udało. Wrzuciłem papier za łóżko, a ją przycisnąłem do swojej klatki piersiowej.
- Ej! Miałam mieć dzisiaj randkę!- klepnęła mnie obrażona.
- Możesz na nią iść tylko i wyłącznie ze mną.
- Kto tak powiedział?
- Ja- wzruszyłem ramionami, jakby to było coś oczywistego.
- Przykro mi, ale nie zadaję się z takimi słabeuszami. Ledwo jesteś w stanie leżeć ze mną na łóżku, nie wspominając już o wyjściu na zewnątrz, czego ci z resztą nie wolno- wątpiła w moje możliwości, ale dla niej byłem gotowy zebrać w sobie wszystkie siły na ten jeden wieczór, choćbym miał później umierać przez kolejny tydzień.
- Kate, Kate, Kate...- pokręciłem z politowaniem głową zmieniając naszą pozycję tak, że teraz to ja byłem nad nią- Oboje dobrze wiemy, że z nim nie będziesz się tak dobrze bawić jak ze mną. Poza tym nie musimy nigdzie iść żeby miło spędzić czas. Uwierz mi, że łóżko do którego zostałem przykuty może być równie dobrym miejscem na kolejną randkę, jeśli spędza się ją w odpowiednim towarzystwie. Tyle rzeczy może się wydarzyć...- dodałem, rozmyślając co mogłoby się stać, przez co znów zaczęło mi się robić gorąco. Tym razem nie była to wina gorączki, a scen, które zawładnęły moimi myślami z dziewczyną, która leżała pode mną w roli głównej.
- Widzę, że już ci lepiej. Wrócił arogancki i zbyt pewny siebie w odniesieniu do kobiet Harry Styles- skwitowała- Byłeś zdecydowanie atrakcyjniejszy kiedy nic nie mówiłeś, pogrążony we śnie.
- Zawsze możesz znaleźć inny sposób żeby mnie uciszyć- poruszyłem wymownie brwiami, a Kate słysząc desperację w moim głosie, która nawet mnie przeraziła, zaczęła się śmiać. Wsłuchując się w ten piękny dźwięk i obserwując szeroki uśmiech na jej twarzy, który rzadko tam gościł, postanowiłem poczekać z wdrażaniem w życie moich planów, które pomimo wszelkich starań nie opuszczały mnie ani na chwilę naszej rozłąki.

       Determinacja Stylesa spowodowana chęcią bycia sam na sam z Kate, była tak duża, że gdybym wczoraj na własne oczy nie widział jak jedną nogą jest już na tamtym świecie to w życiu bym nie przypuszczał, że boli go chociaż mały palec u nogi. Miałem wielką ochotę zostać i podsłuchać o czym rozmawiają, ale gdyby któreś z nich się dowiedziało, to przejąłbym rolę przyjaciela jako zespołowego chorowitka. Wiedziałem, że nie uda mi się namówić Liama na żadne wyjście, ale musiałem gdzieś przeczekać czas, w którym mieliśmy zwiedzać nowe dla nas miasto. Równie dobrze mogliśmy pooglądać zdjęcia znalezione w wyszukiwarce Google, dlatego udałem się do jego pokoju, który zamieszkiwał wraz z Zaynem i Niallem. 
- Mógłbyś się nauczyć pukać- zwrócił mi uwagę Payne, gdy bez niczyjej zgody przekroczyłem próg ich pokoju. 
- Widziałem już wszystko. Nie jesteście w stanie mnie niczym zaskoczyć- uśmiechnąłem się figlarnie- Co robisz?
- Piszę z Danielle- odpowiedział na moje pytanie, wpatrując się w ekran swojego telefonu. Rodzice go zabiją za rachunki, dopóki jeszcze za nie płacą.
- Gdzie Nialler?- rozejrzałem się dookoła, szukając blond przyjaciela, którego nie widziałem od rana.
- To powinno być pytanie retoryczne- podjął się udzielenia mi informacji na temat miejsca pobytu kumpla Malik. Dopiero po chwili wpatrywania się w niego wyczekująco postanowił być bardziej precyzyjnym- Siedzi u Gaby. Albo leży. Nie wiem co tam robią.
- Ale się chłopak wkopał...- pokręciłem z niedowierzaniem głową. Niby wiedziałem, że gdy postanowi obdarzyć kogoś jakimś pozytywnym uczuciem to w ogień by za nim skoczył, ale tego się nie spodziewałem. Czekałem aż któregoś dnia wejdzie do mojego pokoju i wciśnie mi w rękę zaproszenie na ślub oznajmiając, że oświadczył się swojej dziewczynie.
- Cieszmy się, że jest normalna, a nie jak większość lasek, które ostatnio się nim interesowały. Spotykanie się z Gabą wychodzi mu zdecydowanie na dobre- przedstawił swoją opinię na temat jego wybranki Mulat.
- A od kiedy to z ciebie taki specjalista od związków, co?- spytałem zaskoczony.
- Odkąd jest w stałym związku- wtrącił się Liam, uśmiechając się głupkowato. 
- Co?!- otworzyłem szeroko oczy, nie wierząc w to co usłyszałem- Zayn Malik ma dziewczynę i ja nic o tym nie wiem?! 
- Ale ty jesteś głupi Payne...- rzucił w niego poduszką przyjaciel, który deklarował chęć pozostanie singlem tak długo jak jest to tylko możliwe.
- Chcę wiedzieć więcej!- przeskoczyłem na kanapę obok kumpla, który zdradził mi największy sekret świata.
- Od walentynek pisze ciągle z jakąś Chloe. Jak na niego to bardzo dużo, więc myślę iż można to uznać za coś poważnego.
- Naprawdę?- zwróciłem się bezpośrednio do Zayna- Jaka jest?
- A co ci do tego?- spytał niby unikając odpowiedzi. Nie ze mną te numery stary. Dobrze wiem, że chcesz się pochwalić kogo poderwałeś.
- No dawaj!
- Skoro już musisz wiedzieć...- zaczął od niechcenia co było niezłym przekrętem- Jest zajebista, seksowna i niczego jej nie brakuje.
- Damska wersja ciebie- dogryzał mu dalej Li, który miał z tego niezły ubaw.
- Śmiej się, śmiej- pogroził mu palcem- Chciałbyś mieć chociaż w połowie tak udane życie erotyczne jak ja.
- Widziałeś się z nią tylko raz i zapewne połowy nie pamiętasz- przypomniał mu jak marnie prezentował się po powrocie do domu. Wyglądał jakby dorwało go tornado, w brudnych ciuchach i potarganych włosach.
- Raz a porządnie- skwitował- Poza tym gdy wrócimy do Londynu znów się mamy spotkać i wtedy długo mnie nie zobaczycie.
- Wyślemy za tobą list gończy- zapewniłem, go o naszej trosce, klepiąc go po ramieniu- Nie mogę uwierzyć, że się zakochałeś.
- Co zrobiłem?!- popatrzył na mnie z przerażeniem- Nie, nie, nie. Takie wybryki to pozostawiam wam panowie. Ja mam zamiar dobrze się bawić i to tyle w tym temacie.
- Do czasu...- szepnąłem sam do siebie, posyłają Liamowi porozumiewawcze spojrzenie, który w pełni się ze mną zgadzał.
 Chłopaki powrócili do zaciętego korespondowania ze swoimi dziewczynami, dlatego ja też postanowiłem zrobić to samo i napisać do Eleanor. Nim zdążyłem wystukać zwięzłą i zrozumiałą treść wiadomości do pokoju weszła Gaba, a po jej minie widziałem, że coś ją gnębi. O dziwo nie było przy niej Nialla, co było dość niespotykanym zjawiskiem, zwłaszcza jeśli znajdowali się w tym samym budynku.
- Cześć chłopaki- przywitała się z nami, po czym zwróciła się wyłącznie do mnie- Louis, moglibyśmy porozmawiać?
- Jasne- zgodziłem się i razem wyszliśmy na korytarz- Coś się stało? Gdzie jest Horan?
- Usnął u mnie w pokoju, ale to akurat dobrze się składa. Chciałam cię o coś zapytać.
- Wal śmiało- uśmiechnąłem się, chcąc dodać jej nieco odwagi, ponieważ wyglądała na niepewną czy dobrze robi. Sądziłem, że przyszła się o coś poradzić albo że przynajmniej będzie to miało związek z jej chłopakiem, ale się myliłem.
- Mógłbyś mi powiedzieć czy w umowie, którą ostatnio zawarliście z Kate jest coś na temat tego, że jest ona odpowiedzialna za wszystko co się z wami dzieje?
- Mogłabyś sprecyzować swoje pytanie? Chyba nie za bardzo rozumiem co masz na myśli.
- Chodzi mi o to czy na przykład jej obowiązkiem jest opieka nad wami- sprostowała, ale dalej nie bylem pewien czy wiem o co jej chodzi.
- To zależy- odparłem- Miała ona dbać o to żebyśmy poprawili swoje wokale i takie tam dopóki Helene nie wróci. Jeśli o taką opiekę ci chodzi, to tak. Jest to jej obowiązkiem.
- A przyjazd tutaj tylko i wyłącznie dlatego, że jeden z was się rozchorował?- drążyła dalej temat, a ja nie mogłem dojść czemu ją to tak interesuje.
- Nie znam się za bardzo na tym. Liam jest bardziej zorientowany w tym wszystkim co podpisywaliśmy, ale nie sądzę, żeby był tam taki zapis- odpowiedziałem, próbując sobie przypomnieć co tak właściwie zawierały punkty nowego kontraktu między nami a tekściarką- Mogę wiedzieć czemu o to pytasz?
- Chciałam wyciągnąć od Kate dlaczego chciała tu tak szybko przyjechać, ale pomimo tego, iż się przyznała, że martwiła się o Harry'ego, powiedziała, że głównym powodem jest podpisana między wami umowa- wyjaśniła, a ja oparłem się o ścianę z wrażenia. Nie wiem co jest bardziej zaskakującym newsem. To, że Zayn ma telefoniczną dziewczynę, czy nasza kompozytorka ogłaszająca swoją troskę w stosunku do Stylesa. Co się dzieje z tymi ludźmi? Ktoś ich zaczarował czy co?
- Chwila, chwila...- uniosłem do góry dłonie, nim dowiem się o czymś co kompletnie zwali mnie z nóg- Czy ty właśnie powiedziałaś, że twoja przyjaciółka zjawiła się tu tylko i wyłącznie ze względu na Hazzę?
- Skoro wasza umowa jej do tego nie obliguje, to tak- potwierdziła, to w co nie mogłem do końca uwierzyć.
- Wow... To jest dopiero nowina- odparłem zszokowany- Wiedziałem, że ich stosunki się trochę poprawiły, ale żeby aż tak?
-Wydaje mi się, że jest lepiej niż pozwalają nam zobaczyć.
- To znaczy?
- Nie sądzisz, że coś jest między nimi?- popatrzyła na mnie, oburzona że nie zauważyłem czegoś co jest dla niej oczywiste. Tylko co to takiego?
- Coś na pewno, ale nie koniecznie musi to być coś pozytywnego. Niby wczoraj mu powiedziała, że wróci czy coś takiego, ale nie wiadomo na ile majaczył. 
- Oj, proszę cię!- machnęła na mnie ręką- Kate nie całuje byle kogo i nie zaprasza na podwójną randkę ze swoim byłym chłopakiem.
- Że co?!- krzyknąłem, a Gaba otworzyła szeroko usta, ale szybko zakryła je ręką- Jak to kurwa całuje?
- Chyba już sobie pójdę...- dziewczyna uśmiechnęła się krzywo, po czym rzuciła się biegiem na drugi koniec korytarza. Na szczęście udało mi się ją dogonić zanim dotarła do swojego pokoju, gdzie obroniłby ją przede mną Niall.
- O nie! Masz mi powiedzieć wszystko co wiesz!
- Ale ja nic nie wiem!- zarzekała się.
- Nawet nie próbuj wciskać mi tu teraz takiego kitu.
- Czemu ja muszę mieć taki długi język?- spytała samą siebie, chowając twarz w dłoniach.
- Więc?- ponaglałem ją do wyjawienia mi całej prawdy, a przynajmniej tego o czym wiedziała.
- Najpierw musisz mi obiecać, że nikomu nie powiesz- zastrzegła, przedstawiając warunki, które musiałem spełnić aby posiąść te jakże znaczące informacje.
- Obiecujesz?
- Obiecuję- położyłem rękę na sercu- Mów co wiesz.
- Kate i Harry całowali się na jego urodzinach. To znaczy ona go pocałowała za pierwszym razem, a za drugim to już nie wiem z czyjej inicjatywy to wyszło.
- Co takiego?- oczy wyszły mi z orbit. Dwa razy? DWA RAZY?!
- To co słyszałeś. Jeśli chodzi o randkę to Kasia zaprosiła go na kolację do Tomka w walentynki. Trochę to była moja zasługa, bo sama ją w to wrobiłam gdy spotkałyśmy Caroline, ale to nie ja się go spytałam czy z nią pójdzie.
- A mi powiedział, że wychodzi z Edem...- nie wierzyłem w to jaki byłem głupi. Jak mogłem się nie zorientować?
- Może był z nim gdzieś wcześniej tego samego dnia...- Gaba gdybała na głos, ale wiedziałem swoje. Styles mnie okłamał. Mnie.
- To jest nieprawdopodobne!- wyrzuciłem ręce w górę, po czym pociągnąłem mocno za włosy zdenerwowany- Czemu to przede mną ukrywał? Przecież jestem jego najlepszym kumplem! Zabiję gnojka!- skierowałem się do pokoju mojego byłego przyjaciela, ale zostałem zatrzymany przez rękę Gaby, która zacisnęła się na mojej koszulce.
- Nie możesz do niego pójść! Obiecałeś, że nikomu nie powiesz- przypomniała mi, ale w tym momencie dotrzymanie danego jej słowa nie miało dla mnie żadnego znaczenia.
- Przecież on i tak o tym wszystkim wie. Tylko ze mnie robiono idiotę.
- Nie wiesz dlaczego tak postąpił. Pewnie chciał podzielić się z tobą tym wszystkim, ale nie mógł.
- Niby czemu? Ktoś mu zakleił usta?- zaśmiałem się, ale brunetce wcale nie było do śmiechu.
- Dokładnie- przyznała, choć nie tego oczekiwałem- Założę się, że Kate nie pozwoliła mu o tym mówić. Wiesz jaka ona jest. Żyje według swoich zasad i przestrzega ich jak dekalogu. Co by było gdyby ktoś się dowiedział, że złamała jedną z najważniejszych reguł i zbliżyła się do swojego podopiecznego?- zadała mi pytanie, na które nie znałem odpowiedzi dlatego wzruszyłem ramionami- Stryczek. Poza tym może Styles nie chciał zapeszać i bał się, że gdy ona odkryje, że wiesz odsunie się od niego i zepsuje to co udało mu się do tej pory osiągnąć? Przyczyn może być wiele, ale skoro nie jesteśmy pewni, która z nich jest tą właściwą lepiej żebyśmy pozostali w ukryciu z naszą wiedzą.
Po krótkiej analizie argumentów przedstawionych przez Gabrysię musiałem przyznać jej rację, choć serce dalej mnie bolało. Ja nie mógłbym przemilczeć przed nim czegoś takiego, ale z drugiej strony nie byłem w takiej sytuacji jak on. Bez żadnych obaw dzieliłem się z nim moimi przeżyciami związanymi z El, bez ryzyka, że gdy ta się o tym dowie zerwie ze mną wszelkie kontakty. Też się musiał zadurzyć w tak popieprzonej dziewczynie, która akurat z nami pracuje. Nie mógł poderwać jakiejś modelki?
- Skoro ty wiesz to Niall też, prawda?- spytałem ze smutkiem, że jestem jedynym, który nie miał o niczym pojęcia.
- Nie. Nie powiedziałam mu. Dzielę się z nim wszystkim, ale Kasia to moja przyjaciółka. Nie mogłabym jej tego zrobić. Choć gdy się dowie, że wygadałam się przed tobą to i tak mnie znienawidzi.
- Możesz być spokojna. To będzie nasza tajemnica- zapewniłem ją- Zachowam tą informację dla siebie.
- Dzięki Louis- uśmiechnęła się do mnie pocieszająco, widząc moją smutną minę- Harry'ego na pewno aż skręca żeby ci powiedzieć, ale sam rozumiesz...
- Jasne- westchnąłem- Nie chcę być przyczyną, przez którą spieprzy wszystko z dziewczyną, na której mu zależy.
- Tak powiedział?
- Nie musi tego  mówić głośno. To akurat widać gołym okiem- stwierdziłem, przypominając sobie jego zadowoloną minę, gdy opowiadał mi o swoim śnie, który okazał się być prawdą.
- Musimy coś zrobić!- wypaliła nagle brunetka.
- Niby co?
- Trzeba mu jakoś pomóc albo będzie się za nią uganiał do końca życia albo i dłużej- odparła drapiąc się po brodzie i obmyślając swój nikczemny plan.
- Nie wiem czy to jest dobry pomysł- wątpiłem w jej entuzjazm- Poza tym Savan zabronił mi ich swatać. 
- A od kiedy to słuchasz się tego co ci mówią?- spytała z nikczemnym uśmieszkiem.
- Zabiją nas- wspomniałem co nas czeka jeśli się zdecydujemy na podjęcie jakiś kroków.
- Wyprawimy podwójny pogrzeb. Będzie taniej- puściła do mnie oczko i podzieliła się swoim pomysłem, który jako pierwszy wpadł jej do głowy. Chcąc nie chcąc musiałem przyznać- to mogło się udać.

       Dzisiejszy dzień minął w miarę spokojnie, oczywiście po tym jak moja siostra postanowiła rozmówić się z chłopakami. Z tego co mi mówili lekko nie było, ale wyszli z tego cało i to się liczyło. Niestety nie spędziliśmy dzisiaj ze sobą za dużo czasu. Zaraz po tym jak udało mi się wygonić tego lekarza, który gdy ją zobaczył najwidoczniej zapomniał po co go wezwaliśmy, a na pewno nie było to zabieganie o względy kogokolwiek, a już na pewno nie Kasi, dziewczyna postanowiła siedzieć przy boku Harry'ego dopóki się nie obudzi. Tym oto sposobem skończyłem na wspólnym obiedzie z Paulem i kilkoma innymi osobami z obsługi technicznej.
Po przejrzeniu kilku stron w internecie i spisaniu najnowszych pomysłów na piosenki, które wpadły mi w ciągu dnia do głowy, postanowiłem położyć się spać gdyż od rana czekała nas ciężka harówka w przygotowaniach do kolejnego show. Już miałem zamknąć się w łazience gdy usłyszałem jak ktoś cicho puka do drzwi. Otworzyłem je, a za nimi zobaczyłem Kasię, która opierała się o ścianę na korytarzu.
- Cześć siostra. Wejdź- wpuściłem ją do środka i pokierowałem do sypialni. Od razu wskoczyła na wielkie łóżko i przytuliła się do białej pościeli- Widzę, że wcale nie przyszłaś spędzić trochę czasu z bratem.
- Staram się łączyć dwie przyjemności naraz- odpowiedziała, uśmiechając się do mnie- Idziesz już spać? 
- Niedługo miałem zamiar to zrobić.
- Mogę zostać u ciebie na noc?- poprosiła, robiąc maślane oczka.
- Pewnie, ale będziesz musiała rano uważać żebyś na nikogo nie wpadła- ostrzegłem ją o konsekwencjach, z których i tak pewnie zdawała sobie sprawę.
- Wiem, ale tym się nie martwię. Umiem się wymykać niespostrzeżenie- ziewnęła i jeszcze mocniej wtuliła się w jedną z poduszek- Poza tym nie chcę żeby ktoś doniósł Anie, że jakaś nieznana dziewczyna spędziła całą noc w pokoju z jej narzeczonym. To by się dopiero porobiło.
- Najpierw by mnie pogrzebała żywcem, a potem dopiero spytała kto to był- stwierdziłem, bardziej niż prawdopodobny przebieg zdarzeń w razie zaistnienia takiej sytuacji. W końca moja narzeczona sama tak właśnie opisała moją karę jaką zafundowałaby mi za zdradę. 
- Też mi strata...- prychnęła pod nosem, drocząc się ze mną.
- Może i bym ci się odgryzł, ale jestem zbyt zmęczony- odparłem kładąc się obok niej.
- Ja też nie mam już na nic siły. Niby się zdrzemnęłam na fotelu, ale nie było to nic przyjemnego. Następnym razem wybiorę podłogę- oznajmiła.
- Jak się czuje Styles?- spytałem, ponieważ domyślałem się, że cały czas była u niego, i że musiał się obudzić skoro tu przyszła.
- Lepiej. Jego ego wróciło do swojej przerośniętej postaci, więc niedługo znów zacznie mnie wkurzać- poinformowała mnie o jego aktualnym stanie. Skoro tak się sprawy mają to jest nadzieja, że da radę wystąpić na jutrzejszym koncercie.
- To świetnie!
- Świetnie, że mu lepiej, czy że mnie zaczyna denerwować?
- Obie wiadomości świadczą o tym, że wyjdzie jutro na scenę, więc chyba i to i to.
- Dzięki za wsparcie braciszku- burknęła oburzona- Na nikim nie można polegać tak jak na przyszywanej rodzinie. 
- Daj spokój. Obojgu nam zależy żeby szybko wyzdrowiał.
- Liczyłam, że przejdzie jakieś wielką przemianę dzięki tej chorobie i się zmieni, ale wciąż pozostaje mi tylko nadzieja, że jeszcze kiedyś to nastąpi.
- Nie jest aż taki zły- stanąłem w jego obronie, a Kate o dziwo przyznała mi rację.
- Prawda. Zawsze mógłby być takim dupkiem jak Kyle. Albo Logan.
- Logan?- powtórzyłem, nie będąc pewny czy dobrze zrozumiałem- Ten nowy chłopak Alexa?
- Były chłopak- poprawiła mnie- Zerwali dwa tygodnie temu. Dokładnie w dniu, w którym wyjechaliście w trasę.
- Naprawdę?!- nie mogłem uwierzyć w to słyszałem. Miałem nadzieję, że to jakiś głupi żart, ale niestety nic na to nie wskazywało- Przecież byli taką ładną parą.
- Byli, ale już nie są- wzruszyła bezradnie ramionami- Obiecałam sobie, że jak tylko spotkam tą zdradziecką świnię na ulicy to urwę mu łeb.
- Nie rób tego- poprosiłem- Zostaw to mnie. Tobie nie do twarzy w pomarańczowym. 
- Odwiedzę cię w więzieniu z Aną- obiecała nie opuszczać mnie nawet gdy zamkną mnie za kratkami- Upiekę ci twoje ulubione ciasto.
- Gdybym wiedział, że dostanę je pod takim warunkiem już dawno bym coś ukradł.
- Kradzież, a zabójstwo w dobrej wierze to dwie różne rzeczy- zaznaczyła- Za to drugie należałaby ci się nagroda. 
- Biedny Alex...- westchnąłem ciężko- Taki dobry chłopak, a trafia na samych sukinsynów.
- Szkoda mi go- wyraziła podobne zdanie- Sądziłam, że stworzą naprawdę udany związek. Pasowali do siebie idealnie.
- Może w tym właśnie był problem- gdybałem głośno wypowiadając to co mi ślina na język przyniosła.
- To znaczy?- siostra uniosła się na łokciu, opierając głowę na dłoni. Z ciekawością bijąca z jej oczu, czekała aż bardziej rozwinę swoją myśl, gdy tak właściwie była to jedna z powszechniejszych teorii krążących na świecie.
- Może byli zbyt podobni. Wiesz, wiele się mówi o tym, że to przeciwieństwa się przyciągają i takie tam...
- A jak jest z tobą i Aną?- spytała, chcąc bardziej zgłębić ten temat.
- A jak ci się wydaje? Moim zdaniem jesteśmy kompletnie innymi osobowościami. Ona lubi nauki ścisłe, a ja sztukę. Ja wolę ostre jedzenie, ona go nienawidzi. Sam fakt, że gdy wprowadzaliśmy się do naszego nowego domu trzy razy przemalowywaliśmy salon, ponieważ nie mogliśmy się dogadać co do koloru ścian- zacząłem wymieniać rzeczy, które nas różnią i sam się zdziwiłem, że jest ich aż tyle.
- Więc jak to jest, że pomimo tego iż jesteście zupełnie inni bierzecie ślub?- spytała, nie rozumiejąc mechanizmu jak to wszystko działa.
- Miłość- odpowiedziałem krótko, ale najlepiej jak tylko było można- Czasami jest tak, że się pokłócimy i potrafimy nie odzywać się do siebie przez kilka dni, ale dzięki miłości znajdujemy sposób aby dojść do porozumienia. Oboje wiemy, że nie jesteśmy idealni, ale spotkało nas największe szczęście jakie może spotkać człowieka.
- Czyli?
- Znaleźliśmy osobę, która pokochała nas ze względu na nas samy, a raczej pomimo nas samych.
Kate usiadła na łóżku, podciągając kolana i opierając na nich brodę. Długo zajęło jej przetwarzanie tego co starałem się jej w łatwy sposób przekazać i ostatecznie wyciągnęła nienajgorsze wnioski.
- Wychodzi na to, że nawet jeśli ludzie pochodzą z kompletnie innych planet, to gdy będą kochać się wzajemnie i tak im się uda.
- Mniej więcej- przytaknąłem, na co zmarszczyła brwi.
- To mniej czy więcej?
- Czasami zajmuje im to dużo czasu żeby dowiedzieć się jak poradzić sobie z wszelkimi przeciwnościami, a niekiedy zdarza się tak, że po długim okresie prób i błędów, zdają sobie sprawę, że to co ich łączy to nie miłość, a na przykład zauroczenie czy pożądanie. Ważne jednak żeby nie bać się znaleźć odpowiedzi na pytanie "czy to jest miłość?" nawet jeśli będzie ona negatywna.
- To jest zbyt skomplikowane, czasochłonne i mało konkretne- stwierdziła, kładąc się z powrotem obok mnie- O wiele łatwiej byłoby gdyby ktoś wymyślił formularz, w którym zaznaczałoby się tylko czy jakieś zjawisko zachodzi w twoim związku czy nie, zliczasz punkty i na podstawie tego wiesz czy kochasz czy nie. Nie każdy chce się wystawiać na taką próbę.
- Oczywiście, ale jeśli sama nie potkniesz się kilka razy nie będziesz umiała rozróżnić miłości od zauroczenia. Czasami to boli, ale cel uświęca środki.
- Może to dlatego nie wyszło mi z Tomkiem- wciągnęła do naszej rozmowy swojego byłego chłopaka- Może byliśmy do siebie zbyt podobni.
- Być może- wzruszyłem ramionami, nie znając odpowiedzi na to konkretne pytanie.
- Wiesz Savan, nie wiem czemu od razu do ciebie nie przyszłam z tym pytaniem- przyznała- Rozmawiałam z kilkoma osobami i nikt nie umiał mi tego wytłumaczyć w taki sposób jak ty. Nie wiem czemu sądziłam, że Ed jest odpowiednią do tego osobą. To, że umie napisać piosenki o miłości nie znaczy, że wie co to znaczy. Sama potrafię stworzyć coś takiego, a tak naprawdę nie mam na ten temat zielonego pojęcia. Przynajmniej jeśli chodzi strikte o relacje damsko-męskie.
- Starszy bart, z narzeczoną pod ręką czasami się przydaje- odparłem, czochrając ją po włosach, za co mi się oberwało- Tak notabene nie zapominaj, że obiecałaś napisać piosenkę na mój ślub.
- Wiem, wiem...- westchnęła- Już mam kilka w zanadrzu, ale po tej rozmowie dochodzę do wniosku, że są beznadziejne i muszę zacząć od początku.
- Na pewno nie są aż tak złe- nie zgodziłem się z jej opinią na temat jej dzieła. Nie pamiętam kiedy ostatnio nie spodobało mi się coś co wyszło spod jej pióra i strun- Jak ci na nich nie zależy zawsze możesz sprzedać je Laurze. 
- Laurze?- popatrzyła na mnie zdziwiona- Czemu akurat jej?
- Dzwoniła dzisiaj do mnie i pytała czy jesteś pewna, że nie chcesz z nią współpracować- poinformowałem ją o telefonie, który odebrałem podczas lanchu.
- I co jej powiedziałeś?
- Że powinna porozmawiać z tobą, gdyż teraz sama decydujesz z kim pracujesz.
- Czy ona może mi dać w końcu spokój?- jęknęła, zakrywając twarz poduszką- Dlaczego niektórzy nie rozumieją, że nie to znaczy nie?
- Na to pytanie akurat nie znam odpowiedzi- uśmiechnąłem się do niej ciepło i cmoknąłem w policzek.
- Idę pod prysznic mała. Jak chcesz to możesz wziąć sobie którąś z moich koszulek do spania. Są na dnie walizki- wskazałem na czarną tobę, która leżała pod oknem.
- Ok. A ty faktycznie idź się umyj, bo nie wiem co dzisiaj robiłeś, ale musiałeś się bardzo przy tym zmęczyć- zatkała palcami nos, a ja wywróciłem oczami.
- Nie marudź, bo pójdziesz do siebie!- rzuciłem przez ramię, znikając za drzwiami łazienki.



~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Następny rozdział dopiero po 09.06. Wybaczcie, ale sesja nadeszła :(

61 komentarzy:

  1. Genialny rozdział :D
    Uwielbiam to opowiadanie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny, cudny, idealny rozdział <33 Życzę weny Czekam na nexta :3 Ps: Zapraszam do mnie: nadzieja-jestzawsze.blogspot.com przypadek-niesadze.blogspot.com Miłego wieczoru i powodzenia na sesji ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło ;) Mam nadzieję, że zdam...
      Xx.

      Usuń
  3. Zdecydowanie brakuje scen z Kate i Harrym :( ale poza tym czyta sie fajne jak zawsze ; )))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dajmy Harry'emu jeszcze odpocząć po chorobie ;)
      Xx.

      Usuń
  4. Słusznie zauważone, że sesja się zbliża :( U mnie co prawda trochę później niż u Ciebie, ale już czuję jej śmierdzący oddech na karku. Pozostaje mi tylko życzyć Ci powodzenia i samych piąteczek (no może nie samych, bo to strasznie ciężko, ale chociaż żeby wszystko do przodu ;p)

    Już się nie mogę doczekać aż ukażesz nam ten szatański plan Gaby jakby tu pomóc naszemu biednemu Harry'emu, a jeszcze jak będzie go realizowała w porozumieniu z Lou, to mogę się tylko domyślać, że to będzie iście epickie :)

    Jak to jest, że Savan jest takim specjalistą od miłości czy uczuć w ogóle i ma narzeczoną, a ja będąca chodzącą encyklopedią doradztwa jak postępować z płcią przeciwną jestem forever alone? Czuję się oszukana...

    Rozdział jak zawsze cudowny i z niecierpliwością oczekuję kontynuacji, jednak najpierw zdaj wszystko w spokoju :)

    Lots of love <3
    Xx.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież podobno nie masz żadnych egzaminów... Muszą być same 5! Potrzebuję kasy ze stypendium!
      Iście epickie zwycięstwo, albo iście epicka katastrofa.
      Może wiesz za dużo? ;) Poza tym jakie "forever alone"? Mam się obrazić?

      Love! <3
      Xx.

      Usuń
    2. Może i egzaminów nie mam, ale zaliczenia same się nie zdobędą niestety... A stypendium to wszyscy potrzebują ;p
      Nie ważne czy sukces czy porażka, grunt żeby były iście epickie :)
      Już słyszałam tą teorię, że jestem zbyt mądra żeby być atrakcyjna, więc może coś w tym jest... Nie obrażaj się ;)
      Xx.

      Usuń
  5. Super :-) i powodzenia na sesji. Pozdrawiam Kat

    OdpowiedzUsuń
  6. Czułam w kościach że bd dzisiaj kolejny rozdział :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale te Twoje kości mają zdolności ;p
      Xx.

      Usuń
    2. człowiek nie czuję jak mu się rymuje! :D

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. Wiedziałam, wiedzialam, WIEDZIALAM !!!
      Kilka rozdziałów temu mówiłam, że oni się dowiedzą o wszystkim. A Kate i Harry będą myśleć że sa tacy cwani i wszystko mają pod kontrolą i w tajemnicy :D
      hue hue hue :)

      Usuń
    2. Hahaha! ;D Najbardziej zabawny komentarz od jakiegoś czasu i nawet nie wiem czemu się śmieję ;p
      Xx.

      Usuń
    3. To przez hue hue hue :)
      Jest mi przykro, bo komentarz miał być mądry, a tu wzbudza szyderczy śmiech...
      :D

      Usuń
  8. Cudo <3 nie mogę się doczekać podstępu Gaby ....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Plan jest, trzeba go tylko zrealizować :)
      Xx.

      Usuń
  9. Jestem tak zmeczona po dzisiejszych zajęciach, że nie wiem jak dam radę napisać tu coś sensownego, ale postaram się.
    Skupmy się na początku na tej akcji bardzo-chorego-Harrego. Aj chłopaku, wystarczyło pojawienie się Kate, a ty już zaczynasz zachowywać się jak zwykle :)
    Bidulek z tego Louisa, że od Gaby dowiedział się o podbojach Stylesa, ale myślę, że wybaczy i zrozumie, a nawet pomoże w ich swataniu xD
    Eh... Czy tylko ja mam jakieś sprzeczne uczucia do tej całej Chloe? ;-; masakra, ta dziewczyna cos knuje.
    No i jeszcze czysto siostrzano-braterska milość na końcu i wszystko jest na swoim miejscu... Baaaardzo mi się ten rozdział podobał ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po co komu leki jak jedna osoba może nas wyleczyć? ;)
      Może mu się jeszcze odpłaci jakąś tajemnicą.
      Chloe- człowiek zagadka.
      Xx.

      Usuń
  10. Cudowny rozdział a Harremu wystarczyło tylko żeby Kate przyjechała a ten już ozdrowial haha :-) powodzenia na sesji :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta to ma wiele zdolności ;p Nie dziękuję :)
      Xx.

      Usuń
  11. Kochana.!
    Po pierwsze, POWADZENIA na Sesji ;) Trzymam kciuki :*
    Po drugie rozdział wyśmienity, <3 Mniaaaaam <3 haha Ciekawe co wykombinuje Gaba z Louis'em :D Nie mogę się doczekać tej intrygi :D
    Po trzecie MAM WIELKĄ NADZIEJĘ że Kasia coś wyciągnie z tej rozmowy z braciszkiem :D jeeeej <3


    JEDNYM SŁOWEM : CUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUDO <3 *.*

    Ps. Zazwyczaj w tym zdaniu piszę kiedy będzie kolejny rozdział, ale dziś najważniejsze jest abyś zdała egzaminy.!
    Jeszcze raz GOOD LUCK.! xxx
    Loffciam.! xx <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziękuję, a kciuki na pewno się przydadzą ;).
      Intryga, intrygę pogania...
      Nadzieja ważna rzecz :)
      Xx.

      PS. Dziękuję za wyrozumiałość :)

      Usuń
  12. Louis jest bezbłędny! Jego poranna rozmowa z Harrym była urzekająca! A późniejsze przepytywanie Gaby zupełnie w jego stylu. Uwielbiam go! Mam wrażenie, że spełniłaś nasze marzenie - prosiłyśmy o więcej Louisa i mamy! Yay! Dziękuję! <3
    Kasia to czasami naprawdę wolno kojarzy! No żesz kurde ich rozmowy to są jedne wielkie niedomówienia, nieporozumienia! Może powinni sie na jakiś kurs komunikacji międzyludzkiej zapisać? Mimo wszystko bardzo podobała mi się ta ich poranna rozmowa. W końcu z nimi nie może być normalnie. Harry mnie po prostu kupuje! No nie umiem go nie lubić! Genialnie!
    A definicja miłości Savanna bardzo przypadła mi do gustu! Mądrze mówi, polać mu!

    Ogólnie rzecz ujmę tak: Jestem zachwycona! :)

    Będę normalnie czekać z utęsknieniem na ten 9 czerwca! Wtedy kończysz sesję? Ja dopiero 17 :( Ach, ale nie narzekam bo to oznacza więcej czasu w mojej ukochanej mieścinie ;)

    Pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczególnie Twoje :) Piszę, piszę i nagle BOOM! Trzeba dodać Louisa!
      Hahaha! ;D Właśnie wyobraziłam sobie taki kurs i chyba ich na niego wyślę :D
      Definicji jest wiele, a to jedna z nich. Pewnie jeszcze gdzieś umieszczę kolejną.

      Jak ty jesteś zachwycona to ja też :)

      Wtedy mam ostatni, no chyba że zawalę zerówkę drugiego ;/

      Pozdrawiam i też będę trzymać kciuki!
      Xx.

      Usuń
  13. Świetny, wspaniały i cudowny!
    Już się nie mogę doczekać następnego, chyba będę odliczać dni :D
    A tym czasem: POWODZENIA NA SESJI!
    Pozdrawiam, Julia :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Super rozdział już nie mogę doczekać się nn xx

    OdpowiedzUsuń
  15. Kocham!!!!!!!!!!!!!!<3333:***

    OdpowiedzUsuń
  16. Czy jq pominęłam wątek z Chloe?
    Minutejszyn

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaa jej, dziewczyna Zayna :')))
      Btw. nie bede sie rozpisywac, bo czas mnie goni, ale wiedz ze rozdial jak zawsze swietny ;)
      Powodzenoa na sesji! Trzymamm kciuki bardzo mocno :)

      Usuń
  17. Świetny jak zawsze wcześniej pisałam z anonima pod innymi rozdziałami ale teraz założyłam konto i oto jestem haha :) rozdział na prawdę superowy, fajny, lekko się czyta, w nie których momentach normalnie płakałam ze śmiechu :) powodzenia na sesji, ja mam teraz sprawdziany próbne bo sobie w 2 klasie gim wymyślili :P zapraszam również na mojego bloga http://polishfriends216.blogspot.com/ byłabym bardzo zaszczycona gdybyś mogła wyrazić o nim opinię, nawet jeśli złą to postaram się poprawić ale na pewno nie jest tak dobry ja twój, z resztą to jest mój pierwszy blog... także jeszcze raz powodzenia na sesji weny i czekam na kolejny rozdział Doma :*

    OdpowiedzUsuń
  18. Super. Czekam na nn ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Kiedy następny?

    OdpowiedzUsuń
  20. Nominowałam cię do Liebster Award =)
    Szczegóły tutaj: http://onedirection1d-pain-and-payne.blogspot.com/2014/06/liebster-award-again.html

    Pzdr. :*

    OdpowiedzUsuń
  21. Hej :) Kiedy możemy spodziewać się następnego rozdziału?? :D
    Strasznie stęskniłam się za Kasią i Harrym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się na dniach dodać :) Ja też się stęskniłam!
      Xx.

      Usuń
  22. Wooow Twoje opowiadanie jest moim ulubionym zaraz po Afterze i Knockout xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow! W czołówce z takim opowiadaniami to zaszczyt :)
      Xx.

      Usuń
  23. Pisz już proszę bo nie mogę już wytrzymać proszę <3

    OdpowiedzUsuń
  24. Super rozdział! Nie mogę się doczekać następnego. Tymczasowo nie mam co czytać więc może ktoś zna jakieś fajne opowiadanie o harrym tylko nie takie w którym jest badboyem tylko TAKIE w którym chłopcy występują jako one direction?
    Przepraszam że tutaj to napisałam!

    OdpowiedzUsuń
  25. Uwielbiam tw opowiadanie. Xx Kiedy next?????

    OdpowiedzUsuń
  26. Czy jutro bd 12 roz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie 13 czerwca wieczorem :)
      Xx.

      Usuń
  27. Kiedy neext ? :c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jutro wieczorem. Zajrzyj koło 21/22 :)
      Xx.

      Usuń
  28. Rozdział świetny jak zawsze oczywiście < 33
    Przepraszam za spam http://fan-fiction-fifty-shades-of-styles.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  29. Kiedy możemy się spodziewać kolejnego rozdziału pod ostatnim potem pisało że 9.06 i od tamtej pory codziennie zaglądam po kilka razy dziennie i nie wiem kiedy się mogę spodziewać ? A rozdział świetny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem i wiem, że jestem najgorszą osobą na świecie, ale nic na to nie poradzę ;/. Nowy rozdział pojawi się jutro wieczorem. Na 100%! W przeciwnym razie rzucę się z mostu.
      Xx.

      Usuń
  30. Super i czekam nn.
    PRZEPRASZAM ZA SPAM!
    Rose nie ma kolorowego życia. Jej kochany tata nie żyje a mama jest alkoholiczką. Pewnego dnia dziewczyna dowiaduje się że na brata, którego życie jest zagrożone. Rose stara się mu pomóc. Co z tego wyniknie? Co jeśli jej brat jest sławny? Dowiesz się tego czytając mojego bloga :
    milosc-to-milosc-1d.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń