12 marca 2014

5

Zalecam zrobić przerwę w czytaniu podczas słuchania piosenki "You Need Me, I Don't Need You" ;). W końcu to Ed i nie można sobie przeszkadzać czymś innym, prawda? 


Klub "27"

       Trzy potłuczone szklanki, pięć zniszczonych papierowych żyrandoli i kilkadziesiąt ran po ukłuciach na palcach od małych szpilek. Tak wygląda bilans ostatnich dwóch godzin pracy Kate nad przygotowaniami klubu do dzisiejszego wieczoru talentów. Boję się pomyśleć jakie obrażenia zdąży odnieść do dwudziestej.
- Jak tak dalej pójdzie to się wykrwawisz na śmierć- stwierdziłam gdy przyjaciółka po raz kolejny dźgnęła się w palec- Wiem, że lubisz organizować takie imprezy, ale żeby zaraz przepłacać to życiem? Nie poświęcaj się aż tak.
- Bardzo śmieszne Sheeran- warknęła, schodząc z krzesełka, który pomagał jej sięgnąć wyżej aby zaczepić ciemnogranatowy kawałek płótna. 
Jeszcze nigdy nie widziałem jej takiej rozdrażnionej i skołowanej. Cokolwiek dzisiaj od niej chciałem musiałem powtarzać się kilka razy, gdyż za pierwszym nigdy nie docierały do niej moje słowa. To do niej zupełnie nie podobne.
- Wszystko w porządku?- spytałem, siadając obok niej na podłodze- Nie wyglądasz najlepiej.
- Dzięki- mruknęła pod nosem, po czym schowała twarz w dłoniach.
- Ej, co jest?- powtórzyłem swoje pytanie, obejmując ją ramieniem i przyciągając bliżej siebie. Dziewczyna od razu wtuliła się w mój bok- Powiedz, może będę umiał ci jakoś pomóc.
- Nie sądzę, ale dzięki za chęci- uśmiechnęła się do mnie smutno i zamknęła oczy opierając głowę o moje ramię.
- Od kilku dni cię nie poznaję. Gdy zadzwoniłem, a ty powiedziałaś, że zapomniałaś o wieczorku byłem w szoku. Ty nigdy o niczym nie zapominasz. Zawsze trujesz mi dupę przez przynajmniej tydzień gdy zbliża się połowa miesiąca, żebym tylko nie zapomniał o tej imprezie, a tym razem to ja musiałem dopilnować ciebie. 
- Jak ten świat się zmienia, co nie?- jej głos był pozbawiony wszelkich uczuć.
- Mów mi zaraz co się dzieje! Przerażasz mnie gdy jesteś taka...- zawiesiłem głos próbując znaleźć odpowiednie słowo.
- Jaka?- podniosła głowę, aby spojrzeć mi prosto w oczy- Obojętna? Nudna? Przygnębiona? Otępiała?
- Skończ wymieniać wszystkie negatywne przymiotniki jakie znasz- zwróciłem jej uwagę- Jesteś taka... nie wiem. Jakby pusta w środku.
- Wierz mi, że ostatnio tak się czuję- przyznała- Sama siebie nie poznaję, dlatego nie musisz się martwić tym, że też masz z tym problem.
- A jaki jest twój problem?- spytałem wprost, ale nie uzyskałem odpowiedzi. Po chwili oczekiwania i nadziei wiedziałem, że nie mam co na nią liczyć, więc przytuliłem brunetkę mocniej i tak siedzieliśmy w niczym nie skrępowanej ciszy, aż wymyśliłem jeden z możliwych powodów jej dziwnego zachowania.
- Może się zakochałaś?
Dziewczyna spojrzała na mnie zaskoczona słysząc moje przypuszczenia. 
- Czym tak właściwie jest miłość? Po czym ją poznać? Powiedz mi, a być może będę w stanie odpowiedzieć na twoje pytanie.
I co miałem zrobić? Kilka razy otwierałem usta myśląc, że znalazłem idealne słowa, które wyjaśniłyby tej zagubionej w sobie dziewczynie czym jest znana wszystkim od wieków miłość, ale nic z tego nie wyszło. 
- Tak myślałam...- westchnęła cicho Kate, gdy nie uzyskała żadnej odpowiedzi.
- Trudno to wytłumaczyć. To chyba zależy od człowieka- stwierdziłem nie będąc do końca przekonany o swej słuszności.
- To znaczy?
- Jakby to ująć...- przejechałem kilka razy palcem wskazującym po brodzie w zamyśleniu- Wydaje mi się, że dla każdego słowo miłość oznacza coś innego.
- Chyba nie rozumiem...
- Chodzi mi o to, że każdy podchodzi do tego tematu w inny sposób i nawet gdybyś zapytała się tysiąca osób co dla nich znaczy miłość, od każdego usłyszałabyś inną odpowiedź- oznajmiłem, a brunetka spojrzała na mnie z jeszcze większym niezrozumieniem.
- A od czego to niby zależy?
- Od tego kogo o to zapytasz.
- Możesz jaśniej?
- Kate...- jęknąłem cicho- Czemu zadajesz mi takie trudne pytania? 
- Mógłbyś się w końcu na coś przydać- odparła poważnie, ale dostrzegłem cień uśmiechu w kącikach jej ust.
- Ha. Ha. Ha. Bardzo śmieszne.
- To nie jest śmieszne. To przykre, że do niczego się nie nadajesz- oznajmiła- Skup się, użyj swych szarych komórek o ile je w ogóle posiadasz i wyjaśnij mi o co chodzi z tą całą miłością.
- Ciekawe jak mam to zrobić...- prychnąłem pod nosem.
- Normalnie. Wytłumacz mi to jak krowie na granicy.
- Jak komu?- spojrzałem na nią rozbawiony- Skąd ty bierzesz takie teksty?
- Jeszcze mi nie odpowiedziałeś na moje pytanie, więc nie licz, że się teraz dowiesz. Coś za coś- wyjaśniła panujące zasady.
- Jakaś ty bezinteresowna...- skwitowałem, a ona wzruszyła niewinnie ramionami- Generalnie chodzi o to, że jeśli na przykład zapytasz pierwszą lepszą kobietę na ulicy, która jest matką o to czym dla niej jest miłość zapewne odpowie ci, że jest to uczucie, które wypełnia ją gdy widzi radość swojego dziecka. Jednak gdy o to samo zapytasz zakochanego po uszy nastolatka, możesz się spodziewać zupełnie innej opinii. Palnie coś o ciągłym zastanawianiu się co robi jego ukochana i takie tam...
- Wiesz Ed? Świetny z ciebie przyjaciel, ale alfą i omegą to ty nie jesteś- stwierdziła, z grymasem na twarzy- Zupełnie nie wiem jak miałoby to się odnieść do mojego stanu i twojego pytanie a to czy się zakochałam. Dalej nie wiem jak rozpoznać pierwsze symptomy tego uczucia i czy to przez to jestem taka rozkojarzona i nieobecna.
- Myślałem, że byłaś już zakochana.
- Niby w kim?
- Tomku. W końcu byliście razem i takie tam...- przypomniałem jej, gdyż najwidoczniej już o tym zapomniała.
- To nie była miłość- wyznała- Przynajmniej nie taka jak wszyscy myśleli. Kocham go, ale to nie jest to za czym tak wszyscy gonią. Bliżej nam było to "takich tam" niż miłości. Przynajmniej tak mi się wydaje. 
- Rozumiem.
- Naprawdę?- popatrzyła na mnie z uznaniem.
- Nie- przyznałem się bez bicia.
- Więc czemu to powiedziałeś?
- Zawsze tak robią w filmach po tym jak główny bohater żali się drugiemu. Wtedy tamten zawsze odpowiada, że go rozumie i wszystko będzie dobrze.
- Życie to nie film, w którym można w każdej chwili zmienić scenariusz czy bohatera- zaznaczyła ze smutkiem w głosie. Niestety to była prawda. Zebrało mi się nawet na pewną refleksję nad jej słowami, ale została ona przerwana przez kogoś, kto nieproszony wszedł do klubu.
- Jest tu ktoś?!- usłyszeliśmy męski głos i od razu zerwaliśmy się z podłogi. Gdy tylko znalazłem się w pozycji pionowej zobaczyłem Harry'ego.
- Styles! A co ty tu robisz?- przywitałem się z nim, a on spojrzał na mnie lekko zdziwiony.
- Kate poprosiła mnie wczoraj o pomoc. Mam jechać z tobą na zakupy- wyjaśnił, a ja spojrzałem przez ramię na przyjaciółkę, która wpatrywała się w nowo przybyłego chłopaka ze zmarszczonymi brwiami, przez co nie byłem pewien, czy cieszy się na jego widok.
- Czemu mi o tym nie powiedziałaś?
- Nie sądziłam, że się pojawi- oznajmiła nie odrywając wzroku od głowy pełnej brązowych loków.
- Niespodzianka...- odezwał się cicho Hazza.
Między nami, a właściwie nimi zapanowała niezręczna cisza. Gdyby był wieczór mógłbym zwalić uczucie przeskakujących między nimi iskier na wzrost poziomu alkoholu w mojej krwi i w związku z tym na zaburzone funkcje poznawcze, ale niestety byłem trzeźwy, więc czułem się jak intruz.
- W takim razie...- przerwałem ich bitwę na piorunujące spojrzenia zwracając ich uwagę na siebie, co wcale nie okazało się dobrym pomysłem. W takich sytuacjach ich zielone tęczówki są naprawdę przerażające- Ja pójdę po listę zakupów i będziemy mogli się zbierać. Pasuje?- zwróciłem się do Harry'ego, a on ograniczył się jedynie do twierdzącego przytaknięcia głową, po czym przeniósł swoje elektryzujące spojrzenie z powrotem na Kate. 
Czym prędzej udałem się na tyły klubu, do głównego gabinetu, gdzie zostawiłem swój plecak pozostawiając ich samych. Myślcie co chcecie, ale między tą dwójką coś jest i zdecydowanie jest to coś poważnego. Może dlatego Kate tak dziwnie się zachowuje?

Dom One Direction

       Nudy, nudy i jeszcze raz nudy. W domu panuje taka cisza, że odnoszę wrażenie, że mieszkam tu zupełnie sam. Zayn jeszcze śpi, Harry wybiegł gdzieś z samego rana razem z Niallem, a Liam... kto wie gdzie go posiało. N-U-D-Y.
  Po zjedzeniu marnego śniadania w postaci płatków z mlekiem, pokrzątałem się tu i tam bez konkretnego celu. Ostatecznie usadowiłem się na wygodnej kanapie w salonie i włączyłem telewizor. Przeskakiwałem pilotem z kanału na kanał w nadziei, że trafię na jakiś fajny film albo serial, jednak nim zdążyłem sprawdzić co nadają wszystkie stacje, które oferuje nasz pakiet, gdy na drodze łączącej mój wzrok ze szklanym ekranem stanął wyraźnie czymś poddenerwowany Payne. Uniosłem do góry brwi oczekując, że sam wyjawi mi o co chodzi, ale zamiast tego zmarszczył jeszcze bardziej czoło i zaczął chodzić w kółko.
- Zdradzisz mi w końcu co się stało czy będziesz tak biegał w tę i z powrotem aż wytrzesz dziurę w dywanie?
- Nie wiem co robić- jego odpowiedź była krótka i mało sprecyzowana, ale to wystarczyło żeby wzbudzić moje zainteresowanie.
- Liam Payne nie wie co robić? A to coś nowego!- poprawiłem się na siedzeniu, w trakcie gdy chłopak zaczynał trzeci kilometr- Może mogę ci coś doradzić przyjacielu?
- Chodzi o to, że umówiłem się na dzisiaj z Danielle, ale potem Gaba wystrzeliła z tym wieczorkiem, Kate się o dziwo zgodziła i teraz nie wiem na co się zdecydować- wyjaśnił, ściskając w ręce telefon.
- A gdzie chcesz bardziej być?
- W tym problem. Chciałbym być tu i tu- wyznał.
- To połącz jedno z drugim- odparłem- Zaproś Danielle do klubu, dzięki czemu za jednym zamachem połączysz randkę i spotkanie z Kate.
- Zwariowałeś?!- popatrzył na mnie jakbym postradał wszystkie zmysły.
- Dopiero teraz się zorientowałeś?- wtrącił się nagle, pojawiający się znikąd Zayn- Ja od początku mówiłem, że jest z nim coś nie halo.
- Nasza śpiąca królewna wstała!- przywitałem go z gorzkim uśmiechem- A gdzie twój książę? 
- Ja ci zaraz zrobię królewnę!- sięgnął po poduszkę leżącą na fotelu obok i rzucił nią we mnie.
- Możecie się uspokoić?- przerwał naszą małą walkę Liam, poirytowany naszym lekceważącym stosunkiem co do jego kryzysu- Ja tu mam wielką zagwozdkę, a wy się bijecie jak jakieś przedszkolaki!
- A mogę wiedzieć co się stało?- poprosił o wdrążenie go w temat Malik.
- Li ma dzisiaj randkę z Danielle, ale jednocześnie chce iść na wieczorek do Kate. Zaproponowałem mu żeby w takim razie zorganizował randkę w klubie na co ten nazwał mnie wariatem- wyjaśniłem pokrótce z czym boryka się nasz wspólny przyjaciel.
- Faktycznie wariat z ciebie- przyznał mu rację Mulat- Nie sądzę żeby G chciała widzieć u siebie kogoś więcej niż naszą piątkę.
- Też mi się tak wydaje...- poparł go z ponurą miną Payne.
- Może zamiast siedzieć tu i zastanawiać się co by było gdyby, po prostu do niej zadzwonisz i zapytasz się czy możesz kogoś przyprowadzić?- zaproponowałem, ale mój pomysł nie został dobrze przyjęty.
- Naprawdę cię porąbało!
- Zadzwonić nie zaszkodzi- zmienił nagle front Zayn- Najwyżej powie nie i tyle. Może doceni, że zapytałeś się jej o zdanie i się zgodzi?
- To nie jest dobre rozwiązanie- upierał się przy swoim Liam.
- Nie bądź ciota i zadzwoń do niej- wyrwałem mu z ręki komórkę i wyszukałem numer tekściarki- Z naszej piątki jesteś jej ulubieńcem, więc masz fory. Czas najwyższy z nich skorzystać- mrugnąłem do niego okiem i podałem włączony na głośno mówiący telefon. To chyba oczywiste, że musiałem słyszeć tą rozmowę, prawda?
- Zginiesz marnie- zwrócił się do mnie, ale niestety osoba po drugiej stronie słuchawki o tym nie wiedziała.
- Nie wiem co takiego zrobiłam, że zasłużyłam na śmierć z twoich rąk Liam, ale chętnie się dowiem- usłyszeliśmy zniekształcony nieco głos Kate, a główny rozmówca zrobił się blady jak ściana. Trzeba było wcześniej zamówić karetkę...
- Nie! To nie do ciebie! Chodziło mi o Louisa- tłumaczył się, a ja szepnął ciche "dzięki".
- W takim razie mogę spać spokojnie- odetchnęła z ulgą- Skoro nic mi nie grozi powiesz mi czemu zawdzięczam ten telefon?
- Chciałem się spytać...- przyjaciel zaczął niepewnie, a ja na migi próbowałem go zachęcić do dalszego kontynuowania, ale ten tylko nerwowo przygryzał wargę.
- Tak?
- Mógłbym  kogoś przyprowadzić dzisiaj wieczorem?- wydusił w końcu z siebie, a ja z Zaynem przybiliśmy sobie piątki.
- To zależy kogo- oznajmiła.
- Mam na myśli Danielle. Jestem z nią dzisiaj umówiony, ale nie chciałbym ominąć wypadu do twojego klubu- wyjaśnił.
- Rozumiem...- odparła Kate, w czasie gdy gdzieś w oddali dało się usłyszeć jakieś niewyraźne szmery. Liam patrzył na nas, licząc na to, że coś poradzimy, ale my jedynie wzruszaliśmy bezradnie ramionami.
- Zapomnij, że cię w ogóle o to pytałem- odezwał się w końcu.
- Nie!- krzyknęła nagle tekściarka- Możesz chwilę zaczekać?- poprosiła, ale nie czekała na odpowiedź. Zamiast tego zaczęła grozić komuś kto najwyraźniej był razem z nią- Sam jeśli zaraz nie przestaniesz to nie dostaniesz nagrody!- krzyknęła do jej towarzysza. Kim jest Sam?!- Przepraszam, już jestem. 
- Jeśli dzwonię nie w porę...
- Nie, wszystko w porządku. Mam tu małe zamieszanie z pewnym chłopakiem, ale już sobie poradziłam. Więc Danielle, tak? Ta tancerka?- powtórzyła, aby upewnić się czy mają na myśli tą samą osobę. 
- Dokładnie- potwierdził przyjaciel.
- Jeśli się tylko zgodzi to ja nie mam nic przeciwko żeby wpadła. Poznałam ją wcześniej i wydaje się sympatyczna- stwierdziła, a na twarzy Payna zaczął malować się najszerszy uśmiech jaki do tej pory widziałem. Spokojnie mógłby konkurować z Niallem- Proszę tylko żebyś trzymał się mojej wersji, że jestem koleżanką Styles'a, a na co dzień pracuję w firmie kurierskiej, jasne?
- Pewnie! Załatwione!- zapewnił ją uradowany.
- Nie zapomnij też uzgodnić tego z resztą chłopaków, ok? Nie chcę mieć żadnej wpadki.
- Obiecuję, że pary z ust nie puszczą!
- Nie wiem czemu, ale tobie akurat wierzę- posłała mu nieświadomy komplement, na co chłopak uśmiechnął się jeszcze szerzej- Widzimy się o ósmej. Do zobaczenia.
- Cześć!- pożegnał się i schował telefon do kieszeni, po czym zaczął tańczyć, choć z tą sztuką miało to mało wspólnego. Gdyby go teraz zobaczyła Danielle już nigdy w życiu by się z nim nie umówiła. Jak tancerka może umawiać się z taką pokraką?
- A nie mówiłem, że warto spróbować?- domagałem się słów uznania od kumpla.
- Boli mnie serce gdy to mówię, ale muszę przyznać ci rację. To był świetny pomysł!- uściskał mnie mocno i popędził na górę do swojego pokoju, po drodze dzwoniąc do swej lubej. 
- A kto dzisiaj będzie naszymi osobami towarzyszącymi?- spytał Zayn zakładając mi rękę na ramieniu.
- Chyba jesteśmy skazani na siebie księżniczko. 

Klub 27

       Jedno z najwspanialszych uczuć jakich może doświadczyć człowiek w tracie swojego marnego żywota, to poczucie, że dzięki niemu ktoś stał się lepszy. Większość ludzi rozumie przez to przekonanie drugiej osoby do zerwania z nałogiem, lepszego traktowania innych czy nawet samego siebie. Jednak nie zawsze trzeba być częścią czegoś aż tak przełomowego. Czasami wystarczy niewiele by uczynić czyjeś życie lepszym, a jego samym szczęśliwszym, poprzez chociażby pomoc w rozwijaniu jego talentu.
- Jak mi poszło?- zwrócił się do mnie uśmiechnięty od ucha do ucha Sam.
- Doskonale zdajesz sobie sprawę, że tym razem było idealnie, więc czemu się pytasz?- poczochrałam go po włosach, a on zrobił kwaśną minę- Jeszcze trochę i będziesz lepszy ode mnie.
- Nie możliwe- wyraził swoje odmienne zdanie na ten temat- Nie żyjemy w filmie science-fiction żeby mogło dojść do czegoś takiego.
- Czasami wydajesz mi się za mądry jak na trzynastolatka.
- Ktoś musi nadrabiać za innych. Ja poprawiam statystyki naszej rodziny za mojego brata.
- Nie narzekaj na niego! To bardzo fajny chłopak- broniłam Dean'a, który był od niego dwa lata starszy.
- Wcale nie. To głupek.
- Sam!- upomniałam go, a on za wszelką cenę próbował mi udowodnić swoją rację.
- Taka jest prawda! Jestem od niego dwa lata młodszy, a umiem matematykę lepiej niż on.
- Za to jesteś od niego gorszy w angielskim i na wf-ie- przypomniałam mu.
- A na co komu angielski i wf?
- Po to żebyś był silny i zdrowy, a bez angielskiego nie będziesz umiał się wysławiać i nici z twoich marzeń o karierze muzycznej- wyjaśniłam mu ważności dwóch przedmiotów, których nienawidzi od zawsze.
- Ja będę tworzył melodię, a ty będziesz dla mnie pisać teksty- oświadczył, chowając kartki z nutami do swojego plecaka.
- Tak to sobie zaplanowałeś?- popatrzyłam na niego rozbawiona- Nie pomyślałeś żeby spytać się mnie o zdanie?
- To oczywiste, że się zgodzisz- odparł pewnie- Nie jesteś w stanie oprzeć się mojemu urokowi, więc mi nie odmówisz- poruszył kokieteryjnie brwiami, a ja zaczęłam się śmiać. 
- Jesteś niesamowity...
- Wiem.
- I przemądrzały!- dodałam szybko aby mnie źle nie zrozumiał- Lubię cię, ale jeśli chcesz zaistnieć lepiej przyłóż się do angielskiego albo przestanę cię uczyć- zagroziłam, a on zmrużył na mnie oczy.
- Nie zrobiłabyś mi tego...
- Chcesz się przekonać?- założyłam ręce na piersi. Chłopak przyglądał mi się niepewnie, po czym wstał i westchnął zakładając na siebie plecak.
- Idę. Mam jutro klasówkę z anglika...
- Powodzenia. Nie zapomnij, że widzimy się jeszcze dzisiaj- uśmiechnęłam się do niego ciepło i odprowadziłam do drzwi. Poczekałam aż wsiądzie do samochodu, gdzie czekała już na niego mama i pomachałam na pożegnanie.
  Wróciwszy do środka, rozejrzałam się po udekorowanej na wieczór sali. Ściany obłożone granatowym, połyskującym materiałem, delikatnie mieniły się pod wpływem padającego na nie światła z papierowych, ale zarazem eleganckich żyrandoli. Wszystkie stoliki przykryte były obrusami w podobnych odcieniach, a na środku w szklanych wazonach stała jedna róża przy której wieczorem zapłoną małe świeczki. Nawet bar, który na co dzień wygląda jak wyjęty rodem z czasów, gdy królowała muzyka disco i neonowe dodatki, na tą jedną noc zamieniał się w coś bardziej wyrafinowanego. Uwielbiam organizować takie kulturalne wydarzenia. Wszystko wydaje się wtedy spokojniejsze, a w połączeniu ze świetną muzyką niezwykle utalentowanych ludzi, którzy dopiero zaczynają odkrywać samych siebie, staje się to jeszcze bardziej wyjątkowe. 
- Nieźle to urządziłaś- usłyszałam za swoimi plecami słowa uznania, padające z ust Eda.
- Dzięki. Wyszedłeś i od razu mi lepiej poszło.
- Za miesiąc organizujesz wszystko sama- szturchnął mnie łokciem, po czym zaniósł zakupy do kuchni, zostawiając mnie sam na sam z Harry'm.
- Czemu mu nie powiedziałaś, że przyjadę?- spytał, kiedy Sheeran zniknął za kuchennymi drzwiami.
- Nie sądziłam, że się zjawisz- odparłam- I nie stój tak. Wyglądasz jakbyś dawał mi reprymendę za złe zachowanie.
- Może powinienem- mruknął, ale ja postanowiłam nie zwracać na to uwagi- Obiecałem, że pomogę, więc dalej nie rozumiem czemu myślałaś, że będzie inaczej.
- Po naszej kłótni...
- Wcale się nie kłóciliśmy- poprawił mnie, a ja zaśmiałam się pod nosem.
- Nie wiem jak dla ciebie, ale dla mnie nie była to normalna, przyjacielska rozmowa.
- A czy którakolwiek z naszych rozmów była normalna?- spytał prawdopodobnie retorycznie, ale kto go tam wie.
- Nie przypominam sobie. Szczerze powiem, że zaczyna mnie to męczyć...
- Co konkretnie?
- Wszystko!- machnęłam rękami w bliżej nieokreślonym kierunku- Mówisz, że coś mi obiecałeś i wielce dziwisz się, że ci nie ufam, po tym jak tyle razy złamałeś dane mi słowo. 
- Przeprosiłem- przypomniał, na co wywróciłam oczami.
- Wiem Harry, ale to nie wystarczy.
- To co mam zrobić?- ruszył w moją stronę, a ja automatycznie zaczęłam się cofać- Co mogę jeszcze powiedzieć żeby naprawić to co spieprzyłem?- stanął tuż przede mną po tym jak wpadłam na stolik, nie mając dokąd uciec.
- Nic. Tu nie chodzi tylko o ciebie, ale i o mnie.
- Raz mówisz jedno, raz drugie. Zaczynam się gubić w twoich wahaniach nastrojów. Czemu nie pozwalasz sobie pomóc? 
- Pomóc w czym?- wtrącił się nagle mój rudy przyjaciel, który przyszedł po drugą część zakupów.
- Kate narzeka, że jest zmęczona, ale mimo to nie chce się zgodzić żebym to ja przygotował dla nas obiad- odpowiedział za nas oboje Styles. Posłałam mu lodowate spojrzenie, ale go nie dostrzegł, gdyż był skupiony na przekonywaniu Eda o prawdziwości swego kłamstwa. Z niechęcią muszę przyznać, że świetnie mu to wychodziło.
- Nie bądź taka uparta- chłopak stanął przy mnie i położył dłonie na ramionach- Nie możesz wszystkiego całe życie robić sama.
- Mogę- burknęłam pod nosem, ale nikt nie zwrócił na to uwagi. Po co mnie słuchać...
- Zróbcie razem ten obiad- zwrócił się bezpośrednio do Loczka ignorując moje sprzeciwy- Odciążysz trochę Kate, ale jednocześnie nie będzie spędzać bezproduktywnie czasu i przy okazji marudzić, a ja w tym czasie pojadę po brakujący alkohol- podzielił między nas obowiązki, nie przyjmując żadnej odmowy.
Bez słowa udałam się do kuchni, ponieważ i tak by mnie nie posłuchali. Całą swoja uwagę próbowałam skupić na segregowaniu produktów zakupionych przez chłopaków, ale obecność Styles'a była tak wyczuwalna w powietrzy, że nie mogłam się oprzeć by nie spojrzeć kątem oka na jego rozluźnioną sylwetkę opierającą się o framugę drzwi. Przyglądał mi się ze spokojem, w czasie gdy ja starałam się zdecydować czy położyć kiść pomidora między ogórkiem i rzodkiewką czy sałatą i papryką. Jaki ciężki wybór...
- Jesteś na mnie zła?- spytał w momencie gdy czerwone warzywa, które były w mojej dłoni znalazły miejsce koło kilku marchewek. 
- Długo jeszcze będziesz się tak na mnie gapił i obijał? Podobno chciałeś ugotować obiad- zwróciłam mu uwagę ignorując jego pytanie, a on uśmiechnął się łobuzerko. Wolnym, długim krokiem ruszył w moim kierunku, stając za moimi plecami, po czym zaczął mówić wprost do mojego ucha.
- Może i nie lubisz tych wszystkich babski rozrywek, ale focha strzelasz jak stuprocentowa kobieta- stwierdził, uśmiechając się przy tym. Postanowiłam zignorować ciarki, które przechodziły po moich plecach gdy znajdował się tak blisko mnie. Odwróciłam się do niego przodem, zrzucając tym samym jego ręce z moich bioder.
- Obierz ziemniaki- poleciłam mu, na co on spojrzał na mnie rozbawiony.

- Naprawdę chcesz żebym się tym teraz zajął?
- Gdyby było inaczej to bym tego nie mówiła.
- Uważam, że nie mówisz o wielu rzeczach, których pragniesz- stwierdził, lustrując mnie wzrokiem- Moim skromnym zdaniem powinniśmy spokojnie porozmawiać.
Miałam ochotę się zaśmiać słysząc jego słowa, ale jedyne na co byłam się w stanie zdobyć to obserwowanie jego każdego ruchu.
- Nie interesuje mnie twoje na pewno nie skromne zdani tym bardziej, że jak wcześniej zauważyłeś, rzadko kiedy nasze rozmowy są przeprowadzane w spokoju.
- W takim razie może powinniśmy znaleźć coś co umiemy robić razem i nie chcieć się przy tym pozabijać- odrzekł zdecydowanie niższym głosem niż wcześniej.
- Jakieś propozycje?- spytałam pomimo zaschniętego gardła. Cholera. Gdzieś za mną jest butelka z wodą, ale w takiej sytuacji znalezienie jej graniczyło z cudem.
- Zdecydowanie powinnaś się nieco rozluźnić...- szepnął, nachylając się w moją stronę i składając delikatny pocałunek w kąciku ust.
- Byłoby mi znacznie łatwiej gdybyś się odsunął- próbowałam wyswobodzić się z jego ramion, ale marne były moje wysiłki. Jedyne co uzyskałam to zakończenie niezwykle irytującej i jednocześnie przyjemnej wędrówki jego ciepłych warg wzdłuż linii mojej szczęki, za co z jednej strony chciałam się spoliczkować, ale z drugiej dzięki temu udało mi się w końcu odetchnąć. Chłopak spojrzał na mnie przyciemnionymi, zielonymi tęczówkami spod długich rzęs przyglądając się uważnie mojej twarzy.
- Jeśli naprawdę tego chcesz, powiedz jedno słowo, a obiecuję, że przestanę. 
Mruknął ledwo słyszalnie, pocierając kciukiem o mój zaróżowiony policzek. Przymknęłam oczy i biorąc głęboki wdech, uwolniłam się z jego uścisku stając oddalona na bezpieczną odległość.
 Nie minęła nawet minuta gdy moje ciało zaczęło robić to co według niego było bardziej odpowiednie, sprzeciwiając się tym samym mej woli. Wzrok mimowolnie kierował się w stronę chłopaka z burzą loków na głowie, ułożoną w artystyczny nieład, który w ciszy i zamyśleniu koncentrował się na swoim zadaniu. W pewnym momencie nasze spojrzenia skrzyżowały się na dosłownie milisekundę, ale to wystarczyło żeby wznieć iskrę pomiędzy nami.
- Chrzanić to!- Styles rzucił wszystko co miał w rękach na blat. Niepewnie obserwowałam jego reakcję nie będąc pewna jaki będzie jego następny krok. Przez chwilę myślałam, że wyjdzie trzaskając drzwiami, ale zamiast tego unosząc mnie do góry, posadził na brzegu stołu i stanął pomiędzy moimi nogami. Nim zdążyło do mnie dotrzeć co się dzieje, poczułam jak jego usta napierają na moje w mało delikatnym, ale za to niezwykle podniecającym pocałunku. Zacisnęłam mocno dłonie na jego karku gdy zaczynało mi brakować powietrza, co bezbłędnie odczytał i odsunął swoją twarz od mojej na niewielką odległość. 
- Skoro nie dotrzymuję żadnych składanych ci obietnic to czemu tym razem miałoby być inaczej?- spytał retorycznie, a ja przygryzłam wargę próbując powstrzymać uśmiech. Chłopak uwolnił ją przy pomocy swojego kciuka, uśmiechając się przy tym łobuzersko- Zostaw. Zaraz się nią zajmę i w tym przypadku na pewno dotrzymam słowa.
- Harry...- westchnęłam cicho gdy objął mnie ramionami w talii i schował twarz w zagłębieniu mojej szyi.
- Cii...- gładził mnie delikatnie po plecach, co znów przyspieszyło mój oddech- Naprawdę uwielbiam słuchać twojego głosu zwłaszcza gdy wypowiadasz moje imię z tym swoim śmiesznym akcentem, ale proszę nie mów nic przez chwilę. Nie chcę żebyśmy znów zaczęli skakać sobie do gardeł.
- Mój akcent wcale nie jest śmieszny. To twój jest niezrozumiały- zrobiłam naburmuszoną minę, na co wywrócił oczami- Poza tym jeszcze przed chwilą nie przeszkadzało ci badanie okolic mojego gardła...
- Widzisz? Właśnie o tym mówiłem!- wytknął mi mój niewyparzony język.
- Przestań mnie uciszać, bo i tak...- przytknął mi palce do ust i posłał srogie spojrzenie nim zdążyłam dokończyć to co miałam na myśli.
- Znam zdecydowanie lepszy sposób na wykorzystanie twoich ust niż irytujące paplanie i przemądrzanie się.
Położył swoją dłoń z powrotem na mojej talii i przyciągnął mnie jeszcze bliżej siebie, tak że stykaliśmy się klatkami piersiowymi. Spojrzałam mu prosto w oczy i nie odezwałam się już ani słowem, pozwalając mu demonstrować jego pomysł na zastosowanie moich rozgrzanych do czerwoności warg.

Mieszkanie Kasi i Gaby

       Ostatnio coraz bardziej zaczynam rozumieć dziwaczne zachowania Harry'ego i Nialla. Ostatecznie jakby na to nie patrzeć dołączyłem do ich grona kompletnie zakręconych na punkcie jednej dziewczyny. To znaczy każdy z nas upatrzył sobie inną! Nie chodzi mi o to, że wszyscy wzdychamy do tej samej... rozumiecie? Boże! Już mi na mózg padło tak jak im!
  Gdy zobaczyłem swoje odbicie w szybie kredensu, który stał w salonie dziewczyn, sam siebie się wystraszyłem. Szeroko otwarte oczy, które co chwile spoglądały na siedzącą obok mnie brunetkę w zwiewnej czarnej sukience wiązanej na szyi i wysokich szpilkach, lekko rozchylone usta, a do tego mocno zaróżowione policzki. 
- Czy tylko mi jest tak gorąco?- spytałem nieświadomie na głos, co wywołało cichy chichot u chłopaków, a Danielle delikatnie się zarumieniła. Jej do twarzy w tym kolorze nie to co mi...
- Może przynieść ci trochę wody?- zaproponował Niall, który bezczelnie wykorzystywał moją fizyczną i umysłową niedyspozycję, żeby się odgryźć za strojenie sobie żartów z jego osoby, gdy poznał Gabę.
- Powinieneś mu raczej kubeł lodu zaoferować- poprawił go Louis, przybijając sobie jednocześnie tak zwanego "żółwika" z Zaynem. Dobrali się kompani...
- Długo jeszcze zejdzie twojej dziewczynie Niall?- moja towarzyszka postanowiła przypomnieć im o swoim istnieniu.
- Zaraz się dowiem- odpowiedział i poszedł sprawdzić na jakim etapie szykowania się jest jego dziewczyna. W tym czasie Lou w raz z Malikiem poruszyli jakiś błahy temat, a Danielle nachyliła się w moją stronę.
- Nie przejmuj się nimi.
- Dziękuję za wybawienie- ująłem jej dłoń i ucałowałem wierzch
- Podziękujesz mi później- puściła do mnie oczko, uśmiechając się niewinnie. Cóż za piękny widok!
- Jestem gotowa!- do salonu wparowała w pełni gotowa do wyjścia Gaba, a tuż za nią stał lustrujący ją od stóp aż po sam czubek głowy Horan. Bez ogródek podeszła do mojej partnerki i uściskała ją na przywitanie.
- Miło cię znowu widzieć Dani. Świetnie wyglądasz!- odsunęła się od niej na szerokość ramion, przyglądając się jej strojowi- Ta sukienka jest zabójcza!
- Mamy już jednego pretendenta do zawału- odezwał się nieproszony Mulat.
- Żebyś czasem nie wyszedł na prowadzenie mądralo- zagroziłem mu.
- Chyba powinniśmy już iść- stwierdziła Danielle wskazując na zdobiący jej wątły nadgarstek zegarek.
 Wszyscy razem zeszliśmy na dół i wsiedliśmy do dwóch czekających na nas taksówek. Lou i Zayn jechali razem, a ja z Niallem i dziewczynami. Nie musiałem długo czekać aż dziewczyny zaczną plotkować na przeróżne tematy. Nie przejmowałem się tym zbytnio do czasu aż jedna z nich nie postanowiła dowiedzieć się czegoś więcej na temat tajemniczej koleżanki Styles'a.
- Długo znasz Kate?- brunetka spojrzała z zaciekawieniem na Gabę, która wymieniła z nami porozumiewawcze spojrzenia. Czemu wcześniej nie wpadłem na pomysł żeby obgadać z nią szczegóły naszej wspólnej znajomości z Kate?!
- Kilka lat- odpowiedziała mało precyzyjnie, co jak mogłem przypuszczać nie wystarczyło.
- Poznałyście się przez Harry'go?
- Nie- Gabrysia pokręciła przecząco głową- Chodziłyśmy razem do tej samej szkoły, później przyjechałyśmy tutaj, a dopiero potem spotkałyśmy na naszej drodze Styles'a.
- Tak myślałam. Mało prawdopodobne żeby miał dwie koleżanki, pochodzą z tego samego kraju, a potem postanawiają razem zamieszkać pomimo tego, że się nie znają- podzieliła się swoją opinią. Co chwilę spoglądałem na Nialla, który uważnie przysłuchiwał się rozmowie, aż w końcu postanowił się w trącić.
- Muszę przyznać, że Hazza ma dobry gust w dobieraniu znajomych- odwrócił się w naszą stronę żeby nas lepiej widzieć- Najpierw poznał dziewczyny, teraz nas...
- I dzięki temu my się spotkaliśmy- Gaba uśmiechnęła się do niego słodko, a on skradł jej krótkiego całusa.
- Jesteście tacy uroczy!- zachwycała się nad nimi moja partnerka, ale nie na długo zbiło ją to z tropu- Ty studiujesz literaturę, a Kate?
- Ona tylko pracuje jako...- dziewczyna spojrzała na nas z przerażeniem, dlatego postanowiłem interweniować.
- Kurier. Wspominała ci chyba o tym prawda?- zwróciłem się do dziewczyny obok mnie, na co skinęła twierdząco głową.
- Kasia to dziewczyna, która nie lubi spędzać czasu w bibliotece czy szkolnej ławce. Woli prowadzić szybki i wymagający od niej poświęceń tryb życia- tłumaczyła jej decyzję zrezygnowania z kontynuowania swojej edukacji przez naszą tekściarkę. Ciekaw jestem czy rzeczywiście taki był tego powód- Poza tym to typ samouka, więc nie potrzebne są jej wykłady i notatki żeby się czegoś nauczyć.
- Sprawia wrażenie bardzo interesującej, a zarazem skrytej osoby- podsumowała jej charakter Dani.
- Cała Kate- uśmiechnęła się do niej przyjaźnie Gaba i tymi słowami zakończyliśmy niewygodny dla nas temat, gdyż dotarliśmy na miejsce.
- Jesteśmy- poinformował nas kierowca, gdy zatrzymał się przy jednej z uliczek zachodniego Londynu. Razem z Niallem pomogliśmy wyjść dziewczyną z samochodu i udaliśmy się w stronę wejścia do klubu. Zatrzymaliśmy się przed grubymi metalowymi drzwiami, w oczekiwaniu aż ktoś nam otworzy.
- Idziemy?- spytała zdziwiona Danielle, która nie rozumiała czemu nie wchodzimy.
- Musimy poczekać aż ktoś po nas wyjdzie- wyjaśniłem, jej a ona uniosła do góry brwi. Nim zdążyłem jej wytłumaczyć do końca o co chodzi szara powłoka ustąpiła, a w progu stanął Savan z drinkiem w ręku.
- Cześć kochani!- przywitał nas szerokim uśmiechem pijanego mężczyzny- Wchodźcie szybko! Zaraz się zacznie!
- Czy ty czasem nie jesteś już wstawiony?- pomogłem mu iść po linii prostej, gdy kierowaliśmy się do głównej sali.
- Absolutnie nie!- zaprzeczył od razu, na co zacząłem się śmiać. Po chwili przy jego boku pojawiła się Ana, która przejęła ode mnie kontrolę nad jego ciałem.
- Obiecuję ci kochanie, że jeśli spijesz się tak na naszym weselu to na drugi dzień składam pozew o rozwód- zagroziła mu, a gdy dotarły do niego słowa narzeczonej, spojrzał na nią przerażony.
- Nigdy w życiu mnie nie zo-o-stawisz!- przekonywał sam siebie, a kobieta kręciła z politowaniem głową.
- Chłopaki możecie mi pomóc?- zwróciła się do Louisa i Zayna, którzy postanowili udokumentować jego stan na swoich telefonach komórkowych. 
- Jasne!- zgodził się Tommo kończąc nagranie na zbliżeniu niewyraźnej twarzy Savana- Gdzie go posadzić?
- Do stolika w rogu sali- wskazała palcem na miejsce gdzie siedział samotnie Harry- Tam są naszykowane dla nas miejsca.
- Już się robi- Malik chwycił mężczyznę pod ramię i poprowadził w wyznaczonym kierunku.
- Tam jest Kate- Niall wskazał palcem na dziewczynę w wąskich jeansach i obcisłej, kremowej bluzce- Chodźmy się przywitać.
 Idąc przez salę i trzymając za rękę piękną dziewczynę nie mogłem się nie uśmiechać. Nim zdążyliśmy znaleźć się przy tekściarce, stojący przed nią Ed, wskazała na nas palcem, zwracając tym jej uwagę na naszą czwórkę. Gdy obróciła się w naszą stronę, jej wzrok od razu skupił się na mojej towarzyszce, a w szczególności na naszych splecionych dłoniach. Z daleka widziałem ten tajemniczy uśmiech i bałem się pomyśleć co on może oznaczać.
- Cześć wszystkim!- przywitała nas ciepło, po czym poświęciła całą swoją uwagę Danielle- Cieszę się, że znów się spotykamy. Bałam się, że Liam zrezygnuje, ponieważ wiem, że był z tobą umówiony, ale na szczęście się zgodziłaś- posłała jej przyjazny uśmiech z wzajemnością. Patrzyłem na nią zaskoczony, ale starałem się udawać, że wiem co się dzieje- Chodźmy zająć miejsca. Za chwilę się zacznie- wskazała ruchem ręki na dużą lożę gdzie siedzieli już Zayn podtrzymujący razem z Aną i Louisem Savana oraz Harry z Alexem, którego wcześniej nie zauważyłem. Przepuściłem Danielle przodem, a sam nachyliłem się w stronę Kate i odezwałem się na tyle cicho żeby tylko ona mnie usłyszała.
- Co to miało być?- spytałem, a ona poklepała mnie po plecach.
- Nie bój się. Chciałam jej tylko dać do zrozumienia, że nieważne co innego mógłbyś robić, zawsze wybierzesz ją- wyjaśniła- Uwierz mi, że na pewno to doceni, o ile już tego nie zrobiła- poruszyła wymownie brwiami, a ja uśmiechnąłem się lekko.
- Dzięki Kate. 
- Nie ma za co- wyminęła mnie, ale zdążyłem ją złapać za rękę. Tekściarka spojrzała na mnie zaskoczona- O co chodzi?
- Nie wiem jak jest teraz pomiędzy tobą a Harry'm, ale lepiej dla ciebie będzie jeśli uda wam się przekonać Danielle, że naprawdę jesteście dobrymi znajomymi. Strasznie wypytywała się o wszystko w taksówce i nie sądziłem, że aż takich szczegółowych informacji będzie oczekiwać.
- Zostaw to mnie- odparła poważnie, zerkając na nasz stolik.
Gdy do niego podeszliśmy przecisnęła się między wszystkimi, aby usiąść obok Styles'a i zaczęła szeptać mu coś na ucho. Domyśliłem się, ze omawiają strategię zaprezentowania ich zdolności aktorskich, ponieważ chłopak co chwilę zerkał to na mnie to na moją partnerkę, która właśnie w tym momencie postanowiła porozmawiać z Kate.
- Czyj tak właściwie jest ten klub?- skierowała swoje pytanie do brunetki, która nie dawała po sobie poznać, że coś jest nie tak.
- Eda. Ja mu tylko pomagam przy organizacji niektórych imprez- odpowiedziała, biorąc do ręki szklankę wypełnioną drinkiem.
- Gdzie się poznaliście?
- W takim jednym klubie zaraz po tym jak przeprowadziłam do Anglii. Jak chcesz to namaluję ci coś w rodzaju drzewa genealogiczne jak spotkałam tą małą grupkę- zaproponowała, a wszyscy wokół zaczęli się śmiać.
- Chyba by się przydało jeśli będę chciała się zagłębić w wasze losy- odparła również rozbawiona Dani.
- Postaram się je przygotować na nasze następne spotkanie- mrugnęła do niej okiem, po czym nasza uwaga skupiła się na scenie, na której pojawił się rudy chłopak.
- Witam bardzo serdecznie na dzisiejszym wieczorku! Jak co miesiąc mamy okazję zobaczyć i usłyszeć mnóstwo utalentowanych ludzi, którzy są na tyle uprzejmi, że postanowili podzielić się z nami swoim talentem- zaczął swoją przemowę, a wszyscy w klubie zaczęli bić brawo- Nie przedłużając zapraszam na pierwszy występ Eda Sheerana czyli mnie- wskazał na siebie palcem, co wywołało salwę śmiechu- Niezwykle utalentowanego chłopaka z Suffolk! Swój występ chciałbym zadedykować mojej wspaniałej i jedynej w swoim rodzaju przyjaciółce Kate, która każdego dnia udowadnia mi, że nie ważne jak młodym się jest, potrafimy sami stawić czoła przeciwnościom losu. Jesteś dla mnie inspiracją i bardzo dziękuję za to, że mnie wspierasz w dążeniu do realizacji moich marzeń. Piosenka nosi tytuł You Need Me, I Don't Need You.. Zaczynamy!
Wszyscy równocześnie spojrzeliśmy na Kate, która spuściła wzrok na swoje splecione dłonie. Zawstydzona Kate G? Tego jeszcze nie było! Jednak bardziej byłem podziwu jej opanowania, gdy Harry objął ją ramieniem i szepnął coś na ucho, przez co się uśmiechnęła. Jeśli tak dalej będą odgrywać swoje role przed Danielle to nie mamy się co martwić, że zorientuje się kim tak naprawdę jest Kate. Są w tej grze naprawdę dobrzy. Oni grają, prawda?

       Ed zaraz po swoim występie dołączył do naszej paczki i razem oglądaliśmy kolejne osoby z niesamowitym talentem i ambicjami. Niektórzy z nich byli naprawdę świetni, co nie uszło uwadze nawet porządnie podpitego Savana.
- Powiedzcie mi jedną rzecz moi drodzy...- bełkotał niewyraźnie, nachylając się niebezpiecznie nad stolikiem- Co to za sprawiedliwość panuje na tym naszym kochanym świecie?
- Dasz radę wyrazić się jaśniej?- zapytałem, zanim musiałem go złapać żeby uchronić jego twarz przed bliskim spotkaniem z podłogą.
- Otóż mój drogi Zaynie...- zaczął swą jakże ważną wypowiedź obejmując mnie ramieniem- Czy to nie straszne, że dziewięćdziesiąt procent tych ludzi nigdy nie osiągnie sukcesu na jaki zasługują, a zamiast nich w radiu będzie słuchać marnych przebojów wypromowanych na skandalach gwiazdek?
- To jest straszne!- przyznał mu rację Sheeran- Dobrze, że chociaż ja jeden nie będę się zaliczał do tej grupy.
- Skromność to twoje drugie imię, co nie?- zwróciła mu uwagę Kate, która przysłuchiwała się naszej rozmowie.
- Sama mi mówisz, że ma talent!
- To nie znaczy, że musisz być taki zadufany w sobie- oznajmiła- Poza tym nie zastanawialiście się nigdy, czy ci ludzie chcą sławy i pieniędzy? Może niektórym z nich wystarczy sama radość z procesu tworzenia. Niekoniecznie potrzebują żeby uwielbiały ich miliony.
- Twierdzisz, że chęć spodobania się innym jest zła?- dołączył do dyskusji Liam. 
Rozsiadłem się wygodnie na swoim fotelu, popijając schłodzonego drinka i z zaciekawieniem obserwowałem to jak Kate wyjaśnia wszystkim co ma na myśli. 
- Oczywiście, że nie! Chodzi mi jedynie o to, że każdy ma inne marzenia i nie można mierzyć wszystkich jedną miarą.
- No to jest złe czy nie?- powtórzył pytanie Niall, który wyglądał na najbardziej skołowanego tą wymianą poglądów. 
- O Boże...- tekściarka schowała twarz w dłoniach, a Harry pogładził ją pocieszająco po ramieniu, pomagając jej w wyrażeniu swojej opinii.
- Kate chodzi o to, że dla każdego prawdziwego artysty najważniejsza powinna być muzyka czy też inny rodzaj sztuki, a fakt że spodoba się ona milionom słuchaczy i przyniesie ze sobą sławę i pieniądze to tylko ekstra dodatek za ciężką pracę.
- Dokładnie o to mi chodziło!- spojrzała na Loczka z podziwem przyznając mu rację- Dopóki bardziej ci zależy na stworzeniu czegoś świetnego niż na pojawieniu się na pierwszej stronie popularnego brukowca, którego nie interesuje to co sobą reprezentujesz tylko informacja z kim się przespałeś ostatniej nocy, to  jest dobre.
- Nie można było tak od razu?- zbeształ brunetkę Horan.
- Zajmij się Gabą albo pożałujesz- pogroziła mu palcem. Szkoda, że jej posłuchał, bo chętnie bym zobaczył jak sobie dogryzają. No cóż, skoro nie ma szansy na taką rozrywkę czas dowiedzieć się czegoś więcej o tej imprezie.
- Skąd w ogóle się wziął pomysł na ten cały wieczorek?- spytałem wskazując ręką na zgromadzonych w sali ludzi.
- Tak właściwie to Kate na to wpadła- zrzucił obowiązek wytłumaczenia się na przyjaciółkę Ed.
- Moja wina- przyznała się, unosząc rękę do góry- Chciałam stworzyć miejsce gdzie każdy mógłby się wyrazić poprzez muzykę i mieć okazję zaprezentować swoje możliwości. To w sumie tyle co mam na swoją obronę.
- Chyba się pogubiłam...- wtrąciła się nagle Danielle, przez co Liam od razu zrobił się bardziej uważny i spięty- To jest klub Eda, ale ty tu zarządzasz?
- Źle nas zrozumiałaś- uśmiechnęła się do niej spokojnie, choć mogę się założyć, że w środku serce biło jej jak szalone- Kiedyś wpadłam na pomysł zorganizowania czegoś takiego i zaproponowałam to temu rudemu co siedzi obok ciebie- wskazała ręką na Sheerana, który uważnie przysłuchiwał się jej odpowiedziom- Zgodził się, ale pod warunkiem, że wezmę za to odpowiedzialność, a dalej to już się samo potoczyło.
- Aha- odparła krótko dziewczyna chyba wciąż nie do końca rozumiejąc co tu się dzieje i kto z kim jest jak spokrewniony. Wcale jej się nie dziwię. Aktualnie sam ledwo co to ogarniam. 
- Jeszcze jakieś pytania Zayn?- zwróciła się w moją stronę tekściarka, udająca kuriera.
- Wystąpisz dzisiaj?- wypaliłem pierwsze co przyszło mi na myśl, a przy stoliku nagle zapadła cisza.
- Śpiewasz?!- spojrzała na nią zaskoczona Dani, a reszta przyjaciół posłała mi zabójcze spojrzenia. Kurwa. Chyba nawaliłem...
Brunetka przez chwilę wpatrywała się w oczekującą odpowiedzi dziewczynę, ale nim zdążyła jej udzielić nagle reszta miała coś do powiedzenia na ten temat.
- Nie tylko śpiewa, ale i gra na kilku instrumentach- dopowiedział Louis, dolewając jedynie oliwy do ognia.
- Naprawdę?!
- Myślisz, że kto mnie nauczył śpiewać?- dodał swoje trzy grosze Harry, za co dostał w kostkę pod stolikiem sądząc po grymasie, który pojawił się na jego twarzy.
- Ja nie występuję przed publiką- zabrała w końcu głos Kate.
- Proszę! Chcę cię usłyszeć!- namawiała ją wytrwale dziewczyna Liama (chyba możemy to już stwierdzić oficjalnie), ale brunetka pozostawała nieugięta.
- Siedzi przed wami przykład osoby, której do szczęścia wystarczy sam proces tworzenia bez potrzeby prezentowania swojego talentu światu- podsumowała niechęć do publicznych występów swojej przyjaciółki Gaba.
- Poza tym Kate nie jest ostatnio w nastroju do zwracania na siebie uwagi, prawda?- mrugnął do niej mało konspiracyjnie Ed.
- A co ci jest?- spytał zmartwiony-pijany Savan.
- Obstawiam, że się zakochała- odparł rudy chłopak, a biedny Kotecha wraz z Harry'm zakrztusili się swoimi drinkami.
- Weź się lepiej zamknij Sheeran, jeśli dalej masz zamiar wygadywać takie głupoty- warknęła na niego, przez co wszyscy zaczęli się śmiać. Wszyscy oprócz Styles'a, który wyglądał na skonsternowanego. Chyba nie myśli, że chodzi o niego prawda? A może to ten tajemniczy Sam?
  W czasie gdy braciszek naszej tekściarki próbował wyciągnąć z niej kto jest jej ukochanym, chociaż zapewniała go, że w jej sercu jest miejsce tylko i wyłącznie dla niego, podszedł do nas jakiś chłopiec, który wyglądał mniej więcej na trzynaście, może czternaście lat. Czarna czupryna okalała jego okrągłą twarz. Ubrany był w czarne jeansy i koszulę w kratę, a na ramionach zarzucony miał cienki sweter. Staną przed Kate z przerażeniem w oczach, a ona momentalnie ujęła jego dłonie w swoje.
- Co się stało kochanie?- spytała gładząc chłopaka po policzku. 
- Kochanie?!- powtórzył siedzący koło mnie Louis.
- Nie dam rady. Ta piosenka jest beznadziejna- przemówił w końcu smutnym głosem, a jego ciemne oczy zaszkliły się od łez.
- Oczywiście, że dasz radę! Tyle razem ćwiczyliśmy. Na pewno sobie poradzisz- zapewniała go, ścierając spływające po jego policzkach słone krople.
- Skąd wiesz? A co jeśli mnie wyśmieją?- dopytywał się dalej, w trakcie gdy prowadzący całą imprezę mężczyzna zapowiadał kolejnego uczestnika.
- Ma tylko trzynaście lat, ale według organizatorów naszego wieczorku jest dojrzalszy muzycznie od połowy dobrze nam znanych piosenkarzy i piosenkarek...- zaczął prezentację najprawdopodobniej chłopaka, który stał przed Kate na trzęsących się nogach.
- Jestem tego pewna, ponieważ cię znam i wiem ile pracy i serca włożyłeś w napisanie tego utworu. Poza tym jeśli ktoś odważy się z ciebie zaśmiać będzie miał ze mną do czynienia, a uwierz mi, że nikt tutaj nie jest na tyle odważny- zapewniła, go a on cicho zaśmiał się pod nosem.
- Zapraszamy na scenę najmłodszego wirtuoza fortepianu. Przed państwem Sam Evans!- krzyknął prowadzący, a sala wypełniła się oklaskami.
- Dawaj Sammy!- poklepał go po ramieniu Ed, a ja z Louisem wymieniliśmy między sobą porozumiewawcze spojrzenia.
- To dla ciebie Kate- zwrócił się ostatni raz do swojej mentorki i ucałował ją w policzek, po czym pobiegł na scenę.
- To jest Sam?!- zapytałem zaskoczony.
- Nie, Święty Mikołaj Zayn-dziewczyna zaśmiała się pod nosem- Czemu cię to tak dziwi?
- Myślałem, że... zresztą nie ważne- machnąłem ręką.
- Coś ci nie wychodzi dzisiaj myślenie Malik- uśmiechnęła się do mnie chytrze, aby zaraz potem ścisnąć mocno kciuki i skupić się na występie
- Kim tak właściwie jest ten chłopak?- odezwał się Harry wyrwany z szoku, wywołanego przez scenę, która przed chwilą odegrała się na przeciwko niego.
- Kate uczy go grać na pianinie- odpowiedziała za nią Gaba, gdyż jej przyjaciółka była pochłonięta wsłuchiwaniu się w głos dzieciaka.
- Często to robi?
- Trzy razy w tygodniu.
- Ciii!- uciszała ich brunetka, ponieważ przeszkadzali jej w podziwianiu występu jej małego ucznia. 
 Przez resztę utworu cała sala pogrążona była w ciszy, a jedyne co ją zaburzało był odbijający się od ścian dźwięki pianina wydobywany przez Sama oraz jego głos. Od razu można było zauważyć, że piosenka którą napisał była zainspirowana jego mentorką. Wystarczyło znać ją tak jak my by nie mieć co do tego wątpliwości. Co chwilę ktoś spoglądał na jej reakcję dopasowując poszczególne słowa do jej osoby, a ona sama siedziała oniemiała z lekko rozchylonymi ustami i nikłym uśmiechem na ustach. Zapewne nieświadomie ściskała mocno dłoń Harry'ego, któremu to najwyraźniej nie przeszkadzało. Co więcej sam wydawał się poświęcać całą swoją uwagę na wsłuchiwanie się w prezentowany po raz pierwszy utwór. Zupełnie jakby miał nadzieję, że uda mu się czegoś więcej dowiedzieć na temat obiektu swoich mało dyskretnych westchnień. W pewnym momencie nachylił się w jej stronę i powiedział jej coś wprost do ucha, co po raz kolejny wywołało szczery i szeroki uśmiech na jej twarzy. Odwróciła głowę w jego stronę i zauważyła ich splecione dłonie, ale ku memu zaskoczeniu nic z tym nie zrobiła. Zamiast tego powróciła do poprzedniej pozycji, oddając się w objęcia otaczających nas dźwięków.
  Sam zakończył swój występ owacjami na stojąco. Uradowany podbiegł do naszego stolika i rzucił się Kate w ramiona.
- Ale było ekstra!- ściskał ją mocno, szczerząc się przy tym od ucha do ucha.
- Mówiłam ci, że dasz sobie radę- poczochrała go po włosach, a on nadstawił w jej kierunku policzek wskazując na niego palcem.
- Chcę moją nagrodę- domagał się, na co dziewczyna zaśmiała się pod nosem.
- Jak zwykle pamiętliwy...- skomentowała, po czym ucałowała go we wskazane przez niego miejsce.
- Czemu my nie dostajemy takich fajnych nagród?- spytał oburzony Louis.
- Ponieważ wasze dziewczyny byłyby zazdrosne. Prawda?- zwróciła się do Danielle i Gaby, a one przytaknęły twierdząco głowami. 
- Ale ja nie mam dziewczyny!- przedstawiał dalej swoje niezadowolenie Tommo.
- Pora sobie jakąś znaleźć- odparła- A tak na marginesie, jak tam Eleanor?- uśmiechnęła się do niego chytrze, a on zmarszczył brwi.
- Ma się świetnie.
- W takim razie może ona zechce sprawiać ci takie nagrody, choć chyba powinna sprawdzić najpierw na co się pisze- dogryzała mu dalej, a my nie mogliśmy powstrzymać śmiechu.
- Kate nie może wam dawać takich nagród, bo to moja dziewczyna i może całować tylko mnie- zabrał głos mały Sammy. Styles spojrzał na niego rozbawiony i z premedytacją objął siedząca obok niego brunetkę ramieniem.
- Serio tak uważasz?
- Weź tą rączkę, albo urwę ci ją u samej dupy- zagroził mu poważnym głosem chłopak, a Kate wytrzeszczyła na niego oczy.
- Sam! Jak ty się wyrażasz?!
- Trzeba walczyć o swoje- bronił swojego słownictwa- Zawsze tak powtarzasz.
- Czyli to moja wina?!- dzieciak wzruszył niewinnie ramionami, a my zaczęliśmy się śmiać- Wcale się nie dziwię, że masz tróję z angielskiego...
- Nauczycielka nie rozumie mojej twórczości- odparł pewnie.
- Tak Sam. To na pewno jedyny powód...

        Śmiało mogę stwierdzić, że wieczór talentów w klubie "27" jest najlepszą imprezą na jakiej byłem do tej pory i mam nadzieję, że będę mógł pojawić się tu jeszcze nie raz. Choć nie jest to typowa impreza, o ile w ogóle można to tak nazwać, aktualnie nie chciałbym być nigdzie indziej. Nawet gdyby proponowano mi spędzenie tych kilku godzin w towarzystwie największych sław i moich idoli, nie zamieniłby ich na nic innego. Co może być lepszego od beztroskiego wpatrywania się w Kate, która głaszcze nieprzytomnego Sama po głowie, spoczywającej na jej kolanach? Zawsze wybiorę ją. 
  Z delikatnym uśmiechem na ustach spoglądała na swojego śpiącego ucznia, który co chwilę pomrukiwał coś niezrozumiałego, jednocześnie słuchając śpiewającej przed nami dziewczyny. Czułem się tak dobrze, obejmując ją delikatnie ramieniem, udając że jesteśmy dobrymi znajomymi. Zupełnie jakby właśnie przy jej boku było moje miejsce. Byliśmy jak puzzle, które pasują do siebie idealnie. Tylko do siebie. Ile bym dał żeby ona też tak myślała...
- Powiedziałaś mu, że nie jest jedynym, którego całujesz?- zwróciłem się do dziewczyny, wskazując na pogrążonego w głębokim śnie chłopaka.
- A tobie nie przeszkadza, że nie jesteś jedyny?- odpowiedziała pytaniem na pytanie, odwracając się lekko w moją stronę.
- Nie chcesz wiedzieć co bym z nim zrobił, gdyby był starszy.
- Aż tak?- uniosła do góry brwi, jednak wiedziałem, że jest rozbawiona moją reakcją.
- Nie ma w tym nic śmiesznego Kate- odparłem poważnie- Ja wcale nie żartuję.
Brunetka przyglądała mi się przez chwilę uważnie, po czym odwróciła głowę w drugą stronę. Zrobiłem to samo, obserwując tym samym siedzących przy barze z Edem Louisa i Zayna, wirujących po parkiecie Liama i Danielle, starających się im dorównać Nialla z Gabą oraz próbujących upozorować coś co miałoby przypominać taniec Anę i Savana. Chętnie dołączyłbym do nich, ale niestety dziewczyna, którą chciałem zaprosić na parkiet, robiła aktualnie za poduszkę. Westchnąłem ciężko skupiając całą swoją uwagę z powrotem na Kate, która nie była już uśmiechnięta. Na jej twarzy gościła zaduma połączona ze odrobiną smutku.
- Co się stało?- spytałem, nachylając się w jej stronę.
- Oczywiście, że nie- przywołała wymuszony uśmiech na swoje usta, ale nie ze mną te numery.
- Nie nabierzesz mnie. Widzę, że coś jest nie tak. Zrobiłem coś złego?- trochę się wystraszyłem, że znowu palnąłem coś niechcący- Proszę, powiedz mi co się dzieje.
- To naprawdę nic takiego- zapewniała- Po prostu za dużo ostatnio myślę o różnych rzeczach, które są nierealne i niemożliwe do osiągnięcia. 
- To znaczy?- wyleciało z mych ust automatycznie, na co wywróciła oczami.
- Czasami naprawdę jesteś męczący- oznajmiła patrząc mi prosto w oczy- Ale miło jest wiedzieć, że kogoś obchodzi mój los.
- Interesuje mnie wszystko co jest z tobą związane. Od zawsze. Wiesz o tym.
- Tak i czasami mnie to przeraża...- wyznała, a ja spojrzałem na nią zaskoczony.
- Co w tym strasznego?
- Każdy z nas ma coś do ukrycia, zwłaszcza ja. Twoje niezrozumiałe i nadmierne zainteresowanie moją osobą sprawia, że czuję się niepewnie, ponieważ wiem, że zrobisz wiele żeby dowiedzieć się o mnie czegoś nowego. Niestety są rzecz z których nie jestem dumna lub takie o których nie chcę żeby ktokolwiek wiedział, dlatego jestem przy was taka powściągliwa- wskazała ruchem ręki na resztę moich przyjaciół z zespoły- Zwłaszcza przy tobie.
- Nie musisz się o nic martwić. Nigdy nie wykorzystałbym przeciwko tobie czegoś, czego się dowiedziałem od ciebie lub od kogoś innego- zapewniłem, ujmując jej wolną dłoń.
- Nie tylko to mnie niepokoi- odparła.
- W takim razie co?
- Boję się, że mnie wykorzystasz kiedy...- urwała, spuszczając wzrok na śpiącego chłopaka.
- Kiedy?- obróciłem jej twarz w swoją stronę, ciągnąc delikatnie za podbródek. 
- Kiedy zdecyduję się ci zaufać- dokończyła, a lęk bijący z jej oczu, powodował ciarki na moich plecach.
- Nigdy nie zrobiłbym czegoś takiego, dla jakiegokolwiek powodu. Zapamiętaj to sobie. Zawsze, powtarzam zawsze, wybiorę ciebie i tylko ciebie.
Kate wpatrywała się we mnie nieufnie, co rozrywało moje serce na miliony drobnych kawałków. Zrobiłbym wszystko byleby przekonać ją o tym, że mówię prawdę. Żeby mi uwierzyła i wiedziała, że tego nie pożałuje.
- Czemu mi nie ufasz?- spytałem wprost równocześnie bojąc się usłyszeć odpowiedź.
- Sama nie wiem...- wzruszyła bezradnie ramionami- Nigdy wcześniej nikt nie prosił mnie o to wprost. Może przez to odnoszę wrażenie, że nie jesteś ze mną do końca szczery i coś ukrywasz.
- Nic nie ukrywam- odparłem szybko, być może nawet za szybko.
- Na pewno?
- Nie rozumiem czemu traktujesz mnie jak swojego wroga!- podniosłem nieco głos zdenerwowany, co nie spodobało się śpiącemu Samowi. Dziewczyna zaczęła mu cicho nucić jakąś melodię, dzięki czemu znów grzecznie leżał na jej kolanach.
- Ponieważ nie wiem co sprawia, że tu jesteś- powiedziała- Nie dogadujemy, a napięcie między nami bywa nie do zniesienia, ale mimo to siedzisz obok i udajesz, ze znamy się jak łyse konie.
- Sądziłem, że znaleźliśmy sposób na jego rozładowanie...
- Masz na myśli to, że żeby zapobiec kolejnej kłótni rzucamy się na siebie jak wygłodniałe zwierzęta?- prychnęła pod nosem, kręcąc z niedowierzaniem głową- To nie jest normalny sposób na rozwiązywanie konfliktów. Zamiast omówić jakiś problem, odkładamy go na bok. Tak jak dzisiaj kiedy sądziłam, że wciąż jesteś na mnie wściekły za to, że nie pozwalam ci pisnąć ani słowa chłopakom o tym co wydarzyło się między nami, podczas gdy sama przyznałam się do wszystkiego Gabie. 
- Nie jestem wściekły.
- Ale wczoraj byłeś- stwierdziła, a ja nie mogłem się z nią nie zgodzić.
- Owszem, ale już mi przeszło.
- To dziwi mnie jeszcze bardziej- odparła- Nie przeszkadza ci to, że nie traktuję nas na równi? Że to ja w głównej mierze dyktuję warunki?
- Jeśli mam wybierać między takim układem a relacją, w której nie mogę nawet na ciebie spojrzeć to wybacz, ale wybieram pierwszą opcję- oświadczyłem- I myśl sobie o mnie co chcesz, ale gdybyś była na moim miejscu postąpiłabyś tak samo. 
- Ale nie jestem...
- Zawsze musisz wyszukiwać jakiś problem?- spytałem- Staram się jak mogę żeby naprawić wizerunek mojej osoby w twoich oczach, ale ty mi to tak strasznie utrudniasz...- jęknąłem chowając twarz w dłoniach. Przez chwilę żadne z nas się nie odzywało aż poczułem drobną dłoń Kate ściskającą moją.
- Przepraszam...- szepnęła- Ja... nie wiem czemu tak postępuję. Naprawdę przykro mi jeśli to cię rani.
- Nawet bardzo- wtrąciłem- Nie uważam żebym zrobił coś aż tak złego żeby zasłużyć na takie traktowanie.
- Harry...- brunetka pociągnęła mnie lekko w swoją stronę- Naprawdę przepraszam. Postaram się coś ze sobą zrobić, ale nie mogę ci nic obiecać. Taka już jestem i nie sądzę żeby szybko się to zmieniło.
- Nic nie rozumiesz...- pokręciłem bezradnie głową- Nie chcę żebyś się zmieniała. Lubię cię taką jaką jesteś. Jedyne czego pragnę to żebyś pozwoliła mi udowodnić, że zasługuję na to żebyś obdarowywała mnie takim samym uczuciem.
- Kiedy ja cię już lubię, pomimo twojego wybuchowego temperamentu i odmiennego niż moje zdania. Nie wiem czemu, ale tak jest i sama nie umiem sobie tego wytłumaczyć.
- Nie próbuj tego robić- poprosiłem- Po prostu ciesz się tym, a ja przy okazji będę najszczęśliwszym facetem na świecie.
- Wystarczy ci tylko tyle?- spojrzała na mnie zaskoczona.
- Ewentualnie możesz dodać kilka swoich niesamowitych pocałunków- przyznałem szczerze, a ona zaczęła się śmiać.
- Niesamowitych mówisz?
- Nawet bardzo.
- Twoje też nie są najgorsze- odparła, na co uśmiechnąłem się łobuzersko.
- Gdyby nie to, że jesteśmy na sali pełnej ludzi, a na twoich kolanach śpi dziecko, udowodniłbym ci, że jeszcze nikt nie całował cię tak dobrze jak ja.
- Ale nie jesteśmy sami- stwierdziła rozglądając się wokół.
- Zawsze możemy poczekać aż wszyscy wyjdą- zaproponowałem, modląc się żeby się zgodziła- Mam już wprawę w sprzątaniu tej sali.
- To świetnie. Ed się na pewno ucieszy kiedy usłyszy, że ma chętnego do pomocy.
- Ed?
- On dzisiaj zostaje i sprząta- wyjaśniała, a na mojej twarzy pojawił się grymas. 
- Chyba jednak sobie daruję...
- Tak myślałam- uśmiechnęła się chytrze, zadowolona ze swojej wygranej- Myślę, że Sheeran nie byłby szczęśliwy gdybyś próbował potraktować go tak jak mnie w kuchni.
- O Boże...- zatkałem rękami uszy- Błagam, oszczędź mi tego!
- Tak tylko mówię- uniosła ręce do góry- Zawsze możesz poprosić jeszcze kogoś żeby został.
- Wybieram ciebie- odpowiedziałem od razu.
Kate uśmiechnęła się lekko i zabrała swoją dłoń, którą ściskałem.
- Może innym razem.



~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Nie wiem ile razy przepraszałam, ale zrobię to jeszcze raz...
Przepraszam, że tak długo czekaliście. Nie pamiętam kiedy ostatnio tak źle mi się pisało :(. Mam nadzieję, że mimo tego jakoś przebrniecie przez ten rozdział, a następny będzie zdecydowanie lepszy!
Poza tym wczoraj mój blog obchodził swoje pierwsze urodziny! Dziękuję tym którzy są tu od początku i tym, którzy znaleźli się tu niedawno za wsparcie, rady i szczere opinie. Jesteście niesamowici i jak to mówią chłopcy z One Direction- a MASSIVE THANK YOU! <3 Xx.

64 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Juhu! Nie wierzę, ale mi się udało!|

      EJ EJ EJ! Nie masz za co przepraszać, kurde! Skoro chcemy czytać dobre opowiadanie to musimy być cierpliwi i tyle! Masz przecież swoje życie! Poza tym i tak dodajesz rozdziały w miarę regularnie i szybko. Naprawdę można Cię tylko chwalić! Wiadomo, że jesteśmy ciekawi i każdy zaraz po skończeniu rozdziału chciałby czytać kolejny, ale spokojnie... Wytrzymamy :)

      Co do samej treści tekstu. Ach! Ed jest bezbłędny! Uwielbiam go! I jego muzykę. Miło się czyta wraz z nim ;)
      Mały Sam był uroczy! Hah, dobrze że Harry nie stanął z nim do walko o Kate albo coś...
      Bardzo mi się podobało :) Znalazłam gdzieś tam jakieś dwie literówki, ale to nic wielkiego.
      I mieliśmy fajną, spokojną, szczerą rozmowę między Harrym i Kate! HURRRRRAAA! :)))
      Pozdrawiam serdecznie i życzę weny oraz mnóstwa czasu!
      No i jakiejś dobrej zabawy, tego nigdy za wiele!

      Usuń
    2. Gratulacje! :)

      Gdybym mogła to dodawałabym rozdziały codziennie, ale niestety nie mam na to czasu ;/ Ja sama jestem ciekawa co jeszcze wymyślę ;)

      Ed! <3 - chyba nic więcej nie muszę dodawać?
      Taka walka to by dopiero było widowisko! Biliby się piankowymi makaronami ;p
      Gdzie?!
      Dobrze, że nie byli sami, a Kate opiekowała się małym chłopcem. Kto wie co by było gdyby byli sami?

      Pozdrawiam!
      Xx.

      Usuń
    3. No właśnie kurde SAMI to jest bardzo pożądana sytuacja!!! :PP

      Harry to złoty chłopak, bo naprawdę ma tyle cierpliwości, że nic tylko go wychwalać. Trzymam za niego kciuki!

      Ej normalnie stęskniłam się za Louisem u Ciebie !

      Usuń
    4. Słowo "pożądana" bardzo tu pasuje ;p

      Zgadzam się. Sama zaczynam mu współczuć...

      Nasz kochany Lou jeszcze powróci :)
      Xx.

      Usuń
  2. Sama nie wiem jak opisać ten rozdział. Było tyle różnych emocji, a jednocześnie wciąż jest cudowny. Chyba pora jaka jest nie sprzyja dobremu myśleniu.
    Ed dostrzega to co dzieje się z Kate. Chyba coraz więcej osób to dostrzega. Nawet ona sama. I nie wiem czy tylko mi się wydaję czy naprawdę tak jest, ale zaczyna dopuszczać do siebie Harry'ego w sposób w jaki wcześniej tego nie robiła. A może to tylko gra dla Danielle? Chodź dzięki niej może coś z tego wyjdzie.
    Szkoda, że nie było nic pomiedzy Niall'em i Gabrysią takiego takiego owww...., ale zdecydowanie nadrobiłaś to tym co działo się pomiędzy Kate i Harry'm. Tak bardzo lubię te ich szczere rozmowy. Chyba nawet bardziej niż te gorące momęty pomiędzy nimi. :D
    Nie przepraszaj. Ja się przynajmniej nie gniewam. Rozumiem jak to jest pisać i żyć jednocześnie. Miło jest przeczytać rozdział teraz, gdy poprawia mi popsuty całkiem nastrój. :)
    Chyba więcej nic mi nie przychodzi do głowy.
    Życzę weny!
    Patricia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pora nie jest taka późna, ale może to tylko ja jestem pobudzona po pobycie na siłowni ;)
      Wszyscy dużo widzą, a nikt z tym nic nie robi... i co teraz?
      Miało być, ale uznałam, że nie pasuje mi to do koncepcji tego rozdziału. Niemniej jednak niedługo (być może) coś się zmieni :)
      Szczere rozmowy lepsze niż gorące momenty? Mi pasuje ;)
      Cieszę się, że rozdział chociaż trochę poprawił Ci humor. Cokolwiek się stało nie przejmuj się za bardzo. Jak ostatnio powiedział mi pewien pan na ulicy- Jutro też jest dzień. Będzie lepiej! ;)
      Xx.

      Usuń
  3. Nie potrafię ładnie pisać ale w prostych słowach powiem, że uwielbiam Twoje opowiadanie a ten rozdział jest po prostu cudny. Warto było czekać :-) Czekam spokojnie na następny ;-) Pozdrawiam Kat

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi tam bardzo się podobało, to co napisałaś ;) Dziękuję!
      Xx.

      Usuń
  4. Warto było czekac <3 Rozdział jest na prawde bardzo dobry i tak dużo Harry'ego i Kate :) /5idiotsmylife_x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że tak uważasz :)
      Xx.

      Usuń
  5. CUDOWNE PIĘKNE NAJLEPSZE OPOWIADANIE !!!! <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo się cieszę, że masz o nim taką opinię :)
    Xx.

    OdpowiedzUsuń
  7. CUDOWNY rozdział , oni są cudowni . A Sam uroczy już polubiłam tego chłopczyka . Dociekliwość Daniel godna podziwu . A akcja w kuchni zapierająca dech w piersiach po prost Kocham To . I te wszystkie moment Harrego i Kate po protu ZAJEBISTE . Cały Rozdział nic dodać nic ująć :D Pozdrawiam i życzę weny . Czekam na następny :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że spodobali ci się nowi bohaterowie i cały rozdział pomimo mojej niedyspozycji podczas jego pisania :)
      Xx.

      Usuń
  8. rgklnkgjngk Nie wyobrażasz sobie jak wielka była moja radośc jak zobaczyłam że jest rozdział! Kocham Cię ! Życzę weny! sjvnhklhgrekhg Wszystko idealnie jak zawsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zdajesz sobie sprawy jaką ja poczułam ulgę, klikając "publikuj".
      Xx.

      Usuń
  9. O M G! Twój blog wywołuje we mnie tyle emocji od śmiechu po płacz. Kocham go i wiem że za każdym razem warto czekać na kolejny rozdział bo każdy jest świetny. ♥.♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że więcej jest śmiechu, a jeśli już zdarza Ci się uronić łezkę to ze szczęścia lub wzruszenia ;)
      Xx.

      Usuń
  10. Ojejku jejkuuuu!
    Powiem, że warto było czekać na taki rozdział :3 poza tym, że rozpływam się nad Liam'em i Danielle to znowu musze wspomnieć o Gabie i Niall'u- cud miód malina.
    Podoba mi się też, że nie skupiasz się tylko na głównych bohaterach, ale też na takim Lou czy Zayn'ie, którzy mimo wszystko mają swój jakiś tam urok. A teraz najważniejsze-
    jehsisjskcdnwapcnwoznaoxn scena w kuchni *O* przeczytałam to dwa razy, żeby nic mi nie umknęło. I do ostatniego wyrazu bałam się, żeby swoim niewyparzonym językiem Kaśka niczego nie zniszczyła.
    Fajnie wymyśliłaś z Sam'em, polubiłam tego łobuziaka.
    Pijany Savan? Dawka śmiechu, dużego śmiechu :p
    No i Edziooooo <3 rudzielec kochanyy! Jak ja go uwielbiam, oczywiście przesłuchałam piosenkę robiąc przerwę w czytaniu, a jakie było moje zadowolenie, gdy nagle w radiu puścili "I see fire" awwww, ktoś nademną czuwa.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba powinnam zmienić głównych bohaterów na Gabę i Nialla. Choć nie wiem czy byłabym w stanie cały czas opisywać ich słodki związek.
      Z całym szacunkiem dla Zayna, ale Lou jest moim mistrzem! On zawsze mnie uratuje gdy się zawieszę i nie wiem co napisać.
      Scena w kuchni... ja chyba nie powinnam tego komentować ;)
      Może go jeszcze spotkamy.
      Ana go zabije gdy odwali taki numer na ich ślubie.
      Ed! <3 To było przeznaczenie z "I see fire" ;D
      Xx.

      Usuń
  11. rozdzial bardzo mi sie podoba,jest genialny moze w koncu Katy i Harry beda normalnie rozmawiac...choc to jest wstpliwe...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cała ich znajomość jest wątpliwa, nie sądzisz? ;>
      Xx.

      Usuń
  12. Świetny rozdział. ♥♥♥ Kocham tego bloga :) Czekam na następny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się spodobał :)
      Xx.

      Usuń
  13. Nie wiem, jak to się stało, ale pominęłam rozdział 4, bo blogger mi go nie wyświetlił. Czytam ten, i tak po chwili się skapnęłam, ze coś jest nie tak, w poprzednim było co innego :/
    Więc generalnie spoko, bo miałam 2 rozdziały do przeczytania, a im więcej twojej twórczości tym lepiej :)
    A co do Harry'ego i Kate, to ja mam wizję. Oczywiście, że jako autorka masz swoją i nawet nie będę ci próbować wciskać mojej, ale chyba mogę pomarzyć, co nie?? Niech się spotykają w mega tajemnicy ze sobą, a po pewnym czasie niech to wyjdzie na jaw, w sensie niech wszyscy się przez przypadek dowiedzą, ale niech nie mówią Harry'emu i Kate, że wiedzą. Już widzę, jaką Louis miał by zabawę, gdyby śledził ich każdy gest wiedząc już, że się spotykają, a oni byliby pewni, że są tacy sprytni, że tak długo to ukrywają przed znajomymi :)

    I miałam to już napisać pod ostatnim rozdziałem ( czyli jak dla mnie 3), że bardzo podoba mi się, że odpowiadasz chociaż krótko na każdy komentarz. Na serio wzbudza to moja sympatię do ciebie. I wyobrażam sobie przez to, ze jesteś na serio spoko, uśmiechniętą, wesołą i dobrzr wychowaną dziewczyną :)
    buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  14. Blogger to zło wcielone, dlatego nie dziwią mnie takie akcje. Dobrze, że udało Ci się jednak nadrobić 4 rozdział :)
    Twoja wizja jest bardzo interesująca :) Ja tam już od dawna wiem jak to się wszystko skończy (czyt. kto się czego dowie, a kto nie). Może masz rację i będzie tak jak piszesz? Zobaczymy ;)
    Odpowiadając na komentarze chociaż w taki sposób mogę się odwdzięczyć za poświęcenie czasu na napisanie opinii na temat mojego bloga. Co więcej mogę zrobić? Bardzo mi miło, że tak o mnie myślisz, ale pamiętajmy, że zawsze jest druga strona medalu ;)
    Xx.

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetny rozdział! Twoje opowiadanie jest genialne :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że tak uważasz :)
      Xx.

      Usuń
  16. Jeju mały Sammy najlepszy, czytałam ten rozdział już wczoraj wieczorem pod kołdrą i nie mogłam przestać się śmiać z tego co powiedział do Styles'a ;D mogę powiedzieć, że tą odzywką rozłożył na łopatki Louis'a chcącego zatańczyć makarenę na grobie Kate hahahh hm no co tu jeszcze dużo mówić rozdział jest po prostu cu-do-wny <3 zresztą jak każdy dodany przez Ciebie ;) wczoraj taki suprise, bo już prawie zasypiałam i wchodzę na stronkę: BUM JEST!! Taki wielki zaciesz ;D aaaa i jeszcze ta scena w kuchni Harrego i Kate *.* noo tak się w to wczytałam, że nie.mogłam zasnąć xd ta ich szczera rozmowa no mmmm <3 kurde już się nie moge doczekać następnego i nie przepraszaj ;) każdy ma swoje obowiązki i z nie wszystkim się wyrabia, sama coś o tym wiem ;3 życzę Ci dużo dużo dużo weny noo i do następnego ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam nadzieję, że was rozbawi ;) Dzieci są nieobliczalne! Może po przeczytaniu sceny w kuchni przyśniło Ci się coś równie miłego :). Dziękuję za wyrozumiałość, ale i tak nie przestanę przepraszać.
      Xx.

      Usuń
  17. Cóż mogę napisać... GENIALNE!!! Zaczyna się pomiędzy nimi układać aaaa:))).
    może wolno ale jednak:)))

    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  18. Aaaale mega rozdzial !!!!

    OdpowiedzUsuń
  19. super czekam na nexta Dominika :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się, żebyś nie musiała długo czekać :)
      Xx.

      Usuń
  20. Wcale nie jest zły świetny rozdział jak zawsze :* Czekam na następny.

    OdpowiedzUsuń
  21. Ogromnie przepraszam za tą zwłokę z komentarzem... w końcu weekend, a ja mogę w spokoju usiąść i go napisać. Lecąc od początku:
    ED <3 <3 <3 (tu chyba nie trzeba nic więcej dodawać... nic dodać nic ująć :D)
    Jako prawdziwy przyjaciel, nasz pan Sheeran stanął w obowiązku i próbował wytłumaczyć Kate co to miłość... tak. Chyba każdy chciałby znać jednoznaczną odpowiedź na to pytanie... Jednakże Ed wybrnął z tego zaskakująco dobrze ;p
    Może pominę to, że Kate nie myślała, że to możliwe, aby Styles przyszedł... NIESPODZIANKA! (mam ochotę przybić piątkę Harry'emu, bo jak widać dla niego to ostatnie coś również nie było kłótnią ;D Przynamniej w tym się zgadzamy!)
    Gdyby Lou wiedział ile ja razy w życiu potrafię powiedzieć słowo "nudy" to znudziłby się od samego mojego mówienia tego słowa, więc niech nie narzeka ;D mam tak samo xp Louis jak zawsze mistrzem najlepszych (i czasem o dziwo mądrych) pomysłów. Nie sądziłam, że to on będzie musiał wymyślić coś takiego LIAMOWI... Serio Liam? Myślałam, że nie jesteś aż taki głupi ;p
    PRZEZ CAŁY ROZDZIAŁ MIAŁAM ZOUISOWE WRAŻENIE XD na przykład tekst Louisa: - A kto dzisiaj będzie naszymi osobami towarzyszącymi?- spytał Zayn zakładając mi rękę na ramieniu.
    - Chyba jesteśmy skazani na siebie księżniczko." HAHAHA... TYLE ZOUISA <3 xDDDD No i w ogóle przez cały czas chodziło mi po głowie nic innego, jak nazwanie ich "Partners in crime" xD
    SAMMY <3 <3 <3 <3 <3 (i Dean, którego nie było, ale czuję, że się pojawi <3 <3 <3 <3 <3)
    W tym rozdziale Kate po raz pierwszy widziałam otwartą całkowicie na kogoś. Kto by pomyślał! Opiekowała się Sammym, jakby był jej dzieckiem i to było takie prze mega kochaneeee! <3
    (czekam tylko na wejście smoka! czyt. Dean'a ;>)
    Ten dzieciak jest przeuroczy i mam nadzieję, że jeszcze będzie się przewijał gdzieś przez opowiadanie, bo go polubiłam! :D
    (tak btw. to tak samo, jak strasznie lubię, jak jest więcej Ed'a, tak jak w tym rozdziale! Ed'a nigdy za mało! <3)
    GDYBYŚ WIDZIAŁA, JAKIM ŚMIECHEM WYBUCHŁAM, KIEDY PRZECZYTAŁAM SŁOWO SAM, A POTEM DEAN, NIEDALEKO SIEBIE... HAHAHA :D Chyba brata wtedy obudziłam! XD
    Wracając do rozdziału (choć w sumie, to chyba ciągle w nim jestem ;p) to SCENA W KUCHNI ZNALAZŁA SIĘ W MOIM TOP SCEN Z KARRYM.... :D TO BYŁO WPROST TAK SHIPPERSKIE, ŻE ZACZĘŁAM PISZCZEĆ XD (dobrze, że nikt tego nie widział... albo słyszał xD)
    Chociaż z drugiej strony, odwołując się do dalszej sceny, jak siedzieli i rozmawiali, to to przykre, że Kate nadal tak się go boi... :( Myślałam, że zrobił już wystarczająco dużo, pokazując, że może mu choć ten jeden raz zaufać... szkoda.
    Kurde... wiem, że miałam coś tu jeszcze napisać, ale zupełnie nie pamiętam co... hm.. no nic.
    W każdym bądź razie, rozdział wcale nie mył beznadziejny i nie waż się tak mówić! Muzyka -> "<3" nic dodać, nic ująć. Shipperskość zapewniona. Scena z Karrym była. Sam był (czekam na Dean'a). Zouis był. hmm... BYŁO WSZYSTKO CZEGO POTRZEBA! :D Chociaż przydałoby się jeszcze trochę zaufania Kate do Harry'ego i brak problemów, to by było miodzio ;D
    Dziękuję za rozdział i chyba nie muszę mówić, że nie mogę się doczekać na następny?
    Kocham! Xx. <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze odpowiadając na komentarze, Twój zostawiam na koniec. Jest niesamowicie długi i tyle w nim treści, do której muszę się odnieść, że muszę całkowicie się skupić i nie rozpraszać niczym innym ;p
      Ja tam uważam, że Ed miał w 100% rację opisując co to jest miłość, choć wziął pod uwagę tylko jeden z jej wskaźników :)
      Ma chłopak szczęście, że się na nią dłużej nie gniewa, bo by miał u Ciebie przerąbane, nie? ;>
      Louis: Mówiłem, że jestem z nich wszystkich najmądrzejszy.
      Liam: Po moim trupie!
      Hahaha! W sumie gdy to napisałaś to faktycznie też zaczęłam teraz odnosić takie wrażenie ;p Kurde. A może by ich tak zeswatać? ;D
      Wiedziałam, że tak zareagujesz i odpowiednio skojarzysz. Przyznaję się bez bicia, że zrobiłam to specjalnie. Może to Sammy będzie kluczem do odkupienia Kate z jej tajemniczego życia?
      Też go uwielbiam, ale... właśnie wpadłam na pewien pomysł, więc nie ma sensu dokańczać tamtego zdania ;)
      Wiedziałam! Musiałam zadbać o Twoje kochane, shipperskie serduszko! <3 Przykro, przykro, ale może będzie lepiej. Trzeba mieć nadzieję!
      Dziękuję za cudowny komentarz!
      Kocham! <3
      Xx.

      Usuń
    2. haha, chyba nie treści, tylko bardziej pomieszanej treści xD Ja jak czasem czytam stare komentarze, to sama się dziwie, że umiesz to rozszyfrować :D
      Miał rację, a i owszem. Choć tak naprawdę miłość, to coś, czego nie da się jednoznacznie opisać, a za razem jest tematem rzeką! :)
      MIAŁBY PRZERĄBANE! OCZYWIŚCIE!
      Lou: Czasem (pomimo niektórych durnych momentów) też mam takie wrażenie ;D
      Liam: Czy to jakaś walka na to, kto jest najmądrzejszy? ;>
      TAK, ZESWATAJMY ICH :D W TAKIM WYPADKU ZACZYNAM SHIPPOWAĆ JESZCZE ZOUISA! :D jest już #Karry #Niaba (lub #Giall) i ZOUIS! <3 :D
      Jak można nieodpowiednio skojarzyć Sama i Dean'a? :D No proszę Cię... rozmawiasz tu z osobą, która kończy 7 sezon supernaturala (jeszcze mi zostały 2 odcinki! Yay! ;D) i zaczyna 8........... xDDD
      Myślę, że po tym co przeczytałam na górze, to mam wrażenie, że jak narazie on ma na to większe szanse, niż Harry... :(
      AWWWWWWWW <3 Moje shipperskie serduszko Ci bardzo dziękuję i kazało przesłać serduszka!
      <3 <3 <3 :* <- to od niego :)
      NADZIEJA JEST ZAWSZE... u shippera nadzieja to podstawa!
      Nie ma za co dziękować, to ja dziękuję za to, że piszesz takie długie i cudowne rozdziały!
      (ten rozdział jest chyba nawet dłuższy, niż pierwsza część tego mojego shota xD)
      Kocham! <3 Xx.

      Usuń
  22. [SPAM] Proszę przeczytaj! :)
    Każde wydarzenie ma gdzieś swój początek. Życie człowieka zaczyna się przy narodzinach – najczęściej w szpitalu. A gdzie zaczyna się historia naszych bohaterek? Zbliża się weekend majowy, Rose dostaje list i razem ze swoja przyjaciółką Leną lecą do Londynu. Dokładnie poznają tam pięciu chłopaków. Czas mija bardzo szybko, nadchodzi czas powrotu, lecz już na wakacjach jedna z nich ponownie tam wraca. Powstają nowe głębokie uczucia, niektóre z tajemnic zostają rozwiązane.
    Co się stanie, gdy jedna z dziewczyn będzie uczestniczyła w wypadku samochodowym? Co się z nią stanie?
    Co łączy Harrego i Rose? Czy ich związek będzie miał wpływ na uczucie dziewczyny do Louisa?
    Czy między Leną a Zaynem pojawi się kiedyś coś więcej? I jaki wpływ będzie miał na to Kuba?
    Czy amnezja może coś zmienić? Czy człowiek może żyć z tym tak jak wcześniej?

    Jeśli szukasz opowiadanie, w którym przeczytasz o wielu zabawnych momentach to dobrze trafiłeś! Zapewniam, że to nie będzie historia, w której bohaterowie już w pierwszym rozdziale będą w sobie szaleńczo zakochani, dla miłości potrzeba trochę czasu.

    Może pierwsze rozdziały nie będą najlepszej jakości, ale muszę przyznać, że to co jest teraz publikowane (Rozdział XXXIII) wygląda o wiele lepiej! Człowiek uczy się na własnych błędach i poprawia to, co jest nie do końca dopracowane.

    Masz ochotę na blog, w którym posty dodawane są systematycznie? Odpowiadają ci rozdziały dodawane w każdy piątek miesiąca? Jeśli tak, to serdecznie zapraszam!
    http://ill-look-after-you.blogspot.com/
    I oczywiście zachęcam do czytanie i komentowania :-)

    OdpowiedzUsuń
  23. Kiedy mogę spodziewac sie następnego rozdziaLu? Przepraszam za aż takaą niecierpliwość, ale te opowiadanie tak strasznie mnie wciągnęło ;c <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pod koniec przyszłego tygodnia, gdyż niestety ten weekend spędzam w pracy i zapewne nie będę miała siły na pisanie :(
      Xx.

      Usuń
  24. Wiesz co? Po raz kolejny piosenka, którą użyłaś ląduje na liście moich ulubionych. (mowa o I choose you) mimo, że Sheerana też kocham. Więc z niecierpliwością czekam jaką wpleciesz do historii następnym razem ;) Jedną scenę z tego rozdziału KOCHAM dosłownie! Mogę przekopiować? Dobra, nie było pytania wiem, że się nie obrazisz :)
    "- Poza tym Kate nie jest ostatnio w nastroju do zwracania na siebie uwagi, prawda?- mrugnął do niej mało konspiracyjnie Ed.
    - A co ci jest?- spytał zmartwiony-pijany Savan.
    - Obstawiam, że się zakochała- odparł rudy chłopak, a biedny Kotecha wraz z Harry'm zakrztusili się swoimi drinkami."
    Uwielbiam Cię dziewczyno!
    Oczywiście mogłabym czytać nowe rozdziały codziennie, ale wiem, że w życiu są jeszcze inne zajęcia więc nie masz co przepraszać. Doskonale rozumiem :)
    Tak po za tym to dużo Hate moments :*** (Podnieta xD) Ale to "Hate" to powoli trzeba zastępować innym słowem... Chyba, że nas zaskoczysz :) A no i jeszcze jeden zajebisty momencik :
    "- Myślałem, że byłaś już zakochana.
    - Niby w kim?
    - Tomku. (...) "
    Hahahha to jest prawie tak dobre jak bardzo dawna scenka w kuchni Gaby i Kate jak to Kasia zapomniała wymienić tego, że ma chłopaka w tłumaczeniu, że nie może być z Harry'm :)
    Ten momencik jest PRAWIE tak dobry z jednego prostego powodu - Tamten jest moim ulubionym ever i nie umiem o nim zapomnieć. (A tak wg to sorry za błędy językowe, ale średnio umiem tłumaczyć haha)
    Dobra podsumowując: Zajebisty, zajebisty i jeszcze raz zajebisty rozdział :***

    Sophie xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się spodobała :) Sara jest niesamowita! Mam jeszcze kilka "asów" w rękawie, więc być może dodasz coś jeszcze do swojej listy.
      Oczywiście, że się nie obrażę. Ed jak coś powie...
      Mam nadzieję, że będę zaskakiwać do samego końca ;)
      Zupełnie zapomniałam o tej scenie z Gabą i Kate. Faktycznie podoba, ale mam nadzieję, że nie uznasz tego za powtarzanie się ;) Tak jakoś wyszło.
      Dziękuję za komentarz!
      Xx.

      Usuń
    2. Nie miałam na myśli, że są podobne. Obie kocham <3
      Sophie xx

      Usuń
  25. taki świetny , kurcze zresztą jak każdy :D kiedy można się spodziewać nowego ? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś w tym tygodniu :) Na pewno nie wcześniej niż w środę.
      Xx.

      Usuń
  26. Czekamy czekamy czekamy na kolejnyy!!!!!!!!!!! Codziennie wchodzę parę razy i sprawdzam!!! Dawaj dawaj kochana <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za doping ;) Pojawi się najwcześniej w środę.
      Xx.

      Usuń
  27. tak proszę dodaj w środę to będzie dla mnie największy prezent urodzinowy :D (jak można się domyślić w środę mam urodzinki)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz to mam motywację! Postaram się zrobić Ci miłą niespodziankę, ale jeśli mi się nie uda to mam nadzieję, że ze spóźnionej też się ucieszysz ;)
      Xx.

      Usuń
    2. no pewnie :D Będę czekać ile trzeba :)

      Usuń
  28. No dzieje się dzieje w tej drugiej części :) Bardzo ale to bardzo, bardzo spodobał mi się ten rozdział, szczególnie scena w kuchni. Oczywiście chodzi mi o tą scenę nie mającą nic wspólnego z gotowaniem :) Kate coraz bardziej mnie zadziwia, ale tak pozytywnie. Ta scena pocałunku była świetna :)
    Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwsza to nuda, co nie? ;) Cieszę się, że Ci się spodobało i jakoś się domyśliłam, o którą część sceny w kuchni Ci chodziło :)
      Xx.

      Usuń
    2. Jaka nuda? Każdego dnia wchodziłam na stronę i sprawdzałam czy jest już nowy rozdzia. Dalej tak robię :)

      Usuń
    3. Trzy minuty i coś tu się zmieni ;)
      Xx.

      Usuń
  29. Jesteś genialna :*
    Z niecierpliwością czekam na następny rozdział :D
    Xx

    OdpowiedzUsuń
  30. Hahah ktoś chyba ogląda Supernatural :D świetny rozdział
    /Porzeczka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dotrwałam tylko do połowy drugiego sezonu... Ale za to moja przyszywana siostra go uwielbia ;)
      Xx.

      Usuń