18 czerwca 2013

19

Pod koniec opowiadania sugeruję otworzenie linku który kryję się pod słowem "piosenkę" dla lepszego efektu ;)


Dom Savana, 27.12.2011

       Siedzieliśmy w siedem osób wokół wielkiej ławy. Jak to skomentował Louis, ubraliby nas w zbroje, dali miecze, a moglibyśmy brać udział w rekonstrukcji Króla Artura i rycerzy okrągłego stołu. 
- Mamy pytanie...- podniosłem do góry rękę próbując zwrócić na siebie uwagę- Kto wpadł na tak idiotyczny pomysł?
Moi towarzysze zaczęli rozglądać się dookoła szukając osoby, która się przyzna do wymyślenia  "prezentu idealnego". Przynajmniej według niej...
- Ja- zgłosił się Niall, a ja przez chwilę myślałem, że żartuje.
- Uważam, że to świetny pomysł- poparła go Gaba- Kasia od kilku lat nie miała prawdziwej imprezy urodzinowej. W tym roku kończy osiemnaście lat. Nie może się zadowolić zwykłym urodzinowym śniadaniem i podwieczorkiem...
-Ej!- krzyknęli równocześnie Savan i nowo poznany przez nas Ed.
- Co Ty masz do naszej tradycji?- oburzył się Kotecha.
- Właśnie!- zawtórował mu Sheeran.
- Nic- uniosła ręce w geście obronnym- Chodzi mi jedynie o to, że osiemnastka to nie jest byle co. To jest wyjątkowy dzień i nie pozwolę żeby Kasia tak po prostu go przeżyła bez żadnych atrakcji. Ona musi zapamiętać to do końca życia!
- Jak nas zobaczy na jej przyjęciu, o którym nic nie wie to na pewno je zapamięta...- zakpił Zayn.
- Zabije nas- dodałem poważnie, mając nadzieję, że zrozumieją, że to nie może się udać. Nie z nią. Na pewno nie będzie zadowolona...
- Daj spokój Liam!- zabrał głos Harry- Sam mówiłeś, że jest sympatyczna, miła i takie tam, a teraz sądzisz, że nas zamorduje tylko dlatego, że chcemy jej zrobić niespodziankę i zorganizować przyjęcie urodzinowe? Nie będzie zła...
- A skąd Ty to możesz wiedzieć?
Loczek tajemniczo się uśmiechnął i przygryzł dolną wargę. Czy jest coś o czym nam nie powiedział? Co się takiego wydarzyło wczoraj wieczorem jak ją odprowadzał, że nagle jest taki pewny siebie jeśli chodzi o Kate i teoretycznie wie, że jej się to spodoba?
- Po prostu wiem. Kto by się nie ucieszył?
- Kate G- skwitował krótko Malik, który chyba jako jedyny trzymał moją stronę.
- Chłopaki przestańcie...- wtrącił się Savan- Może na początku będzie w szoku i pewnie trochę się wkurzy zwłaszcza jak zorganizujemy to w "27", ale nie będzie aż tak źle. Gaba ma rację. To nie mogę być kolejne zwykłe urodziny. To musi być coś innego.
- Skoro nawet Harry uważa, że Kate nas nie wyśle na tamten świat to nie mamy się co martwić-  skomentował Louis i mrugnął w stronę Loczka. Czy on też wie więcej niż pozostali?
- A co to jest "27"?- zapytał Zayn.
- To klub, którego jestem współwłaścicielem razem z Kate. Wiedzą gdzie i kiedy jest otwarty tylko wybrane przez nas osoby, więc dobrze wam radzę gęba na kłódkę. Zresztą G na pewno też wam jeszcze o tym wspomni- wyjaśnił mu rudy chłopak.
- Ja jako jej najlepsza przyjaciółka decyduję, że pomysł Nialla na zorganizowanie imprezy dla Kasi jest świetny i nie podlega to już żadnym negocjacjom- Gaba zakończyła nasz spór nie pozostawiając nam żadnego wyboru.
- Ty byś się zgodziła na wszystko co by wymyślił- skomentował Hazza za co dostał kukśca w bok, a reszta zaczęła się śmiać.
- Lepiej się nie odzywaj Styles bo nigdzie nie pójdziesz...
- Ed wpuścisz mnie, prawda?- Loczek wychylił się zza dziewczyny i spojrzał na Sheeran'a.
- Jasne- odparł- Chętnie zobaczę Ciebie i Kate w akcji podczas jednej z waszych słynnych kłótni.
Ponownie zaczęliśmy się śmiać, tym razem jeszcze głośniej, a tylko Harry burknął coś pod nosem pokazując chłopakowi język.
- Uspokójcie się już i zacznijmy ustalać kto się czym zajmie- zwróciła nam uwagę Ana, która była najpoważniejsza z całego towarzystwa.
- Świetny pomysł Kochanie- Savan nachylił się w jej stronę aby dać jej buziaka, ale ona się odsunęła, a mężczyzna zrobił wielkie oczy nie wiedząc czemu tak zareagowała.
- Nie podlizuj mi się tu. Jeszcze Ci nie wybaczyłam wczorajszego przytulania się do Kasi...
- Ale to tylko moja siostra!- bronił się, a Ed rzucił niby pod nosem "pantoflarz" za co został obdarzony groźnym spojrzeniem.
- CISZA!- słysząc głośny krzyk Gaby aż podskoczyliśmy, a ona uśmiechnęła się triumfalnie widząc, że podziałało i wszyscy skupiliśmy wzrok na niej- Mówię teraz kto co robi. Ja zajmę się zaproszeniem gości. Ana i Harry z racji tego, że nieźle gotują będą odpowiedzialni za przygotowanie jedzenia...
- Nieźle?- prychnął Loczek- Ja jestem mistrzem kuchni!
- Tego jeszcze nie ustaliliśmy....- zwrócił mu uwagę Niall- Nie było rozstrzygającego pojedynku między Tobą, a Kate więc sprawa wciąż jest otwarta.
- Będziesz chciał żebym Ci jutro zrobił śniadanie...- zagroził mu, a Horan posłał mu niemego buziaka.
- Wracając do przydzielania obowiązków...- ich wymianę zdań przerwała Gabrysia- Savan, Zayn, Louis i Liam zajmiecie się udekorowaniem klubu i muzyką. Tylko nie stawiajcie jedynie na jej ulubionego rocka i indie rock'a. To ma być impreza, a nie spotkanie kółka rock'owego...
- Coś wymyślimy- uspokoił ją Zayn.
- Pewnie! Zrobimy z Zayna Dj Malika- oznajmił Louis szczerząc się przy tym do przyjaciela.
- A ja co mam robić?- spytał do niczego jeszcze nie zobowiązany Ed.
- Ty mój drogi będziesz miał najtrudniejsze zadanie...
- Tylko mi nie mów, że mam ją przywieźć do klubu tak żeby się nie zorientowała...- Sheeran przyglądał się Gabie oczekując jej odpowiedzi i niemal błagał ją wzrokiem aby powiedziała coś innego.
- Cieszę się, że nie muszę Ci już nic tłumaczyć- uśmiechnęła się do niego szyderczo.
- Żartujesz prawda? Jak Ty to sobie wyobrażasz? Przecież Kate od razu się zorientuje, że coś jest nie tak. Nie możesz tego zrobić ktoś inny?- prosił chłopak błagalnym tonem.
- Nie. Powiesz jej, że musi przyjechać szybko do klubu bo coś się stało i tyle. Gdyby zrobiłby to ktoś inny wtedy na bank by się skapła, a tak to jest jakaś szansa, że nasz plan wypali. Nie pękaj Ed- dziewczyna poklepała go po ramieniu- Dasz radę!
- Coś wymyślę...- westchnął ciężko i od razu zaczął obmyślać kłamstwo, które musiało być naprawdę wiarygodne, żeby się udało.
- A co z prezentami?- spytałem, a po minach moich kompanów widziałem, że zapomnieli o jednej z najważniejszych rzeczy.
- Cholera!- przeklął Louis- Co my możemy jej kupić? Przecież nie wiemy co by chciała...
- Nie musicie jej nic kupować- odparła Gaba- Ona nie lubi jak się jej coś kupuje. Woli orginalne prezenty, które nie koniecznie muszą kosztować setki funtów. 
- Co masz na myśli?- nie wiedziałem o co do końca może chodzić.
- To, że wystarczy jak coś dla niej zrobicie. Nie wiem... Narysujcie jej laurkę albo zaśpiewajcie... Ważne żeby to było coś innego, a nie jak ciągle powtarza "mainstream'owego"
- O tak już to słyszeliśmy...- zaśmiał się Harry- Właśnie! Chcesz wstąpić do "Team Savan"?
- Do czego?- Gaba zmarszczyła czoło i spojrzała na Loczka jak na debila.
- Później Ci wytłumaczę skarbie- Niall cmokną ją w policzek, a ona słodko się do niego uśmiechnęła.
- Awww...- Hazza mrugnął w ich kierunku i zaczął malować wielkie serce w powietrzu szczerząc się jak głupi.
- Zamknij się Styles!- warknęła na niego dziewczyna- Zobaczymy jak Ty będziesz się zachowywał przy Kate...
- Uuuuuuu...- tym przedłużającym się dźwiękiem potwierdziliśmy, że brunetka trafiła w jego czuły punkt. Przyjaciel zmierzył ją lodowatym spojrzeniem i do końca spotkania nic się już nie odezwał. 

Restauracja Balthazar, 28.12.2011

       Weszliśmy z Kasią do restauracji, w której zarezerwowałem dla nas stolik na nasze coroczne urodzinowe śniadanie. Otworzyłem drzwi i wpuściłem ją pierwszą do środka. Podszedłem do kierowniczki sali i podałem swoje nazwisko. Kobieta sprawdziła czy faktycznie zamówiłem stolik i po upewnieniu się czy wszystko jest w porządku zaprowadziła nas na nasze miejsca. Odsunąłem siostrze siedzenie aby mogła usiąść, a po tym jak podziękowała mi z uśmiechem na ustach zająłem miejsce naprzeciwko niej. Kelnerka podała nam menu, a dziewczyna zaczęła uważnie je przeglądać zastanawiając się nad wyborem. Przyglądałem jej się oczekując aż na coś się zdecyduje. Nerwowo bawiłem się palcami modląc się abym podczas naszej rozmowy nie wygadał się co szykujemy dla niej na wieczór. Po pięciu minutach młoda kelnerka ponownie do nas podeszła i spisała nasze zamówienie. 
- Nie rozumiem czemu co roku zabierasz mnie do takich drogich restauracji...- Kasia pokręciła z niezrozumieniem głową- Nie moglibyśmy po prostu pójść na kawę do Starbucks'a?
- Oczywiście, że nie!- oburzyłem się, ale było to chyba zbyt dosadne bo dziewczyna przekręciła głowę na bok i zaczęła intensywnie się we mnie wpatrywać zaskoczona moją przesadzoną reakcją- Dzisiaj są Twoje urodziny- powiedziałem już nieco spokojniej- Nie zabiorę Cię byle gdzie.
Kasia ciągle nie spuszczała ze mnie wzroku, a ja czułem jak zaczynam się pocić. Wiedziałem, że jeśli odwrócę wzrok choćby na chwilę od razu się zorientuje, że coś jest nie tak.
- Lubię Starbucks'a- rozejrzała się po pomieszczeniu- Ale tutaj też jest ładnie- uśmiechnęła się do mnie ciepło i oparła o krzesełko kiedy kelnerka przyniosła nam nasze zamówienia.
- Cieszę się, że Ci się podoba- odwzajemniłem uśmiech i chciałem sięgnąć po widelec kiedy poczułem jak Kasia ściska mnie za rękę. Zadrżałem pod wpływem niespodziewanego dotyku i powoli podniosłem na nią wzrok. Chyba jednak wpadłem.
- Savan co się dzieje?- spytała wwiercając we mnie swoje zielone tęczówki- Jesteś zdenerwowany i jakby nieobecny...
Ścisnęła lekko moją dłoń i cierpliwie czekała na odpowiedź. Nie jestem dobrym kłamcą. Przynajmniej nie takim jak ona. Przełknąłem głośno ślinę i wziąłem głęboki oddech dodając sobie otuchy.
- Wszystko w porządku- posłałem jej krzywy uśmiech- Po prostu trochę dziwnie się dzisiaj czuję...- modliłem się w duchu aby mi uwierzyła.
- Może chcesz wyjść? Nie musimy tu siedzieć. Powiem kelnerce żeby spakowała nam jedzenie na wynos i pojedziemy do mnie albo wrócisz do domu...
- Nie!- zaprotestowałem- Nic mi nie jest. Po prostu nie mogę uwierzyć, że kończysz dzisiaj już osiemnaście lat...
- Savan proszę Cię...- Kasia puściła moją dłoń i spuściła smutno wzrok na swoje danie.
- Co? Teraz już oficjalnie jesteś dorosła i nie będziesz już potrzebować żadnych papierków żeby decydować o sobie. Stajesz się inteligentną, zabawną, miłą i piękną kobietą...
- Przestań- ścisnęła mocniej swoje sztućce i zamknęła oczy- Na pewno nie każdy zgodzi się z Twoją opinią co do tego, że jest miła czy zabawna...
- Jeśli masz na myśli One Direction to nie trafiłaś. Oni Cię naprawdę lubią- siostra prychnęła pod nosem i zaczęła kroić swój omlet.
- Tak... Zwłaszcza Styles. Ten to mnie nawet kocha...- rzuciła beznamiętnie, a ja zakrztusiłem się kawałkiem kurczaka z mojej sałatki. Dziewczyna podniosła na mnie wzrok zaskoczona moją reakcją- Powiedziałam coś nie tak?
- Kasia posłuchaj on...- sam nie wiedziałem co chciałem powiedzieć, ale nie musiałem się długo nas tym zastanawiać bo od razu mi przerwała.
- Wiem Braciszku- westchnęła ciężko- Widzę jak cały czas się na mnie gapi, przygryza wargę gdy przeczesuję włosy albo wstrzymuje oddech kiedy przechodzę koło niego. Nie jestem ślepa.- odłożyła widelec i oparła łokcie na stole, a brodę ułożyła na splecionych dłoniach- Nie wiem co mam robić żeby przestał tak na mnie reagować. Co mogę jeszcze zrobić poza noszeniem grubych swetrów typu oversize, braku makijażu i potarganych włosów? Staram się go unikać, rozmawiać z nim tylko wtedy kiedy jest to konieczne i nie zwracać na niego uwagi, ale to nic nie daje. On się wkurza, co mnie irytuje, a później zaczynamy się kłócić... Sam zresztą wiesz jak to wygląda. 
- Niestety... Aczkolwiek jest na co popatrzeć...- uśmiechnąłem się pod nosem przypominając sobie ich determinację w walce o dominację.
- Śmieszy Cię to?- spytała spoglądając na mnie gniewnie.
- Nie- uniosłem do góry ręce- Po prostu wasze zaangażowanie w to jest niesamowite...
- Lepiej by było gdyby zaangażował swoje emocje w napisanie czegoś, a nie wyżywaniu się na mnie...
- A Ty?
- Co ja?- Kate zmarszczyła brwi nie rozumiejąc mojego pytania.
- On na Ciebie w ogóle nie działa? Nic a nic?
Jej twarz nie ujawniała nawet najmniejszej emocji. Mogło to oznaczać dwie rzeczy. Albo faktycznie Styles był jej zupełnie obojętny albo przyjęła obronną postawę i schowała się pod swoją maską poważnej bizneswoman, którą przybiera za każdym razem kiedy znajduje się w stresującej sytuacji aby wystraszyć swojego przeciwnika. Fakt, że nie zastanawiała się zbyt długo nad odpowiedzią nie ułatwił mi wyboru, która opcja jest bardziej prawdopodobna. Czasami mam wrażenie, że wcześniej przewiduje co kto powie i ma od razu gotową odpowiedź żeby zaskoczyć swojego rozmówcę.
- Nic. Ten chłopak jest jedynie moim podopiecznym i klientem do czas aż skończymy nagrywać single dla niego i One Direction. Nie spoufalam się w "ten" sposób ze swoimi klientami i dobrze o tym wiesz, więc nie wiem skąd to pytanie. Muszę przyznać, że jest dość przystojny, ale to nie on jedyny na tym świecie. To samo mogę powiedzieć o pozostałej czwórce. Nawet chłopak, który siedzi pod oknem jest atrakcyjny, ale to nie znaczy, że pójdę do niego i zacznę go podrywać- wskazała ruchem głowy na jakiegoś nastolatka, który czytał książkę popijając co chwilę kawę- Uważam, że byłoby to co najmniej nieetyczne i nie na miejscu. Poza tym jestem już w związku, ale lepiej żebyśmy o tym nie rozmawiali. Nie dzisiaj.
Przytaknąłem lekko głową i skapitulowałem. Nie było sensu rozmawiać na ten temat. Przynajmniej nie teraz i nie dzisiaj. W końcu to jej urodziny i powinna spędzić je w miłej atmosferze, a nie na kolejnej kłótni, która nie doprowadziłaby do niczego dobrego. 
- Rozumiem. Wiem jakie masz zasady. Lepiej zajmijmy się naszym śniadaniem- puściłem do niej oczko i uśmiechnąłem się w jej kierunku. Na jej poważnej do tej pory twarzy pojawił się nikły uśmiech, a ja odetchnąłem z ulgą- Wszystkiego najlepszego z okazji osiemnastych urodzin Siostra.

Mieszkanie Kasi i Gaby

       Cały czas zastanawiałam się czemu Savan tak dziwnie się zachowywał na początku naszego spotkania. Z reguły puszczał jakieś żarty na temat tego, że jestem już "starą dupą" i teraz będę miała z górki, a w tym roku... Był spięty, co chwilę spoglądał na telefon, nerwowo bawił się palcami i wybijał jakiś bliżej nieokreślony rytm o blat stolika. Tłumaczył się tym, że jak to ujął "dziwnie się czuje", ale nie za bardzo mnie to przekonało. Niemniej jednak nie chciałam popsuć naszego śniadania i celebrowania moich urodzin przesłuchiwaniem go i dopytywaniem się o co chodzi. Udało mi się nawet zejść z tematu Styles'a i Tomka co zapobiegło kompletnej katastrofie i rzucaniem talerzami po restauracji. Obawiam się, że mogliby nas nieźle podliczyć przy wystawianiu rachunku... 
  Musiałam przyznać, że dzisiejszy dzień jest jakiś... inny. Nie chodzi o to, że mam urodziny i to w dodatku osiemnaste co oznacza, że powinnam zorganizować wielką imprezę, na którą zaproszę co najmniej trzysta osób, wykupić całą hurtownię alkoholu i w wielkim stylu przybyć na moje przyjęcie odstawiając jakąś beznadziejną szopkę rodem z programu "My sweet  16!" a w tym przypadku "My sweet 18!". Już kiedyś świętowałam w ten sposób urodziny (no może nie było na nich hektolitrów alkoholu), ale wcale mi się to nie podobało. Co z tego, że przyszło około dwustu osób, z których znałam mniej niż jedną trzecią i wszyscy uznali to  za największe wydarzenie roku? Dla mojej ówczesnej reputacji było to niezwykle ważne, ale poza tym nie przyniosło to dla mnie żadnych korzyści. Było beznadziejnie. Dobrze, że Gaba wszystkiego dopilnowała bo inaczej wyrzuciłabym wszystkich za drzwi, a później nie uwolniłabym się od obraźliwych komentarzy jaka to ja jestem "niekulturalna". Myślałby kto. Ja nie wbiłam się na czyjeś urodziny bez zaproszenia w przeciwieństwie do co najmniej połowy "moich" gości. Ale zaraz... Właśnie! Gdzie jest Gaba?
  Sięgnęłam po telefon aby zadzwonić do przyjaciółki i dowiedzieć się gdzie się podziewa, a w odpowiedzi spodziewałam się usłyszeć, że aktualnie jest u Blondyna, gdzie zapewne się obściskują i składają sobie niewinne buziaki na policzkach co jest absolutnie "Łe!", ale nie zdążyłam ponieważ mój telefon zaczął wibrować mi w ręce, a na ekranie wyświetlił się napis Ed. 
- Cześć Ed- przywitałam się z nim wesoło- Już po mnie przyjechałeś? Mieliśmy się spotkać dopiero za godzinę...
- Nie- zaprzeczył- Dzwonię w innej sprawie...- jego głos wydawał się być bardzo niepewny i zdenerwowany. Czemu wszyscy zachowują się tak dziwnie?
- Co się stało?- spytałam siadając na kanapie.
- Mamy mały problem w klubie...- zaczął powoli- Jakiś facet do mnie zadzwonił i powiedział, że coś jest nie tak z jakimiś papierami związanymi z nieruchomością czy coś takiego... Nie wiem o co mu dokładnie chodziło bo się na tym nie znam, a poza tym to Ty to załatwiałaś...- zrobił chwilę przerwy aby nabrać powietrza po czym kontynuował- Umówiłem się z nim dzisiaj na dziewiętnastą w klubie. Możemy pojechać tam razem, a później zabiorę Cię nasz tradycyjny podwieczorek, a w sumie to kolację?
Sheeran cierpliwie czekał na moją odpowiedź, a ja zmarszczyłam lekko brwi zastanawiając się co mogło być nie tak i z jakimi papierami. Przecież lokal, w którym znajduje się klub jest przez nas wykupiony na własność, więc nie ma opcji żeby chodziło o jakiś zaległy czynsz dla właściciela albo coś w tym stylu. Poza tym regularnie co miesiąc osobiście płacę wszystkie rachunki bo gdybym powierzyła to Ed'owi pewnie po miesiącu odcieliby nam prąd.
- Wiesz co nie mam zielonego pojęcia o co może chodzić i komu, więc może faktycznie pojedźmy do "27" i zobaczmy co jest grane.
- Świetnie!- krzyknął uradowany, a dla mnie to wszystko wydało się jeszcze bardziej nienormalne. 
- Ed?
- Tak?- jego głos zaczął lekko drżeć.
- Czy Ty mnie czasem w coś nie wkręcasz?
Chłopak na chwilę zamilkł i usłyszałam jak szybko wciąga powietrze.
- Nie!- ostro zaprzeczył- To znaczy... Ja sam nie wiem o co może chodzić i po prostu cieszę się, że pójdziesz tam ze mną. Ty jesteś lepsza w tych wszystkich formalnych sprawach. Wystarczy, że obdarzysz go jednym ze swoich służbowych spojrzeń i pewnie da nam spokój. Nie jesteś zła, że przekładam nasze wyjście?- spytał z nadzieją w głosie.
- Nie- odparłam choć  nie byłam do końca przekonana co do szczerości jego wypowiedzi- Załatwimy to co trzeba, a później gdzieś pójdziemy. Wpadniesz po mnie?
- Będę o osiemnastej trzydzieści.
- Ok. W takim razie do zobaczenia.
Odłożyłam telefon i darowałam sobie szukanie Gaby. Poszłam do swojego pokoju i otworzyłam szafę wyjmując z niej czarne rurki, elegancką granatową koszulę i marynarkę. Westchnęłam ciężko patrząc na jeden z moich oficjalnych strojów. A już myślałam, że będę mogła cały dzień chodzić w czymś luźnym pomimo urodzin, w które według ogólnego stereotypu przyjętego przez społeczeństwo powinnam być odwalona od stóp do głów. No to w tym roku postawili na swoim...

Klub "27"

       Ed przyjechał po mnie punktualnie co było dla mnie dużym zaskoczeniem. Przeważnie spóźnia się przynajmniej dziesięć minut bez względu na to czy spotkanie, na które jest umówiony jest ważne czy jest to tylko wypad ze znajomymi do baru. Kolejny dowód na to, że ten dzień nie jest do końca normalny i coś się święci. Zaczynam się zastanawiać czy aby nie śnię na jawie. Kilka razy nawet się uszczypnęłam, ale o dziwno nic się nie stało. Szkoda bo to by wiele wyjaśniało.
  Całą drogę do klubu Ed zawzięcie z kimś sms'ował. Nie dość, że co chwilę zerkał na zegarek to dodatkowym objawem jego zdenerwowania było obgryzanie paznokci. Kilka raz klepnęłam go w rękę żeby przestał, ale po chwili znowu zaczynał. Nawet moja próba uspokojenia go słowami, że przecież nie wiemy o co dokładnie chodzi i nie ma się na razie co przejmować nie przyniosły żadnych pozytywnych rezultatów. W końcu dałam sobie spokój i czekałam aż dojedziemy na miejsce.
  Po trzydziestu minutach jazdy i setce sms'ów Sheeran'a staliśmy pod klubem. Wyjęłam z torby pęk kluczy i otworzyłam metalowe drzwi. Przeszliśmy długim korytarzem i weszliśmy do sali głównej gdzie panowała kompletna ciemność. Po omacku znalazłam włącznik światła i go nacisnęłam. Nagle moich uszu dobiegł głośny krzyk "NIESPODZIANKA!". Kompletnie się tego nie spodziewałam, więc odruchowo cofnęłam się do tyłu i wpadłam na jedno z krzeseł zaliczając piękną glebę przy okazji uderzając głową o ścianę. Głośno zaklęłam pod nosem w moim ojczystym języku, a po chwili poczułam jak Ed podnosi mnie z ziemi. Gdy wstałam i otrzepałam swoje ubranie nie mogłam uwierzyć w to co zobaczyłam. Całe pomieszczenie było udekorowane w balony, serpentyny, kolorowe lampki i chyba wszystko co można było znaleźć w  sklepie z rzeczami do dekoracji wnętrz. Rozejrzałam się dookoła i zobaczyłam grupkę osób, która uważnie mi się przyglądała czekając na moją reakcję. Wśród nich był Savan z Aną, Gaba, Kyle, Alex, kilku znajomych z Polski i... One Direction. Spojrzałam zdezorientowana na chłopaka stojącego obok mnie i niemo zapytałam "WTF?" On tylko nerwowo się uśmiechnął i spojrzał błagalnie na Gabę aby mu pomogła. Przyjaciółka podeszła do mnie chwiejnym krokiem i stanęła przede mną.
- Co to jest?- spytałam poważnym tonem i widziałam jak ciarki przebiegają jej po plecach podobnie jak pozostałym. Dziewczyna chwyciła moje ręce i nieśmiało się do mnie uśmiechnęła pocierając kciukiem moje knykcie. 
- T-to j-jest przyjęcie niespodzianka. Z okazji Twoich osiemnastych urodzin. Chcieliśmy...
- Czyli nie ma żadnego problemu z klubem?- spytałam odwracając się w stronę Ed'a jednocześnie przerywając Gabie. 
- Nie- odparł krótko i spuścił głowę unikając mojego wzroku. Kompletnie nie wiedziałam jak się zachować. Z jednej strony byłam zła, że mi nic nie powiedzieli, oszukali mnie i zorganizowali to za moimi plecami bez mojej zgody, ale z drugiej... To miłe. Nikt nigdy czegoś takiego dla mnie nie zrobił. Nie ktoś kogo znam tak krótko.
- Gdzie nauczyłeś się tak kłamać Sheeran?- chłopak podniósł głowę i obdarzył mnie niepewnym uśmiechem, a gdy zobaczył, że w minimalnym stopniu go odwzajemniłam poszerzył swój.
- Uczyłem się od najlepszych- objął mnie ramieniem i puścił oczko w moją stronę. Gaba, która dalej maltretowała moje dłonie odetchnęła głęboko i mocno mnie do siebie przytuliła.
- Jezu jak się bałam, że zaraz wyjmiesz jakiś karabin i nas wszystkich powystrzelasz...
Słysząc jej komentarz nie mogłam powstrzymać się od śmiechu, a atmosfera wyraźnie się rozluźniła gdy nie tylko ja tak zareagowałam.
- Miałam taki plan, ale wzięłam nie tą torebkę- odsunęłam ją od siebie i ucałowałam w policzek- Mogę wiedzieć kto za tym stoi?- zapytałam ciekawa kto wpadł na taki pomysł, ale nikt nie raczył się przyznać- Żeby mu podziękować...- dodałam i wtedy Blondyn podniósł do góry rękę.
- Ja- wyszczerzył się w moim kierunku dumny ze swojego pomysłu- Ale za przygotowanie odpowiedzialni są jeszcze Louis, Liam, Zayn, Harry, Savan i Ana- pokiwałam głową i lekko się do nich uśmiechnęłam.
- Czas na Happy Birthday!- krzyknął Alex i w momencie wszyscy zaczęli śpiewać, a ja zapewne zrobiłam się czerwona jak burak będąc w centrum uwagi by po chwili zacząć się uśmiechać jak idiotka...

       Gdy zobaczyłem jak Kate wywraca się o stojące za nią krzesełko zamarłem. Ed szybko do niej podbiegł i pomógł wstać. Dziewczyna pocierała dłonią tył głowy po bliskim kontakcie ze ścianą. Wyraz jej twarzy nie mówił absolutnie nic. Ani czy jest zaskoczona, zadowolona, zła, czy na maksa wkurzona co było nie do zniesienia. Powoli przejechała wzrokiem po naszych twarzach sprawdzając kto znajduje się na sali. Gaba, która okazała się najodważniejsza z nas wszystkich powoli ruszyła w jej kierunku i chwyciła jej dłonie. Poważny ton Kate przyprawił nas o ciarki, a na mojej skórze pojawiła się gęsia skórka. Nikt się nie odzywał i czekał co wydarzy się dalej. Na szczęście nie było tak źle jak spodziewał się Liam czy Zayn i ostatecznie przeżyliśmy, a tekściarka zaczęła się lekko uśmiechać. Odetchnęliśmy z ulgą, a Alex krzyknął, że najwyższy czas zaśpiewać naszej solenizantce. Na jej policzki wdarł się delikatny rumieniec, a uśmiech który zagościł na jej ustach był zdecydowanie najszerszy z tych które do tej pory widzieliśmy. Po dziesiątej powtórce Ana zarządziła, że chyba wystarczy co spotkało się z oburzeniem ze strony jakiegoś znajomego Kate z Polski gdyż stwierdził, że powinniśmy jej to odśpiewać osiemnaście razy, ale tekściarka poparła swoją przyszłą szwagierkę żartując, że już nie wytrzyma  dłużej naszego fałszowania. A może wcale nie żartowała? Tak czy inaczej kolejnym punktem imprezy był tort wykonany wspólnymi siłami przez Harry'ego i Anę. Nasi mistrzowie kuchni wnieśli na salę wielkie, dwupiętrowe dzieło, a Gabie i Niallowi o mało co ślina nie zaczęła wypływać z buzi. Postawili ciasto na jednym ze stolików i ruchem ręki poprosili Kate żeby podeszła. Ktoś przygasił światło, a brunetka stanęła przed tortem uważnie wpatrując się w osiemnaście małych płomyków. Jej złoto-zielone tęczówki pięknie mieniły się odbijając ich blask, a na jej twarzy pojawił się smutek. Nie tylko ja to zauważyłem. Wszyscy przyglądali się jej uważnie, a Harry znów przestał oddychać. Stał i gapił się na nią jak zaczarowany. Podejrzewam, że nic nie byłoby go w stanie ruszyć w tym momencie z miejsca. Savan podszedł do niej i położył jej dłoń na ramieniu lekko je ściskając, ale ona nie zareagowała. Dalej przyglądała się ogniu nic nie mówiąc. Z odrętwienia wyrwał ją dopiero głos nowoprzybyłego gościa, którym okazał się jej chłopak, Tomek. Zrzucił szybko z siebie kurtkę i podszedł do niej mocno ją przytulając. Zerknąłem kątem oka na Styles'a, który zacisnął mocniej szczękę, a ręce schował do kieszeni aby ukryć w nich pięści. 
- Jesteś...- szepnęła cicho Kate, a chłopak pocałował ją w czubek głowy.
- Oczywiście- obdarzył ją szczerym uśmiechem- Jak mógłbym ominąć Twoje urodziny? W dodatku osiemnaste? Po moim trupie!- na twarzy dziewczyny ponownie pojawił się uśmiech- Chyba w czymś Ci przeszkodziłem...- wskazał ruchem głowy na smakołyk, na który zwierzęcym wzrokiem patrzała dwójka głodomorów- Pomyślałaś życzenie?
Kate pokiwała twierdząco głową i ponownie odwróciła się w stronę tortu. Jeszcze raz zerknęła na płomyki i na chwilę przeniosła wzrok do góry, a jej spojrzenie skrzyżowało się z Harry'ego. Nie wiem czy tylko ja poczułem to napięcie i iskry przeskakujące między nimi, ale przyjaciel na pewno COŚ odczuwał pod wpływem jej spojrzenia. Oprócz tego, że znowu przestał oddychać, rozchylił nieco usta i spiął wszystkie mięśnie, prostując swoją sylwetkę. Brunetka chyba zorientowała się co zrobiła i szybko przeniosła wzrok z powrotem na świeczki i po chwili je zdmuchnęła. Pomieszczenie wypełniło się oklaskami i gwizdami, a ona ponownie wtuliła się w swojego chłopaka.
  Po piętnastu minutach składania życzeń i marudzeniu Kate, że nie powinniśmy urządzać jej żadnego przyjęcia przyszedł czas na wręczanie prezentów. Jako pierwsza wyrwała się Gaba, która jeszcze trochę, a sama otworzyłaby jej podarunek.
- Ja chcę pierwsza! Ja!- skakała jej przed twarzą wyciągając w jej stronę małe pudełeczko.
- Dobra, dobra! Przestań skakać bo mi jeszcze krzywdę zrobisz i nawet dowodu nie zdążę sobie wyrobić!- zażartowała choć gdyby ktoś jej nie znał pomyślałby, że mówi serio ze względu na ton jej głosu.
- Otwieraj!- ponaglała ją przyjaciółka, a Kate wywróciła oczami. Rozerwała papier i uniosła w górę kawałek czarnego materiału.
- Bluzka. Bardzo ładna. Dziękuję- uśmiechnęła się do niej szczerze, a Gaba zrobiła posępną minę.
- To nie jest bluzka...- burknęła i skrzyżowała ręce na piersi.
- Nie? A co?- spytała zdzwiona.
- Sukienka.
Kate zaczęła się śmiać, ale widząc, powagę na twarzy przyjaciółki w momencie ucichła. Wstała i przyłożyła ubranie do swojego ciała.
- Żartujesz? Gdybym to założyła to musiałabym się zdecydować czy chcę mieć na wierzchu cycki czy tyłek...
- Ja wolałbym cycki... Albo jedno i drugie- wtrącił się Kyle, za co został spiorunowany wzrokiem przez Harry'ego. Sądziłem, że to Tomek każe mu się zamknąć albo coś w tym stylu, ale on stał niewzruszony komentarzem bad boy'a. Kompozytorka również udała, że nie słyszy co mówi.
Następny w kolejce był oczywiście Niall, który nie odstępował swojej dziewczyny na krok w związku z czym wpakował się jako drugi. Podał dziewczynie pudełko, a ona o mało co go nie upuściła pod jego ciężarem. Na szczęście Horan zdążył zainterweniować.
- Co to jest?
- Zobaczysz- wyszczerzył się w jej kierunku i potarł o siebie dłonie w oczekiwaniu na jej reakcję.
Dziewczyna postawiła prezent na stole i ponownie zaczęła rozrywać kolorowy papier. Gdy uporała się z daleko do doskonałości i wszelkich praw estetyki prezentem naszym oczom ukazał się... zestaw blach do pieczenia ciasta w ilości sztuk dwanaście. Kate nie mogła się powstrzymać żeby nie wybuchnąć śmiechem podobnie jak reszta.
- Dziękuję Niall. Na pewno mi się przydadzą- uśmiechnęła się do niego promiennie i lekko przytuliła.
- Czy to czasem nie miał być prezent dla Kate?- spytał rozbawiony Liam.
- No przecież jest. O co Ci chodzi?- spytał zdezorientowany Horan.
- I gdy to kupowałeś wcale nie miałeś nadziei, że gdy Kate coś upiecze to się z Tobą podzieli?
Przyjaciel nic nie odpowiedział i tylko pokazał Payne'owi język. Wszyscy znowu zaczęli się śmiać, a solenizantka powtórzyła, że prezent jest świetny i nie zamieniłaby go na żaden inny. Następny w kolejce był Liam, który podarował jej nowy notatnik gdyż stwierdził, że stary jest w opłakanym stanie, a poza tym zauważył, że kończą się w nim wolne strony. Potem przyszedł czas na Savana i Anę, którzy wręczyli dziewczynie koszulkę z napisem "Team Savan" co na pewno było pomysłem Kotechy i małe diamentowe kolczyki przed przyjęciem, których Kate broniła się rękami i nogami, ale jej wysiłki poszły na marne. Później Alex wręczył jej najnowszą płytę ich ulubionego zespołu, a Zayn narysował jej obrazek, który przedstawiał ją samą stojąca nad klęczącym Loczkiem, a w chmurkach nad ich głowami znajdowały się pojedyncze zdania, które wyraźnie wskazywały na to, że to tekściarka wygrywa tą bitwę. 
- Zayn ja żartowałam z tą laurką...- odezwała się Gaba widząc rysunek i uderzyła się otwartą dłonią w czoło.
- Przestań!- Kate klepnęła ją w ramię- To jest świetne! Masz talent Malik. Dokładnie tak sobie wyobrażam Styles'a kiedy się z nim kłócę...
Wybuchneliśmy śmiechem i jedynie Hazza nie wyglądał na rozbawionego.
- Bardzo śmieszne...- odezwał się- Ciekawe... Jakoś ja wyobrażam to sobie zupełnie inaczej...
- Chyba w twoich snach Styles- odgryzła mu się.
- Dobra teraz moja kolej!- odepchnąłem Zayna i wręczyłem jej kopertę. Kate uniosła do góry brwi i spojrzała na mnie pytającym wzrokiem.
- To ma być łapówka Panie Tomlinson?
- Otwórz to zobaczysz- puściłem do niej oczko, a ona niepewnie rozerwała kopertę, po czym wyjęła z niej małą kartęczkę i zaczęła czytać na głos.

ZAPROSZENIE!
Mam zaszczyt serdecznie zaprosić Kate G na maraton filmowy pt.
"Noc strachów"
zorganizowany z okazji osiemnastych urodzin najlepszej kompozytorki świata.
Odbędzie się on w dowolnie wybranym terminie, a za wszelkie atrakcje odpowiadać
będzie zespół 
ONE DIRECTION
pod przewodnictwem najprzystojniejszego prowadzącego na Ziemi Louisa Tomlinson'a.

Z poważaniem
Louis Tomlinson


- Dziękuję- uśmiechnęła się i schowała zaproszenie do koperty. 
- Skorzystasz?- spytałem zbyt nerwowo bo Kate chyba wyczuła w tym mój mały podstęp. "Co Ty nie powiesz... Przecież wcale nie masz zamiaru zrobić wszystkiego żeby zbliżyła się do Harry'ego podczas seansu... Nie masz nic na sumieniu" Czy tylko ja tu wyczuwam sarkazm? Dziewczyna dalej uważnie mi się przyglądała, a ja za wszelką cenę starałem się nie pokazywać po sobie zdenerwowania. Ostatecznie zgodziła się wziąć udział w przygotowanym specjalnie dla niej maratonie filmowym. "Jeden do zera dla Ciebie Tomlinson" A jak! Ja się dopiero rozgrzewam!
  Po mnie podszedł do niej Harry i również wręczył jej niebieską kopertę, Kate ponownie z lekkim z dziwieniem na twarzy jednym ruchem otworzyła ją i wyjęła zawartość. Prezentem okazały się dwa bilety na koncert zespołu The Kooks.
- Dla Ciebie i Tomka- wyjaśnił gdy spojrzała na niego pytającym wzrokiem.
Że co kurwa?! Czy ja się przesłyszałem?! Jak to dla niej i Tomka? Nie powinien powiedzieć, że dla niej i jego?! Pojebało go! To ja mu załatwiam całonocne spotkanie z obiektem jego westchnień a on ją wysyła na randkę z jej chłopakiem?! Zabiję go! No zabiję gnoja! Gdy jego miejsce zajął Tomek pociągnąłem go na bok i wysyczałem przez zęby.
- Czyś Ty kurwa zwariował? Co Ty odpierdalasz?! Gadaliśmy o czymś wczoraj...
- O co Ci chodzi Louis?- zapytał z wyrzutem- Ja jej tylko dałem prezent...

- I jej chłopakowi!- palnąłem go dłonią w czoło.
- Który nie lubi muzyki...- Harry odepchnął moją rękę i łobuzersko się uśmiechnął.
Chwila... Co? Ale... A to skurczybyk! Sam bym tego lepiej nie wymyślił! Jednak jak chce to potrafi!
Zerknęliśmy razem w stronę tekściarki, która akurat przyjmowała podarunek od swojego chłopaka, którym była cieniutka, srebrna bransoletka ze znakiem nieskończoności. Loczkowi zdecydowanie nie spodobał się ten prezent, więc zacisnął mocno szczękę i zmarszczył czoło. Jako ostatni podszedł do niej jeszcze bardziej przez nas znienawidzony Kyle. Wyciągnął w jej kierunku małe pudełeczko i szepnął coś na ucho. Kate otworzyła je i wyjęła z niego czarną, seksowną, a na dodatek kompletnie przeźroczystą sukienkę, która zapewne ma robić za piżamę. Harry'emu na ten widok oczy wyszły z orbit zresztą tak samo jak pozostałym. Ja zwykle jedynie Tomek cicho zaśmiał się pod nosem. Czy ona go w ogóle interesuje?
- Podoba Ci się?- Kyle posłała jej pełne pożądania spojrzenie i oblizał wargi. Nie wiem jak reszta, ale nawet ja miałem ochotę mu walnąć, nie wspominając o Loczku...
- Wiesz... To że się uśmiecham nie znaczy, że nie mam ochoty przywalić Ci w twarz.
Brawo Kate! Jestem z Ciebie dumny! Zresztą nie tylko ja. Sądząc po minie chłopaka i odgłosach buczenia i pogwizdywania reszta też uważała, że stanęła na wysokości zadania. Potem jeszcze Ed zaśpiewał skomponowaną specjalnie dla niej piosenkę o tytule "The City" podczas, której kilkakrotnie Kate zamykała oczy aby nie uronić łzy. Zdecydowanie spodobał jej się ten utwór i bardzo ją poruszył. Tym jakże optymistycznym akcentem zakończyliśmy obdarowywanie dziewczyny prezentami co wywołało ulgę na jej twarzy i przeszliśmy do punktu głównego imprezy czyli czystego szaleństwa na parkiecie w rytmach dyktowanych przez Dj Malika!

       Zajęliśmy miejsca przy kilku połączonych ze sobą stolikach, aby mieć na siebie dobry widok i nie musieć wędrować między jednym a drugim żeby z kimś porozmawiać. Kate siedziała na środku objęta ramieniem przez Tomka, a miejsce z drugiej strony zajmował Savan. Po dziesięciu minutach oczekiwania Sheeran razem z Alex'em zaczęli podawać wszystkim drinki. 
- Bardzo proszę dla naszej kochanej Kate- rudy chłopak podał jej szklankę i puścił do niej oczko.
- A ten dla Harry'ego- drugi z nich wyciągnął rękę w kierunku Styles'a, ale nim ten zdążył przejąć swój napój trafił on w ręce tekściarki.
- Ej!- oburzył się- To miało być dla mnie!
- Nieletni nie piją- powiedziała spokojnie Kate i pociągnęła łyk z jego szklanki.
- Żartujesz sobie?- spojrzał na nią zaskoczony- Za nico ponad miesiąc też będę miał osiemnastkę!
- Wtedy się napijesz- uśmiechnęła się do niego szyderczo i upiła kolejny łyk alkoholu- Tymczasem możesz liczyć na sok pomarańczowy, albo cole. Chcesz?
Harry nic się nie odezwał i założył ręce na piersi opierając się o krzesło.
- Nie to nie- dziewczyna wzruszyła ramionami i zaczęła rozmawiać z gośćmi.
  Po trzeciej kolejce większość towarzystwa zrobiła się bardziej śmiała i zaczęła kierować się w stronę parkietu, a po chwili impreza rozkręciła się w najlepsze. Jedynie Kate cały czas siedziała na swoim miejscu i przyglądała się wszystkiemu dookoła, a ja razem z nią.
- Kto zrobił tą playlistę?- spytała zaciekawiona.
- Ja- przyznałem się- Nie podoba Ci się?
W gruncie rzeczy było to bardzo prawdopodobne. W końcu kto zna się lepiej na muzyce niż ona? Trzeba było nie słuchać Gaby i nagrać jedynie coś w jej stylu...
- Czemu tak sądzisz? Bardzo dobrze dobrałeś kawałki Zayn. Na serio mógłbyś zostać jakimś Dj'em.
- Ale nie tańczysz...- zauważyłem.
- Ty też nie- odparła. 
- Bo ja nie umiem. A Ty co masz na swoje usprawiedliwienie?
- Dziwnie jest ruszać się w rytm muzyki, którą sam napisałeś. Przynajmniej dla mnie- odwróciła twarz w moją stronę i uśmiechnęła się.
- Jak to? Wszystko co nagrałem jest Twoje?- spytałem zdziwiony- Przecież to są same największe hity!
Kate zaśmiała się pod nosem słysząc moje niedowierzanie. Wstała z miejsca i podeszła do mnie wyciągając w moim kierunku rękę.
- Nie wszystkie. Jakieś osiemdziesiąt procent- puściła do mnie oczko- Ten kawałek akurat nie jest mój, więc wykorzystajmy to żebyś mógł udowodnić, że faktycznie nie umiesz tańczyć- chwyciła moją dłoń i pociągnęła w stronę parkietu.
- Będziesz żałować- ostrzegłem ją żeby później nie mogła mi nic zarzucić.
- Ja niczego nie żałuję Malik- rzuciła zanim stanęliśmy na środku, a ona zaczęła poruszać się w rytm muzyki kiedy ja nie wiedziałem co robić...
  Po raptem dwóch piosenkach wróciłem do stolika gdzie siedział Liam, Harry i Tomek. Podejrzewam, że Payne był tam tylko dlatego żeby przypilnować aby Loczek nie wdał się w jakąś beznadziejną kłótnię z chłopakiem naszej tekściarki i tym samym rujnując całą imprezę. Usiadłem obok chłopaka Kate i dokończyłem swojego drinka. Zerknąłem kątem oka na parkiet gdzie pijany Kyle tańczył z zostawioną przeze mnie dziewczyną i usilnie próbował położyć swoje dłonie na jej pośladkach jednak brunetka za każdym razem odpychała go lekko po czym wracała do uwodzącego poruszania się w rytm muzyki. Obróciłem się w stronę Tomka i wskazałem ruchem głowy na parę znajdującą się na środku.
- Nie jesteś zazdrosny?- chłopak uniósł lekko głowę i zaśmiał się pod nosem.
- O pijanego Kyle'a? Nie ma takiej potrzeby- odpowiedział niewzruszony i sięgnął po swoją szklankę.
- Ale on się do niej wyraźnie dobiera- próbowałem mu zwrócić uwagę na to jak bad boy zachowuje się w stosunku do jego dziewczyny, a on znowu zaczął się śmiać.
- Widzę, ale nie muszę się o to martwić. Kasia potrafi zadbać o siebie jeżeli chodzi o takie sprawy. Z takim wyglądem i urokiem musiała się tego nauczyć bo inaczej nie dałaby sobie rady z napalonymi na nią osobnikami płci męskiej... I żeńskiej- napił się wody gdyż jako jedyny zrezygnował z mocniejszego trunku i odstawił ją z powrotem na stolik.
Muszę przyznać, że jego słowa nie zaskoczyły mnie aż tak bardzo ja powinny. To oczywiste, że Kate jest zajebistą laską i wystarczy jedno jej spojrzenie aby rozkochać sobie kogoś do nieprzytomności tak jak jest to w wypadku Harry'ego, który aktualnie siedzi jak na szpilkach i pewnie obmyśla plan jak zabić Kyle'a za jego śmiałe ruchy w stosunku do jego zakazanej miłości, jednak gdyby to była moja dziewczyna to nie zostawiłbym jej tak samej sobie w rękach tego zboczeńca. Czy on nie widział jaki dostała od niego prezent?
- A co jeśli jej się to spodoba i rzuci Cię dla niego?- spytałem całkiem poważnie, a Tomek nachylił się w żebyśmy go lepiej słyszeli.
- Widzicie tą dziewczynę?- wskazał palcem na brunetkę o kręconych włosach, a ja razem z Harry'm i Liamem przytaknęliśmy zastanawiając się o co mu chodzi- Wygląda na bardzo szczęśliwą, prawda?- spojrzeliśmy na roześmianą twarz dziewczyny i potwierdziliśmy jego słowa ruchem głowy- Śmieje się, opowiada kawały, dobrze się bawi... I umiera w środku- wytrzeszczyliśmy oczy gdy nie za bardzo dotarło do nas to co przed chwilą usłyszeliśmy. Chłopak poczekał aż doszliśmy do siebie po czym kontynuował- Jest zraniona. Zmęczona. Zmęczona wszystkim dramatami, które wydarzyły się w jej życiu, byciem niewystarczająco dobrą przynajmniej według niej... Zmęczona życiem. Ale nie chce na taką wyglądać. Na osobę, która jest słaba i pragnie żeby ktoś przez to zwrócił na nią uwagę, więc ukrywa to w środku. Zachowuje się tak jakby wszystko było w porządku, a w nocy wypłakuje się w poduszkę. Nie robi tego często, ale jednak. Myśli, że nikt o tym nie wiem, ale mnie nie oszuka. W związku z tym pozostali myślą, że jest najszczęśliwszą osobą jaką znają. Że nie ma żadnych problemów, a jej życie jest perfekcyjne. Że nie ma prawa na nic narzekać i prosić o więcej, a to nie prawda. Gdyby tylko znali prawdę... Dlatego nie boję się, że Kyle mi ją odbierze. Jak już wcześniej wspomniała, to że się uśmiecha nie znaczy, że nie ma ochoty mu przywalić.
Tomek sięgnął po szklankę z napojem i opróżnił ją do samego końca. Bez słowa wyjaśnienia wstał i podszedł do Kate szeptając jej coś na ucho co spotkało się z niezadowoleniem tańczącego z nią chłopaka. Podał jej rękę i ściągając swoją kurtkę z wieszaka wyszli z sali.

       Razem z Kate odprowadzaliśmy wszystkich po kolei do wyjścia gdzie czekał jakiś znajomy Gaby ze studiów, który obiecał porozwozić wszystkich do domu. Najdłużej zeszło nam z wygonieniem tego pieprzonego Kyle'a, który za wszelką cenę próbował wciągnąć dziewczynę razem z sobą do samochodu nie wspominając o tym, że co chwilę próbował wymacać jej tyłek. Z resztą jak przez cały wieczór. Nie wiem ile razy się powstrzymywałem żeby nie podejść do niego i nie obić mu tej jego ładnej twarzyczki. Chłopka strasznie działał mi na nerwy. Nawet Tomek mnie tak dzisiaj nie wkurzał jak on. "Ale teraz jesteś z nią sam na sam..." To zdecydowanie poprawia mi humor. 
 Wróciliśmy z Kate do środka i dziewczyna zaczęła ściągać zawieszone na ścianach serpentyny. Podskoczyła wystraszona kiedy znalazłem się obok niej niechcący trącając ją biodrem. "Niechcący... Kto Ci w to uwierzy?"
- Co Ty tu jeszcze robisz?- spytała opuszczając ręce z dwoma balonami w dłoni.
- Pomagam Ci posprzątać- odparłem i zacząłem robić to co ona.
- Nie musisz. Sama to zrobię. Powinieneś wracać do domu- próbowała mnie wypchnąć, ale złapałem ją za nadgarstki.
- Daj spokój. Kto to widział żeby solenizantka sprzątała po swojej imprezie urodzinowej? Chyba żartujesz! Nie zostawię Cię tu samej- puściłem ją i wróciłem do przerwanej czynności. Dziewczyna złapała się za biodra i przekręciła głowę przyglądając mi się.
- Styles...- wyczułem lekką irytację w jej głosię, ale postanowiłem to zignorować. Westchnęła i wywróciła oczami widząc brak mojej reakcji.
- Niech Ci będzie. Idę pozbierać szklanki.
  Po godzinie klub wyglądał jakby nic się tu nie wydarzyło. Kate siedziała przy barze z butelką wody w ręku, a drugą kreśliła nieokreślone wzory na blacie. Wyglądała tak spokojnie i urzekająco oświetlona kolorowymi lampkami zwisającymi z sufitu. Podszedłem do niej i zająłem miejsce obok.
- Jak głowa? Musiałaś się nieźle przywalić...- spytałem widząc jak przykłada mały woreczek z lodem z tyłu głowy.
- W porządku- odpowiedziała nie podnosząc na mnie wzroku. Za wszelką cenę chciałem spojrzeć w te piękne zielono-złote tęczówki od których dostawałem ciarek na plecach. Nie mogłem wyrzucić z pamięci ich blasku kiedy mieniły sie odbijając światło małych płomieni gdy spojrzała na mnie zanim pomyślała życzenie i zdmuchnęła świeczki.
- Czemu Tomek wyszedł tak wcześnie?- dziewczyna w momencie przestała malować coś na zimnej powierzchni baru, ale nadal nie raczyła obdarzyć mnie swoim spojrzeniem.
- Musiał jechać na lotnisko. Wrócił do Paryża- odpowiedziała beznamiętnie i upiła łyk wody.
- Przykro mi.
- Wcale nie.- "Ktoś tu się na kimś poznał..."
Widziałem jak ugryzła się w język, a ja zamarłem słysząc jej słowa. Szybko wstała i przeszła za ladę wyrzucając pustą butelkę do kosza. Nie chciałem aby nasza rozmowa po raz kolejny skończyła się walką na śmierć i życie dlatego postanowiłem odpuścić.
- Musisz już iść Styles- oparła się o blat i w końcu na mnie spojrzała, ale w jej oczach nie było już tych przyjaznych iskierek.. 
- Czemu?
- Bo jest późno.
- A Ty jak wrócisz? Chyba nie sądzisz, że pozwolę Ci wracać samej po nocy- prychnąłem, a ona westchnęła ciężko.
- Dam sobie radę. Idź już. Proszę...- jej twarz dalej nie wyrażała żadnych emocji, ale w oczach pojawił się cień smutku i malutkie łzy zbierające się w kącikach oczu.
- Jeśli ze mną zatańczysz- zaproponowałem, a ona spuściła głowę kręcąc nią na boki- Tańczyłaś z każdym na tej imprezie. Nawet z Gabą. Zostałem Ci tylko ja.
- Styles...
- Tańczyłaś z Zaynem, który bądźmy szczerzy mistrzem tańca nie jest.
Dziewczyna roześmiała się i uniosła do góry głowę.
- Fakt. Nawet nie chcę myśleć jakie siniaki będę jutro miała po tym jak mnie zdeptał...
- No właśnie!- odpowiedziałem nie mogąc opanować śmiechu- Ja aż taki zły nie jestem. Pozwól, że Ci to udowodnię.
Wyciągnąłem w jej kierunku rękę, a Kate popatrzała na nią z wahaniem przygryzając dolną wargę co spowodowało nagły przypływ gorąca, który oblał moje ciało. Ostatni raz niepewnie spojrzała mi w oczy i nie fatygując się obejściem baru usiadła na nim i przerzuciła nogi na drugą stronę. Nim zdążyła z niego zeskoczyć, położyłem dłonie na jej biodrach pomagając jej zejść. "Pomocy to ona raczej nie potrzebowała. To Ty musiałeś sobie podotykać co nieco..." Wcale nie! Pod wpływem mojego dotyku jej ciało lekko się spięło i gdy tylko postawiła stopy na podłodze zdjęła moje ręcę ze swoich bioder. Ruszyła w stronę parkietu, a ja podążyłem zaraz za nią. Podeszła do komputera, który dalej był podłączony do wielkich głośników i wybrała jakąś piosenkę. Chwyciłem jej dłoń i pociągnąłem na środek parkietu. Splotłem jej ręce na moim karku, a swoimi objąłem ją w talii. Zaczęliśmy się powoli poruszać w rytm muzyki, a ona usilnie skupiała swój wzrok na naszych butach.
- Spójrz na mnie- szepnąłem jej do ucha, a gdy nie zareagowała chwyciłem ją za podbródek i uniosłem go do góry krzyżując nasze spojrzenia- Czemu akurat ta?- spytałem zaciągając się powietrzem gdy zatonąłem w głębokiej zieleni jej oczu. Kate przeszywała mnie palącym wzrokiem i uśmiechnęła się smutno.
- Lubię gdy piosenka dokładnie opisuje to co akurat czuję- odpowiedziała nie odrywając oczu od mojej twarzy.
Położyłem dłoń z powrotem na jej talię i przyciągnąłem ją bliżej tak, że nasze klatki piersiowe stykały się ze sobą. Po moich plecach przebiegł przyjemny dreszcz kiedy poczułem ciepły oddech w zagłębieniu mojej szyi gdy przytuliła do niego swój policzek. Jej włosy delikatnie łaskotały moją twarz, a ja z każdym kolejnym wdechem zaciągałem się jej zapachem, który był zniewalający. Czułem jak lekko kołysze biodrami przenosząc ciężar swojego kruchego ciała z nogi na nogę stawiając kolejne kroki. Jej ruchy były tak pociągające i zmysłowe... Gdy nasze klatki ocierały się o siebie oddech uwiązł mi w gardle, a moje ciało i umysł ogarnęło jedno wielkie pożądanie. Tak bardzo jej pragnąłem, że gdyby tylko uniosła nieco głowę nie zawahałbym się przed posmakowaniem jej lekko różowych warg choćby to miała być ostatnia rzecz jaką bym zrobił w życiu...
 Nagle muzyka ucichła, a Kate odsunęła się ode nie na szerokość ramion. Spojrzała na mnie i cicho westchnęła po czym obróciła się i ruszyła w stronę wyjścia. Ciągle marzący o tym aby złączyć nasze wargi w namiętnym pocałunku nie wiedziałem jak zareagować. Ocknąłem się dopiero kiedy dziewczyna stała w płaszczu przy drzwiach i czekała aż zabiorę swoje rzeczy. Sięgnąłem po swoją kurtkę i ponownie się do niej zbliżyłem.
- Kate...- uniosłem dłoń chcąc dotknąć jej bladego policzka, ale się odsunęła.
- Powinniśmy już iść...

29 komentarzy:

  1. Sorry, ale pozwolę sobie zacząć od końca.
    Sama siebie nie ogarniam, ale przy piosence i ostatniej scenie łzy mi stanęły w oczach... serio. Wiem... #JestemZdecydowanieDziwna...
    Po prostu emocje wzięły górę
    Boże, to było takie cudowne... (Styles idioto, mogłeś ją pocałować w końcu!)
    Nie no.... przez ciebie nie mogę dojść do siebie, jak nienormalne to jest?
    Ten rozdział był tak świetny, że powiedziałabym nawet że ociekał zajebistością :D
    Co prawda, wiesz, że wolałabym inny koniec, ale to twoja wizja i czego tam nie napiszesz, to w (prawie) każdym wypadku, będę się cieszyła jak głupia mogąc to czytać.

    Wiesz, nie wiem, naprawdę nie mam pojęcia czemu, ale z rozdziału na rozdział Tomek coraz bardziej mi się nie podoba... Może to przez jego 'działania' ? Ja na jego miejscu nie pozwalałabym takim zboczeńcom robić 'takich' rzeczy mojej drugiej połówce... Niby miał wytłumaczenie, ale to nie zmienia faktu, że nie lubię go i jego postać najnormalniej w świecie mi się nie podoba. Przepraszam.
    Wracając do tych przyjemniejszych aspektów...
    Louis to jest mój człowiek! Uwielbiam go i jego genialne pomysły (co by nie powiedzieć, Zayna też był świetny! ;))
    Hahaha.. Lou, pozwalam Ci zabić Harrego, no może nie zabić, ale trzepnąć go w tą owłosioną głowę, żeby w końcu ruszył dupę i przyśpieszył swoje działania!
    Nie mogę się doczekać nocy filmów (awwwwww... <3) no i oczywiście obiecanego nam już od dawna pojedynku mistrzów kuchni.

    Co do tt... przed chwilą napisałaś "O Boże..."
    Nie ma się czego bać. Według mnie, to pozytywna cecha, że potrafisz doprowadzić kogoś do tak skrajnych emocji i łez (pomimo tak krótkiego kawałka do przeczytania..) Można Ci tego tylko zazdrościć i powiem Ci, (pomimo, że to już X raz) że piszesz niesamowicie, i chciałabym kiedyś, choć po części umieć pisać i opisywać wszytsko jak Ty.
    Serio... ja rzadko wzruszam się nad jakimś 'tekstem' i szczerze, to moja reakcja mnie też zdziwiła... Ale to ogromny plus dla Ciebie, bo jesteś jedną z niewielu osób, która potrafi mnie doprowadzić do takiego stanu, kilkoma linijkami tekstu.
    (chyba nie muszę mówić, jak bardzo nie mogę się doczekać następnego rozdziału? :))
    Całusy! xx.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najmocniej Cię przepraszam! Nie chciałam Cię "rozbić" ani nic z tych rzeczy. Ja tylko chciałam żeby to było chociaż trochę poruszające. Zwłaszcza ta końcówka :( Niemniej jednak cieszę się, że włączyłaś dołączony link. Naprawdę bardzo mi na tym zależało. Wiadomo, że chyba każdy wolałby nieco inne zakończenie, ale taka była moja wizja i już jej nie zmienię.
      Tak myślałam, że po tym rozdziale jeszcze bardziej znielubisz Tomka ;) Ale przydał się on do pokazania drugiej twarzy Kate przed chłopakami. Zwłaszcza przed jednym...
      Louis Tomlinson wg mnie jest mistrzem w tym rozdziale i nie żałuję, że to jego wybrałam do opisywania rozdawania prezentów. Spisał się chłopak ;)
      Mimo Twoich łez cieszę się, że aż tak wczuwasz się w to co piszę. Nie sądziałam, że potrafię wywołać takie emocje. Chyba muszę o tym pamiętać pisząc następne rozdziały. Nawet nie wiesz jak mi się przykro zrobiło jak napisałaś, że płaczesz. Myślałam, że stało się coś złego, ale jednak nie było tak źle ;) mam nadzieję, że wybaczysz mi tych kilka łez.
      Całuję!
      Xx.

      Usuń
    2. Nie masz za co przepraszać! :)
      Louis jest THE BEST! i nic tego nei zmieni! :D
      Czuję, że on najbardziej pomoże Harremu! ;)
      Nie było źle, i mogę płakać (naczy, miałam łzy w oczach, jeżeli można powiedzieć , że to płakanie...) częściej! Dla takich rozdziałów zawsze :)
      xx.

      Usuń
  2. WOW ! tyle jestem w stanie powiedziec ;D nie spodziewałam sie takiej sytuacji. Pisz dalej bo jestes świetna w tym co robisz :) Już nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału !!!!
    N

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w sumie też nie ;) Skoro tak uważasz to pewnie jeszcze coś napiszę :)
      Xx.

      Usuń
  3. O Boziu... ostatnie 24 godziny mojego życia były tak cudowne, że mogę je śmiało podciągnąć pod swoje urodziny i umrzeć ze świadomością, że w moim życiu było trochę dobrego. W dużej mierze przyczynił się do tego Twój nowy rozdział :) Podczas czytania przepływały przeze mnie skrajne emocje: od lekkiego podenerwowania, przez szczery śmiech, nienawiść, aż do hektolitrów wylanych łez.

    Zabawnym jest to, jak wszyscy boją się Kate i denerwują się w jej obecności, chociaż jest prawie najmłodsza w tym całym towarzystwie :) Zdecydowanie udzieliło mi się poddenerwowanie Savan'a i Ed'a kiedy starali się za wszelką cenę dochować tajemnicy (bo gdzieś tam w duchu obawiałam się, że zrobisz nam "miłą" niespodziankę i jednak wszystkich wystrzelasz ;p)

    Muszę przyznać, że Lou był chyba najlepszym wyborem do opisania sceny wręczania prezentów. Śmiałam się jak głupia z jego "komentarzy", a za ten pomysł z wieczorem filmowym należy mu się zdecydowanie założenie #TeamLouis4ever :)

    Grrr... jak ja nienawidzę Tomka... No bo jaki facet pozwala innym przystawiać się do swojej dziewczyny? W dodatku w ogóle go to nie ruszało! I jeszcze wyjechał na koniec do Paryża! Serio?! W urodziny swojej dziewczyny?! A zresztą... niech jedzie i najlepiej już nigdy nie wraca ;)

    Mamo... jaka ostatnia scena była piękna, romantyczna i smutna jednocześnie... i do tego jeszcze ten podkład muzyczny... poryczałam się... dlaczego w życiu nie ma takich chwil? To niesprawiedliwe...

    Kocham Cię i dziękuję za ten rozdział :)
    Chyba wiesz, że nie mogę się doczekać kontynuacji ;)

    Całuję :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam dodać ten rozdział dopiero w Twoje urodziny w ramach mini prezentu ode mnie, ale nie mogłam się powstrzymać żeby dowiedzieć się co o nim myślisz, więc jest wcześniej :) Mam nadzieję, że mi wybaczysz ten pośpiech :)
      Aż tyle emocji w jednym rozdzile? Mój cel został osiągnięty :)
      Kate potrafi wywołać napięcie i gęsią skórkę. Taka umiejętność się przydaje gdy trzeba sobie samemu radzić w świecie "dorosłych". Poza tym lubi mieć wszystko pod kontrolą i czuć władzę, a to na pewno jej pomaga ;)
      Cieszę się, że uznałaś, że Louis było dobrym wyborem do opisu sceny rozdawania prezentów. Chyba z 20 minut zastanawiałam się kogo wybrać. W końcu padło na Tomlinsona. Myślę, że dobrze się spisał i zasługuje na #TeamLouis4ever
      Wiedziałam, że po tym rozdziale Tomek nie zyska Twojego poparcia, a nawet na nim straci, ale może uda mi się jeszcze poprawić jego sytuację ;) Chociaż może faktycznie zostanie już w Paryżu skoro tak bardzo chcesz?
      Podobała się piosenka? Przyznam się, że to jest jedna z moich ulubionych i nie mogłam się powstrzymać żeby jej nie umieścić w opowiadaniu. Poza tym w końcu to nie tylko blog o tekściarce i 1D, ale również o muzyce i emocjach jakie wywołuje. Żałuję, że wcześniej nie zdecydowałam się na dodawanie podkładów do poszczególnych fragmentów. Muszę to zmienić!
      Uff... Tak się bałam opinii na temat ostatniej sceny z Harry'm i Kate w rolach głównych. Bardzo mi zależało żeby to dobrze opisać i żebyś poczuła to co ja kiedy ją pisałam słuchając w tle "Lost".

      Też Cię kocham i to ja dziękuję za kolejny (aż ciężko mi w to uwierzyć) pozytywny komentarz :)

      Całuję!
      Xx.

      Usuń
    2. Oczywiście, że wybaczam pośpiech ;)
      Teraz mam tylko problem kogo umieścić bliżej serca... Lou czy Savan'a ;)
      Tak! Wreszcie jakaś konstruktywna propozycja w sprawie co zrobić z Tomkiem ;)
      Uwielbiam "Lost" i przyznaję, że dodała magicznego klimatu całej scenie, więc jak najbardziej podpisuję się rękami i nogami za dodawaniem podkładów :)
      Ty się tak nie dziwuj, bo przecież podkreślam na każdym kroku, że cudownie piszesz to opowiadanie :)

      Całuję :*

      P.S. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że zapomniałam wspomnieć o jeszcze jednym momencie, który szczególnie mnie zachwycił... ta scena ze zdmuchiwaniem świeczek, jak Kate spojrzała na Harry'ego to awwww <3

      Usuń
  4. Jesteś świetna. Czytałam już duuuuuużo blogów ale ten zdecydowanie zaliczam do tych NAJLEPSZYCH ! <3 Twoje pomysły mnie rozbrajają. Kate jest cudowna ! i mam nadzieję że już nie długo 'poczuje' coś do Harre'go ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo, że tak uważasz i cieszę się, że jest to wg Ciebie jeden z najlepszych :) Co do uczuć bohaterów to jeszcze zobaczymy ;)

      Usuń
  5. wow rozdział zarąbisty a końcówka najlepsza jedno z najlepszeych opowiadań które czytałam (a czytałam ich duuużo) ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się spodobało :)

      Usuń
  6. Dzięki za tak szybko dodany rozdział, nie zdążyłam przeczytać 18,, patrzę, a ty 19. Rozdział boski, scena wręczania prezentów - :) WOW.

    Mo ale końcówka najlepsza, ich taniec.... A piosenka którą wybrałaś, genialnie odzwierciedla uczucia Kate, tak mi się wydaje...chociaż do Harrego też by pasowały :)

    Jak zawsze z niecierpliwością czekam na kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma za co :) Miałam przypływ weny, więc jest wcześniej :) Cieszę się, że po raz kolejny Ci się spodobał rozdział i piosenka :) Myślę, że odzwierciedla ona uczucie obojga.
      Postaram się dodać kolejny jeszcze w tym tygodniu :)
      Pozdrawiam :)
      Xx.

      Usuń
  7. Czytam twojego bloga od wczoraj i po prostu to jest miłość od pierwszego wejrzenia. Recenzuje blogi i jeśli tylko się zgodzisz z chęcią bym o Twoim coś napisała :)) Nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału. Ja tam bardzo chcę żeby Tomek nie był już z Kate i żeby wyjaśniło się o co chodzi z jej przeszłością
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że pokochałaś mojego bloga :) Oczywiście, że się zgadzam! Mam nadzieję, że będę mogła ją później przeczytać :) Następny rozdział jeszcze w tym tygodniu :) Co do Tomka to jeszcze zobaczymy, a jeżeli chodzi o przeszłość Kate to wszystko w swoim czasie :)
      Pozdrawiam!
      Xx.

      Usuń
    2. Skoro się zgadzasz to recenzja twojego bloga powinna się pojawić do zakończenia roku, więc jak ją napiszę to wyślę Ci link.

      Usuń
    3. O jakim zakończeniu roku mówisz? ;p Bo dla mnie jako studentki to pojęcie względne ;) Będę czekać :)

      Usuń
    4. No to w taki razie pojawi się do tego piątku ;) To już rozumiem przynajmniej dlaczego opowiadanie jest tak inteligentne :) Podam ci link może chcesz poczytać coś jeszcze :) http://recenzjeblogow98.blogspot.com/
      Mam nadzieje, że się spodoba

      Usuń
    5. Niestety będę mogła przeczytać dopiero w poniedziałek, ale już nie mogę się doczekać :) Inteligentne? No nie wiem ;p Dziękuję za link. Jak znajdę chwilę czasu na pewno tam zajrzę :)
      Xx.

      Usuń
  8. świetny :)
    @1DNiallerek

    OdpowiedzUsuń
  9. Okrągły stół i zbroję, oryginalny pomysł, skąd Ty je bierzesz?
    No i planują osiemnastkę dla Kate, coś mi się wydaję, że ich zadźga patelnią, ale co tam.
    Biedny Harry teraz wszyscy będą się nad nim ,, znęcać'', ale jak się zakochuje w nieodpowiednich dziewczynach...
    Biedny Ed będzie musiał ją zwabić, wydaje mi się, że jako pierwszy skończy pod patelnią.
    No i powiedź mi co oni mają do rocka?
    Coś ten nasz Braciszek nie umie dochować tajemnicy, mimo że nic jej nie powiedział to dał do zrozumienia, że coś ukrywa, no cóż aktorem nie będzie. Błagam Cię zrób coś z tym Tomkiem gość mnie irytuje, a jak Ty nic z nim nie zrobisz to ja naślę na niego Natalie Jepsen [ nie ma to jak grożenie bohaterką opowiadania].
    Ed też prawie się wsypał, przynajmniej to moje odczucie.
    Prezent od Malika i Gaby mnie rozwalił i te teksty Kyle, lubię gościa.
    Powiedź mi dlaczego oni zaprosili Tomka, nie cierpię gościa za to, że istnieje.
    I kolejny fragment z Tomkiem Ty chyba chcesz mnie naprawdę z równowagi wyprowadzić.
    Końcówka jest taka piękna i wzruszająca i ta piosenka... jejku, genialna. Chyba stanie się moją ulubioną piosenką, mimo że przez kilka lat była wierna jednej z piosenek Nirvany. No i zastanawia mnie o co jej chodziło, a raczej o kogo czy o Tomka czy o Harry'ego ,,Zagubiłam się w tym świecie
    Zagubiłam się w twoich oczach
    I kiedy gasną światła
    Czy jestem tą jedyną?'' na tym fragmencie miałam ochotę się popłakać, a ja naprawdę rzadko to robię.
    Idę nadrabiać dalej.

    OdpowiedzUsuń
  10. A jakoś tam wyobraziłam sobie ich wszystkich przy stole i mi sie skojarzyło :)
    Na szczęście tego nie zrobiła. Kto wtedy by jej towarzyszył w opowiadaniu? Musiałabym wymyślić nowych bohaterów!
    Miłość nie wybiera...
    Wydaje mi się, że chyba nie umieliby bawić się do takiej muzyki. Przynajmniej nie wszyscy. Dziwni są, nie?
    Ale, że o co chodzi z tym Tomkiem? ;p Fajny chłopak ;) Poza tym jak mieli go nnie zaprosić skoro znają się całe życie i jest on dla Kate bardzo ważny? Poza tym pretensje do Gaby. To ona robiła listę gości.
    Jesteś chyba pierwszą i jedyną osobą, o której wiem i która lubi Kyle'a. Tu mnie zaskoczyłaś :)
    Skoro powiedziała, że "akurat to czuje" to chyba chodziło jej o Harry'ego... A piosenka jest naprawdę piękna i jedna z moich ulubionych, dlatego musiała się znaleźć w opowiadaniu :)

    Xx.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajny? Dołujesz mnie, ale zresztą więcej o tym w następnym komentarzu, ponieważ komentuję na bieżąco [ czyt. komentuję, co akapit]. Kyle to fajny chłopak, co Wy do niego macie?
      Czyli Kate też coś do niego czuje, to może Tomek wyleci? A może tak Harry zadźga go patelnią, co? Proszę.

      Usuń
    2. Wiesz, że jak taki jeden chłopak zachował się wobec mnie nie fair to koleżanka też chciała go walnąć patelnią? Chyba powinnyście się zakumplować ;)

      Usuń
    3. Nie nasza wina, że patelnie są fajne :)
      Ja bardzo chętnie :)

      Usuń
  11. Końcówka jest przecudowna!♥
    A ogólnie impreza bardzo fajnie i przyjemnie opisana.:)
    Na dziś wysiadam.;c
    Jutro biorę się za resztą. xo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się podoba :)
      Dobra decyzja ;)
      Xx.

      Usuń